Scenariusz na 2015 rok

Rok 2015 zapowiada się ciekawie. Z jednej strony optymizmem może napawać siła polskiej gospodarki – wzrost oparty o mocny popyt wewnętrzny zarówno ze strony polskich konsumentów jak i przedsiębiorstw. Do tego dojdą jeszcze środki unijne, które zwiększą popyt inwestycyjny. Gdyby nie nieprzewidywalne otoczenie zewnętrzne, oczekiwać by można dynamiki wzrostu powyżej zeszłorocznej.

Z drugiej strony zasadnicza zmiana cen na rynku surowców może powodować daleko idące perturbacje w realnej gospodarce, szczególnie w krajach uzależnionych od cen surowców. Dalsze głębokie spadki cen ropy naftowej mogą doprowadzić do poważnego kryzysu w Rosji, wraz z niewypłacalnością wielu przedsiębiorstw a także z dalszym osłabieniem rubla. Taki scenariusz oznaczałby załamanie eksportu w kierunku wschodnim.

Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest recesja w strefie euro, która będzie osłabiać koniunkturę gospodarczą w Polsce. O ile perturbacje takie jak w 2010 nie powinny nam grozić, to jednak niepokój związany z ryzykiem wyjścia Grecji ze strefy euro czy też brak perspektyw wzrostu w średnim okresie nie będą czynnikami sprzyjającymi polskiej gospodarce.

Trzecim czynnikiem ryzyka są wybory w Polsce. Często niestety w historii bywało tak, że w okresie przedwyborczym składano obietnice, które powodowały, że tworzona po wyborach koalicja stawała się zakładnikiem wcześniej składanych zobowiązań.

Można mieć tylko nadzieję, że żaden z tych czarnych scenariuszy się nie zrealizuje.

W końcu koniec kryzysu

Przełomowym i symbolicznym był dzień, kiedy na początku kwietnia Grecja wyemitowała pierwsze od czterech lat obligacje. Bo przecież jeszcze dwa lata temu był to zupełny bankrut. Nie dość, że nikt nie chciał im pieniędzy pożyczyć, to jeszcze całkiem sporo poważnych osób opowiadało się za wypchnięciem tego kraju ze strefy euro. A tu nie dość, że już nie bankrut, to jeszcze zdobywa zaufanie rynku finansowego. Grecja zdołała 3 miliardy euro pięcioletnich obligacji wyemitować z oprocentowaniem poniżej 5 proc., a kupić ich chciano sześć razy więcej niż rząd oferował. To bardzo dobry wynik. I naprawdę niskie oprocentowanie. Dla porównania – Polska musi płacić za emisję swojego długu poniżej 4 proc. Ten powrót na rynek można porównać do sytuacji pacjenta, który po raz pierwszy po długiej chorobie został odstawiony od kroplówki. Wciąż jest schorowany, przyjmuje medykamenty, ale chodzi już o własnych siłach. Czytaj dalej

Europa dwóch prędkości coraz bliżej

Nie jestem zwolennikiem retoryki „odjeżdżającego pociągu”, „trzymania nogi w drzwiach” itp. Niemniej faktem jest, że coraz więcej działań na poziomie zarówno Parlamentu Europejskiego, jak i decydentów z krajów strefy euro wskazuje na to, że rosnąca liczba decyzji dotyczących przyszłości będzie zapadała w odrębnym gronie krajów strefy euro. Pojawiły się już propozycje powstania w Parlamencie Europejskim podkomisji dotyczących wyłącznie strefy euro, jak i stałego szefa eurogrupy. To tylko początek formalnego podziału, który i tak przecież istnieje.Większość bowiem decyzji gospodarczych zapada w gronie osiemnastu państw, potem są one komunikowane pozostałym członkom Unii. Nie wszystkie oczywiście, ale większość. Czytaj dalej

Potrzebna spójna strategia przyjęcia euro

Trudno mi się zgodzić z komentarzem Pawła Wrońskiego, który uważa, że dziś nie ma potrzeby podejmować specjalnych działań na rzecz naszego członkowstwa w strefie euro, m.in. dlatego że nie ma jakiejś specjalnej presji na Polskę aby euro zaraz przyjmować. Oczywiście trudno się nie zgodzić z jego argumentem, że działania na rzecz reform w Polsce są potrzebne bez względu na to czy do euro będziemy wchodzić czy nie. Tyle, że strategia przyjęcia euro jest nam potrzebna zarówno dlatego, że presja zewnętrzna może być większa niż dzisiaj, ale również dlatego, że bez takiej strategii zajmować się będziemy w trym kraju tylko zarządzaniem bieżączką.

