W interesie mniejszości

Do otwartych funduszy emerytalnych przystąpiło prawie 2.6 miliona osób. To bardzo dużo zważywszy na brak informacji, krótki czas na wybór, okres wakacyjny, a w szczególności wymóg złożenia deklaracji o członkostwie. Wszyscy którzy się wahali, byli na wakacjach, przeoczyli termin – zostali automatycznie zapisani do ZUS-u. Tym większy jest to więc sukces kapitałowego systemu emerytalnego, wolnego rynku, inicjatywy prywatnej – czyli kapitalizmu jako takiego, że aż tylu Polaków podjęło decyzję o podziale składki. Czytaj dalej

Brakujący filar kapitałowy

Po 31 lipca okaże się, że tylko garstka Polaków zdecydowała się przekazywać nadal część swej składki do OFE. Nie jest to duże zaskoczenie, gdyby Polaków poproszono o składanie deklaracji o wystąpieniu z OFE, prawdopodobnie równie mało byłoby chętnych. Efektem jednak będzie to, że docelowo główną podstawą systemu emerytalnego będzie system państwowy z bardzo małą rolą rynku kapitałowego. Co więcej, przejęcie części obligacyjnej z OFE zwiększać będzie presję na proporcjonalny wzrost deficytu, a w efekcie zmniejszenie krajowych oszczędności.  Tak więc poważnym wyzwaniem już w najbliższym czasie będzie utworzenie na nowo kapitałowej części systemu emerytalnego. Dobrowolnej, ale powszechnej. Czytaj dalej

Krótka lekcja ekonomii

Wtorkowa Rzeczpospolita doniosła, iż według sondażu Homo Homini „przeszło 60 proc. ankietowanych popiera odprowadzanie składek emerytalnych od umów zleceń i umów o dzieło, nawet w przypadku jeśli będzie to oznaczało niższe wynagrodzenie”. Akceptacja stabilności zatrudnienia nie jest żadnym zaskoczeniem, każdy wolałby pracować w warunkach bardziej stabilnych, a opłacanie składek tę stabilność zwiększa. Tyle, że jak to zwykle w sondażach, czym innym są deklaracje a czym innym sytuacja realna, w której zleceniobiorca stoi przed konkretnym dylematem: czy dostać mniej na rękę, czy też akceptować rozwiązanie mniej stabilne. Czytaj dalej

„Śmieciówki” czy umowy czasowe?

Na nowo powróciła dyskusja o tym, czy ta forma umowy o pracę jest dobra dla korzystających z niej. Zanim wylejemy przysłowiowe wiadro pomyj na tę formę zatrudnienia, dobrze byłoby rozdzielić sytuacje, gdzie mamy do czynienia z patologią, a gdzie umowy te używane są zgodnie z ich przeznaczeniem. Czytaj dalej

Same znaki zapytania

Do najnowszej propozycji zmian w systemie emerytalnym pojawia się więcej pytań niż przy publikacji słynnych trzech wariantów. Jak właściwie ma wyglądać umarzanie obligacji na gruncie polskiego prawa? Czy w ogóle możliwe jest przeniesienie prywatnych aktywów instytucji finansowych do ZUS? Dlaczego na wybór pomiędzy ZUS i OFE będziemy mieć tylko trzy miesiące i skąd pomysł, aby przy braku decyzji lądować w ZUS? I wreszcie kto wpadł na pomysł, aby z funduszy emerytalnych zrobić fundusze podwyższonego ryzyka, które nie mogą kupować obligacji (szczególnie w okresie dekoniunktury)? Zwłaszcza, że zakaz – jak rozumiem – miałby dotyczyć wyłącznie polskich instrumentów skarbowych, a nie hiszpańskich, włoskich, greckich czy niemieckich. Tyle że kupując tamte, trzeba dorzucić ryzyko kursowe, co znacznie zwiększa ich niepewność. I kolejne pytanie, czy z OFE zostaną wreszcie zdjęte wszelkie obostrzenia inwestycyjne, które były jedną z przyczyn ich niskiej konkurencyjności? Czytaj dalej

Dobrowolnosc musi byc prawdziwa

GOŚĆ RADIA PIN
3.07.2013
Ryszard Petru

Agnieszka Witkowicz: Gościem radia PIN jest dzisiaj prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich, Ryszard Petru. Dzień dobry.

Ryszard Petru. Dzień dobry.

