Pomóżmy uchodźcom, bo rząd tego za nas nie zrobi.

Naszym obowiązkiem jest przyjmowanie uchodźców. To nie tylko kwestia tego, że wielokrotnie byliśmy w podobnej sytuacji ale także wartości, które wyznajemy. Nie możemy pozostawić samym sobie ludzi, którzy przez wojnę i prześladowania muszą uciekać z domów.

Niestety, rządy w Polsce nie stworzyły ani sensownej polityki, ani rozwiązań pozwalających na efektywne integrowanie uchodźców i dlatego możemy przyjąć niewielką ich liczbę. Bo nie wystarczy przecież zaprosić ich do Polski – trzeba im zapewnić szkoły i zajęcie. W Polsce żaden z rządów nie przygotował takiego systemu. Nie mamy opracowanej żadnej sensownej polityki w tej sprawie. Przyjmując jednak niewielką ilość osób, będziemy musieli stopniowo taki system wypracować.

Niestety chwiejność Premier Kopacz nie tylko kompromituje nas w Europie, ale także podgrzewa społeczne emocje. Pani Premier zamiast dyskutować o liczbie uchodźców powinna w Brukseli rozmawiać o pieniądzach, aby się nimi zająć.

Teraz pomagają obywatele, organizacje pozarządowe i Kościół. Zastępują w tym ważnym zadaniu rząd. Jednak państwo musi się nauczyć jak to robić, bo nie unikniemy w przyszłości wyzwania jakim jest integracja obcokrajowców. Robienie na pokaz spotkania z partiami politycznymi, gdy ich liderzy są w Krynicy nie posuwa nas w tym kierunku. Jeżeli rząd naprawdę, a nie dla propagandy chce zająć się uchodźcami, to musi jak najszybciej:

§ Uruchomić nowe ośrodki potrzebne na 2-3 krotne zwiększenie liczby uchodźców.

§ Poprawić standard ośrodków dla uchodźców tam, gdzie jest to potrzebne.

§ Zapewnić w ośrodkach opiekę psychologiczną na odpowiednim poziomie (w wielu miejscach zajmują się tym osoby nie mające odpowiednich kompetencji profesjonalnych i językowych);

§ Zapewnić terapię dla osób cierpiących na PTSD;

§ Zapewnić w ośrodkach naukę języka polskiego dla dorosłych;

§ Uruchomić szybką ścieżkę na granty dla organizacji społecznych i pozarządowych służące integracji uchodźców w społeczności.

Na miejscu Premier Kopacz zamiast zapraszać partie polityczne zorganizowałbym okrągły stół z tymi, którzy społecznie pomagają uchodźcom. Może władze czegoś się od nich nauczą.

Ważna tu jest jeszcze jedna kwestia – znalezienia różnicy między uchodźcami a imigrantami. Tych pierwszych każdy kraj europejski powinien przyjąć z powodów humanitarnych. Emigracja natomiast jest zwykle ekonomiczna – Polska jako biedny kraj UE nie jest w stanie przyjąć rzeszy imigrantów zarobkowych. To się po prostu nie uda.

Last but not least – mój niepokój budzi fakt, że Unia zaczyna pomagać dopiero gdy widzi uchodźców u swoich bram. Ta pomoc powinna się zacząć dużo wcześniej. Taka polityka, polityka oczekiwania a nie działania, napędza jedynie popyt przemytnikom. To przez nią, przez politykę obserwacji a nie działania, na Morzu Śródziemnym toną dzieci.

Nie dotować starych branż

Jaka może być nasza gospodarka w 2020 r.?

Może podążać w kierunku gospodarki, która tworzy produkty z wartością dodaną, w której zarabiamy znacznie więcej niż teraz, gdzie maleją różnice między Polska A i Polską B, a emigracja zarobkowa zanika. Już za pięć lat możemy zmierzać więc w stronę nowoczesnej gospodarki, tylko już dziś musimy zacząć przestawiać ją na takie tory.

W jakim kierunku zmierzamy obecnie?

Dziś rozwijamy się szybciej niż średnio Europa Zachodnia, ale już w podobnym tempie jak Wielka Brytania czy USA! To pokazuje, że model rozwoju oparty o tanią siłę roboczą i import nowych technologii, powoli się kończy. Można powiedzieć, że w wielu przemysłach Polsce mamy obecnie podobnej jakości aparat wytwórczy jak kraje rozwinięte. Tylko że my najczęściej wykorzystujemy go jedynie do odtwarzania, produkcji tanich towarów. Musimy przejść od etapu odtwarzania do etapu tworzenia, tworzenia większej wartości dodanej. Jeśli tego nie zrobimy, dalej będziemy specjalizować się w niskopłatnych zajęciach, a to nie jest żadna perspektywa rozwojowa. Czytaj dalej

Uwłaszczmy ubezpieczonych na składkach

Jak nie my to oni. To jeden z argumentów za przejęciem aktywów OFE przez ZUS. Kwota 280 miliardów złotych zarówno dziś, jak i w przyszłości na niejednym polityku będzie robiła wrażenie. Co bardziej gorliwi grożą nawet podwyższeniem VAT-u, jeśli państwo tych pieniędzy nie przejmie. To trochę jak gorączka złota, jak się raz te góry złota zobaczy, to już oczu oderwać nie można.

Z badań opinii publicznej wynika jednak, że ponad połowa Polaków uważa, że składki wpłacane do otwartych funduszy emerytalnych to ich własność. De facto podobne zdanie ma też Eurostat, zaliczając kapitałową część systemu w Polsce do sektora prywatnego. Co więcej, w niektórych firmach prywatnych posiadanie oszczędności w OFE i jednoczesna współpraca z akcjonariuszem funduszu są postrzegane jako konflikt interesów. Z drugiej strony, Sąd Najwyższy nie podziela tej opinii, uznając że składki są daniną publiczną i jako taka nie mogą być zaliczane do środków prywatnych. Jak widać kwestia ta jest dalece niejednoznaczna. A tak długo, jak z punktu widzenia polskiego prawa składki przekazywane przez Polaków do funduszy emerytalnych nie będą ich własnością, politycy zawsze będą mieli zakusy aby oszczędności te przejąć i wydać na bieżące potrzeby. Czytaj dalej