Perspektywa członkostwa pomoże w końcu wymusić niezbędne dla poprawy konkurencyjności Polski reformy, co więcej uzmysłowi politykom, że czas jest ograniczony a nie z gumy. Dziś znaczna część naszej klasy politycznej nie ma tej świadomości, nie odczuwa presji czasu, nie widzi rosnącej globalnej presji konkurencyjnej, ani nawet ryzyka wyhamowania tempa wzrostu gospodarczego ze względu na wyczerpanie prostych rezerw. Strategia wejścia Polski do euro presję tą pozwoli przywrócić. Tego typu prysznic naprawdę wielu by się przydał. Czytaj dalej

Kryteria wejścia do strefy euro

Ponad tydzień temu odbyła się w Ministerstwie Finansów debata na temat przystąpienia Polski do strefy euro. Jednym z ciekawszych wątków tej dyskusji była kwestia kryteriów jakie Polska powinna spełniać przed przyjęciem wspólnej waluty. I nie chodzi wyłącznie o kryteria formalne z traktatu z Maastricht  ale przede wszystkim o dodatkowe kryteria, które zapewnią Polsce nie tylko bezpieczeństwo ale również sukces we wspólnej walucie. Te dodatkowe kryteria mają zapewnić aby polska gospodarka pozostałą elastyczną i dynamiczną w reżimie sztywnego kursu walutowego. To, że jest to możliwe pokazują przykłady krajów północnych Europy, które co prawda wraz z kryzysem na Południu Europy weszły w fazę silnego spowolnienia gospodarczego, ale wciąż na globalnym rynku są konkurencyjne. I o to właśnie chodzi, aby w przyszłości siła naszej konkurencji nie opierała się na taniej sile roboczej ale na wydajności i na wartości dodanej. Dlatego tak ważne są dodatkowe działania, które z jednej strony wzmocnią podażową stronę naszej gospodarki, z drugiej zaś wprowadzą mechanizmy zabezpieczające przed przegrzaniem rynku.

Po krótce wymienię główne ryzyka wiążące się z przyjęciem wspólnej waluty. Są to przede wszystkim: (i) ryzyko nadmiernego wzrostu cen aktywów; (ii) brak automatycznego stabilizatora konkurencyjności jakim jest elastyczny kurs walutowy; (iii) ryzyko nadmiernego wzrostu płac, co miało miejsce w większości krajów Południa, czego ostatecznym efektem był rosnący deficyt na rachunku obrotów bieżących; (iv) wyższa inflacja niż w dominujących krajach strefy euro. Celowo zostało użyte słowo „ryzyko”, gdyż wyszczególnione powyżej zagrożenia mogą ale nie muszą się zrealizować. Czytaj dalej

Brak alternatywy wobec paktu

Debaty w Sejmie rzadko kiedy dotyczą meritum spraw. I tak dziw bierze, że nie padły wczoraj hasła typu Targowica, czy Jałta. Obawiam się, że po takiej debacie jak ta sejmowa opinia publiczna zamiast dowiedzieć się czegoś o dylematach związanych ze sposobami jakimi Europa chce zabezpieczyć się przed kolejnym kryzysem jest jeszcze bardziej zdezorientowana. A szkoda, bo świadoma presja społeczna na odpowiedzialną politykę fiskalną jest tym co wyróżnia odpowiedzialne kraje od mniej odpowiedzialnych.  Taka presja ma miejsce w Niemczech, czy np. w krajach Skandynawskich, a nie było jej niestety w większości krajów Południa. Polska wyciągnąwszy wnioski z nieodpowiedzialnej polityki Gierka, która doprowadziła nas do bankructwa w 1981 roku, wpisała w 1997 r. do konstytucji limit długu, zmniejszając tym samym ryzyko kryzysu w stylu greckim. Ale sam ten zapis konstytucyjny  nie ogranicza wielu innych ryzyk, które właśnie adresuje pakt fiskalny. Czytaj dalej

Euro wymusi konkurencyjność

W debacie o wejściu Polski do strefy euro przyszedł czas aby spojrzeć na proces przyjmowania wspólnej waluty w sposób bardziej obiektywny niż było to możliwe  w epicentrum kryzysu europejskiego. Jeszcze pól roku temu dominowało przekonanie, że zaraz nastąpi rozpad strefy euro i że nic gorszego niż wspólna waluta nie mogło się Europejczykom przydarzyć. Z kolei przed upadkiem Lehman Brothers było dużo euforii i optymizmu co do przyszłości i skuteczności mechanizmów strefy euro. Skrajne oceny nie sprzyjają rzeczowej dyskusji – teraz jest czas aby spojrzeć na to wyzwanie nieco bardziej na chłodno. Mamy za sobą doświadczenia kryzysu, które obnażyły słabości unii walutowej, ale też pokazały skuteczność instytucji jaką jest Europejski Bank Centralny.