AW: „ZUS zawsze jest, był i będzie. W ciągu ostatnich 23 lat wypłacał emerytury we wszystkich, nawet najtrudniejszych, okolicznościach” – tak mówił premier Donald Tusk. I grozi palcem ekonomistom, którzy próbują społeczeństwo od ZUSu odstraszyć: „Źle by się stało, gdyby udało się wmówić Polakom, że ZUS jest instytucją niegodną zaufania”. A ja bym chciała pomówić o faktach. Jakie mamy podstawy, żeby ZUSowi ufać?

RP: ZUS rzeczywiście zbiera pieniądze i wypłaca. On jest taką maszynką, która te pieniądze zbiera i ma je wypłacać w oddziałach ZUSu, poprzez różnego rodzaju wpływy na konto. Porównywanie ZUSu z OFE jest niewłaściwe, bo cała idea nowego systemu emerytalnego polegała na tym, że mamy dwa różne koszyki. W ZUSie się nie inwestuje, tylko wydaje pieniądze na bieżąco. W OFE natomiast odkładamy swoje oszczędności i one są realnie inwestowane i mają realną stopę zwrotu. Problem ZUSu to nie jest problem ZUSu, tylko problem sposobu, w jaki politycy przyszłości będą wypłacać emerytury. Czytaj dalej

Likwidacja systemu

Każdy z trzech przedstawionych wariantów zmian w systemie emerytalnym w krótszym lub dłuższym okresie likwiduje lub wygasza system kapitałowych emerytur w Polsce. W wariancie pełnej dobrowolności, gdzie pozostający w OFE traci prawo do gwarancji minimalnej emerytury, zaproponowano przenosiny wraz z całymi zgromadzonymi dotychczas aktywami, podobnie do rozwiązania węgierskiego. Nie wiemy oczywiście ile osób zadeklaruje pozostanie w systemie kapitałowym, niemniej przy tego typu zachętach jak utrata gwarancji minimalnej emerytury oraz system, w którym brak decyzji oznacza automatyczne przeniesienie do OFE, można się spodziewać, że większość wyląduje w ZUS. Dodając do tego otwartą możliwość przeniesienia się z OFE do ZUS w każdej chwili, wystarczy jedna bessa, a ludzie masowo uciekną do ZUS, wybierając jak to zwykle w takich sytuacjach najgorszy moment na taką decyzję.  

Czy OFE to samo zło?

Rząd ma ogło­sić prze­gląd eme­ry­tal­ny wraz z pro­po­zy­cja­mi zmian. Z prze­cie­ków pra­so­wych można wy­wnio­sko­wać, że ra­port ten bę­dzie wy­jąt­ko­wo kry­tycz­ny wobec fun­du­szy eme­ry­tal­nych i jak się można do­my­ślać, su­ge­ru­ją­cy nie wprost, że le­piej by­ło­by OFE po pro­stu zli­kwi­do­wać.

A nie le­piej by­ło­by po­wie­dzieć Po­la­kom jasno, o co tak na­praw­dę cho­dzi? Mia­no­wi­cie, że mamy obec­nie do czy­nie­nia z naj­głęb­szym od 2001 r. spo­wol­nie­niem go­spo­dar­czym, że do­cho­dy wpły­wa­ją znacz­nie sła­biej, niż wcze­śniej za­kła­da­no, że za­rów­no dy­na­mi­ka kon­sump­cji, jak i in­we­sty­cji są bli­skie zeru, że in­fla­cja też jest znacz­nie niż­sza od za­ło­żeń. I że nie chcąc do­ko­ny­wać trud­nych re­form, szcze­gól­nie po stro­nie wy­dat­ko­wej, rząd zwra­ca się do Po­la­ków z ape­lem o ak­cep­ta­cję za­wie­sze­nia skład­ki do fi­la­ru ka­pi­ta­ło­we­go na dwa lata, tłu­ma­cząc to wy­jąt­ko­wą sy­tu­acją go­spo­dar­czą. Bez całej tej dziw­nej re­to­ry­ki, su­ge­ru­ją­cej, że to, co pry­wat­ne i co ma coś wspól­ne­go ryn­kiem fi­nan­so­wym, jest złe. Bo dąży do zysku, bo po­bie­ra pro­wi­zje. Złe bo in­we­stu­je w spół­ki na gieł­dzie, gdzie zmien­ność wycen akcji jest wyż­sza niż cen ob­li­ga­cji. Złe, bo two­rzy swego ro­dza­ju re­zer­wu­ar, po który ko­lej­ne rządy będą mogły lekką ręką się­gnąć. Czytaj dalej

Dobrowolność musi być autentyczna

System emerytalny z podziałem na kapitałowy i repartycyjny stworzony został celowo. Po to mianowicie aby rozłożyć ryzyko na dwa różne źródła przyszłego zabezpieczenia emerytalnego i aby już od 1999 roku zacząć odkładać realne pieniądze na przyszłe wypłaty świadczeń, finansując ubytek z tego tytułu wpływami z prywatyzacji. Dobrowolność wyboru między OFE i ZUS-em jest więc  zaprzeczeniem bezpieczeństwa systemu. Niemniej jeśli taka będzie decyzja większości parlamentarnej, to trzeba zdefiniować na czym polega autentyczna dobrowolność i przestrzec przed rozwiązaniami skrajnie nieefektywnymi.

Zacząć by należało od definicji dobrowolności. Jak dobrowolność to w obie strony nie tylko z OFE do ZUS ale również z ZUS do OFE. Jak się można domyślać takie rozwiązanie nie zostanie zaproponowane, ze względu na koszty budżetowe, bo różnica pomiędzy tymi wariantami jest taka, że do OFE trzeba by przekazać realne pieniądze, zwiększając tym samym bieżący deficyt FUS, a przelewając pieniądze z OFE do ZUS, ten drugi dostaje realną gotówkę, wspierając tym samym budżet. Skrajnym przykładem dobrowolności, która de facto dobrowolnością nie była, było rozwiązanie węgierskie. Zaproponowano tam pseudo wybór: albo zostajesz w OFE tracąc emeryturę państwową, albo przechodzisz ze wszystkimi zgromadzonymi przez całe życie składkami do węgierskiego odpowiednika ZUS. Co to za wybór jeśli pozostanie w systemie kapitałowym oznaczało realną utratę przyszłej emerytury. Węgierski rynek kapitałowy nigdy nie był tak rozwinięty jak nasz i nie stanowił tak istotnego krwioobiegu gospodarki. Co więcej Węgry znane są z tego, że podejmują od lat działania dalece niezgodne z zasadami stabilnej gospodarki rynkowej. Przejęcie aktywów węgierskich funduszy emerytalnych przez państwo uważane jest powszechnie za skok na kasę. Co najważniejsze, nie pomogło to specjalnie węgierskiej gospodarce poprawić swych wyników. Nie sądzę aby ktokolwiek w Polsce, poza partiami radykalnymi, zdecydował się na wariant Orbana. Czytaj dalej

OFE muszą uzasadnić swoje istnienie

Propozycja aby w ramach II filaru wypłacać emeryturę na zasadzie programowego wycofywania środków trudno uznać za poważną. Ten typ wypłat świadczeń emerytalnych jest powszechny i bezpieczny ale …. tylko w ramach ubezpieczeń dodatkowych a nie powszechnych! Różnica jest zasadnicza, rolą podstawowego systemu emerytalnego jest zapewnienie przyszłym emerytom świadczeń na poziomie bezpiecznym, wszelkie dodatkowe formy ubezpieczenia mogą to podstawowe świadczenia jedynie uzupełniać, wtedy może to się już odbywać w różnych formach.

Ludzie co do zasady nie są w stanie ocenić długości swego życia, zwykle też wolą  wróbla w garści niż gołębia na dachu. W praktyce oznacza to, że wielu z nas byłoby skłonnych zaakceptować wyższe świadczenie emerytalne płacone przez 10 lat, niż niższe dożywotnio. Rolą państwa jest jednak niedopuszczenie do takiej sytuacji i zapewnienie powszechnej emerytury dożywotniej dla wszystkich. Emerytura dożywotnia jest formą ubezpieczenia – świadczeniobiorca wykupuje ubezpieczenie na dożycie będące swego rodzaju odwrotnością ubezpieczenia na wypadek śmierci. W pierwszym przypadku świadczeniodawca musi tak skonstruować wysokość świadczenia emerytalnego aby zabezpieczyć wypłaty do ostatnich dni życia emeryta i  tak skalkulować wysokość emerytury aby starczyło pieniędzy. Tego typu ubezpieczenia wyceniane są aktuarialnie (statystycznie z uwzględnieniem tendencji demograficznych) bazując na statystyce populacji. Ryzyko rozkłada się pomiędzy ubezpieczonych – ci co żyją krócej finansują tych co żyją dłużej. Tak samo zresztą jest dziś w ZUS. Czytaj dalej