Zacząć należy od argumentów ekonomicznych. Wspólna waluta ma swoje wady i zalety, stąd też niejednoznaczna ocena skutków jej przyjęcia. Przeciwnicy wskazują przede wszystkim na brak elastycznego kursu walutowego, który jest najprostszym i jednocześnie najskuteczniejszym mechanizmem dostosowania gospodarki. Zwracają uwagę na przykłady wielu krajów, w tym w szczególności ostatnio krajów Południa Europy, w których brak konkurencyjności był spowodowany m.in. brakiem możliwości szybkiego dostosowania po stronie kursu. Czytaj dalej

W sprawie euro musimy się wreszcie zdecydować

Cezary Michalski: Swoim wywiadem z Januszem Lewandowskim, w którym padła deklaracja polskiego komisarza UE, że polski rząd ma pół roku na wyrażenie woli, co do przyjęcia euro, sprowokował pan nowy etap sporu w tej kwestii. Nie zmieniła się jednak obsada ról w tym sporze. Eurosceptyczna prawica nadal uważa strefę euro za piekło, rząd nadal wysyła sprzeczne sygnały. Mamy deklarację premiera o konieczności rozpoczęcia debaty społecznej, a jednocześnie informację o zawieszeniu narodowego programu przygotowań do wprowadzenia euro. Z Platformy docierają też ciągle deklaracje o słuszności dotychczasowej polityki „trzymania nogi w drzwiach”. Czy w tej atmosferze jakakolwiek decyzja może się w ogóle pojawić?

Ryszard Petru: Mamy raport ministerstwa finansów z końca września, gdzie rzeczywiście pojawił się bardzo wyraźny dystans wobec planów wprowadzenia euro w Polsce, a także odmowa wyznaczenia jakiegokolwiek kalendarza. Między wrześniem a dniem dzisiejszym zaszła jednak zasadnicza zmiana. Zgodzę się, że na razie wciąż mamy wrażenie kakofonii docierającej od strony rządu, ale myślę, że świadomość powagi sytuacji dotarła do decydentów i wraz z upływem czasu będzie to już coraz bardziej brzmiało jak zgrana orkiestra.

Ale co się właściwie zmieniło? Polska opinia publiczna wciąż jest informowana przez prawicowych ekspertów i dziennikarzy o nieuchronnym rozpadzie strefy euro, szybkim wypadnięciu z niej Grecji itp. A minister finansów powtarza, że musimy przeczekać, bo gospodarkę mamy zdrową i nie możemy ryzykować jej stabilności wchodząc w tak niepewny obszar.

To wszystko składa się na obraz nieprawdziwy, choćby w tym sensie, że nieaktualny. Pół roku temu można było mieć uzasadnione wątpliwości co do determinacji obrony strefy euro nawet przez jej liderów, a już szczególnie można było mieć wątpliwości, co do jej przetrwania w dotychczasowym kształcie. Decyzja polityczna o ratowaniu strefy euro już jednak zapadła. Podjęto też decyzję o zachowaniu Grecji w strefie euro, czyli o zachowaniu strefy euro w jej obecnym kształcie – dodatkowo z perspektywami jej poszerzenia, a nie ograniczenia o to czy inne państwo. A w sytuacji, kiedy te wszystkie decyzje zapadły – a do tego dodajmy wcześniejszą deklarację prezesa Europejskiego Banku Centralnego o ratowaniu euro wszelkimi dostępnymi środkami – ich konsekwencją są liczne działania rozpoczynające proces głębszej integracji państw strefy euro. Dlatego też trzymanie nogi w drzwiach pociągu, który odjeżdża ze stacji, przestało być możliwe. Czytaj dalej

Do euro bez ERM II

Strefa euro tworzy się na nowo. Nowe rozwiązania instytucjonalne takie jak pakt fiskalny, unia bankowa, budżet strefy euro, a w konsekwencji prawdopodobnie również euro obligacje, to zupełnie nowa jakość. Uczestnicy wspólnej waluty tworząc te nowe rozwiązania chcą uniknąć błędów przeszłości jakimi było nieprzestrzeganie traktatu z Maastricht. Oczywiście nawet trzymanie się limitów deficytu i długu mogło nie wystarczyć, co najlepiej pokazał przykład Irlandii, w której nierównowagi na rynku aktywów, jak i w konsekwencji na rynku finansowym, doprowadziły do eksplozji obu wskaźników. Niemniej jednak przestrzeganie tych podstawowych kryteriów z Maastricht znacznie ograniczyłoby skalę obecnego kryzysu finansowego. Nie byłoby problemów Grecji, Portugalii, Włoch i w części też Hiszpanii.  Teraz kraje wspólnej waluty tworzą system który ma zapobiec zarówno przekraczaniu limitów, jak i wprowadzić mechanizmy systemowego monitoringu i pomocy dla państw które mogę znaleźć się w finansowych tarapatach. W interesie Polski jest przyłączenie się do tego klubu, co więcej dzisiaj powinniśmy wspólnie współtworzyć ten nowy system, tak aby uwzględniał również nasze postulaty i interesy. Czytaj dalej