Europa dwóch prędkości coraz bliżej

Nie jestem zwolennikiem retoryki „odjeżdżającego pociągu”, „trzymania nogi w drzwiach” itp. Niemniej faktem jest, że coraz więcej działań na poziomie zarówno Parlamentu Europejskiego, jak i decydentów z krajów strefy euro wskazuje na to, że rosnąca liczba decyzji dotyczących przyszłości będzie zapadała w odrębnym gronie krajów strefy euro. Pojawiły się już propozycje powstania w Parlamencie Europejskim podkomisji dotyczących wyłącznie strefy euro, jak i stałego szefa eurogrupy. To tylko początek formalnego podziału, który i tak przecież istnieje.Większość bowiem decyzji gospodarczych zapada w gronie osiemnastu państw, potem są one komunikowane pozostałym członkom Unii. Nie wszystkie oczywiście, ale większość. Czytaj dalej

Niskie płace to żałosny atut

Artykuł ukazał się w magazynie Forbes

Ostatni raport NBP o koniunkturze nie pozostawia wątpliwości: podwyżek w firmach prawie nie ma i nie będzie. I to pomimo tego, że Polacy mało zarabiają, co szczególnie mocno można odczuć przekraczając zachodnią granicę. Porównując nominalne zarobki okazuje się, że przeciętny Polak zarabia co najmniej trzy razy mniej od Niemca. Oczywiście nie istnieje „przeciętny” Polak czy Niemiec, ale te średnie przynajmniej oddają skalę zjawiska. Czytaj dalej

Jak wyrwać Polskę z beznadziei niskich płac

Maciej Bukowski[1]
Andrzej Halesiak[2]
Ryszard Petru

Polska gospodarka od lat nie może się wyrwać ze stanu małej aktywności zawodowej, zapóźnienia technologicznego i w efekcie niskich płac. Co gorsza, coraz więcej czynników wskazuje na to, że w perspektywie kilku lat proces doganiania najlepiej rozwiniętych krajów świata może ulec zahamowaniu. Nie dlatego, że przestaniemy się rozwijać, lecz dlatego, że nasz rozwój spowolni. Obawiamy się, że Polska podąża ścieżką wytyczoną przez kraje południa Europy. Region ten przez lata upatrywał swojej szansy rozwojowej niemal wyłącznie w poprawie stanu infrastruktury transportowej i wydatkowaniu środków strukturalnych EWG i UE, zaniedbując jednocześnie niepopularne kwestie konkurencyjności instytucjonalnej, regulacyjnej i innowacyjności oraz długookresowej równowagi makroekonomicznej. Czytaj dalej

Jak poprawić polską konkurencyjność

W przyszłym roku Polska ma szanse rosnąć w tempie 2.5 procent. To byłby znacznie lepszy wynik niż tegoroczne szacunki, byłoby to rówież potwierdzenie, że wychodzimy z kryzysu. Wynik ten nieco bladnie w porównaniu z oczekiwaną dynamiką wzrostu gospodarczego w Szwecji (2.8 proc.) czy Niemiec na poziomie 1.7 proc. Przykład Szwecji pokazuje, że można szybciej, a przykład Niemiec, że kraj doganiający może rosnąć w podobnym tempie co zamożny kraj, od którego jesteśmy coraz bardziej uzależnieni. Nie powinno to być jednak wielkim zaskoczeniem – Polsce bowiem trudno będzie uzyskać takie tempa wzrostu jak w przeszłości. Kurczą się bowiem proste rezerwy wzrostu, niedługo uda nam się dokończyć podstawową sieć komunikacyjną, a co za tym idzie, obniżyć koszty i zwiększyć podaż niektórych usług. Kolejna fala inwestycji w tym zakresie takiego znaczenia już mieć nie będzie. Czytaj dalej

Nowy ład gospodarczy po wyborach w Niemczech

Po wyborach w Niemczech znów nastąpi przyspieszenie w najważniejszych dla Europy, ale również dla świata, kwestiach gospodarczych. Na szczęście po latach kryzysu Europa powoli wychodzi na prostą, co powinno sprzyjać podejmowaniu strategicznych decyzji. Europa musi przede wszystkim kontynuować działania, które z jednej strony zabezpieczą na przyszłość przed podobnymi turbulencjami jakie miały miejsce w przypadku Grecji, z drugiej skupią wysiłek na nowych inicjatywach prowzrostowych. Oba te zagadnienia leżą w głębokim interesie Europy i są zbieżne z naszymi polskim celami. Czytaj dalej

Niebezpieczny dualizm

Artykuł autorstwa Ryszarda Petru i Andrzeja Halesiaka

W ostatnich latach coraz bardziej widoczny staje się w polskiej gospodarce dualizm w funkcjonowaniu sektora prywatnego i publicznego. Ten pierwszy stara się podążać za globalnymi trendami (zmuszany do tego przez konkurencję), ten drugi tkwi mentalnościowo, procesowo i organizacyjnie w PRL. Jest to groźne zjawisko, gdyż w warunkach globalizacji i szybkiego upowszechniania się najlepszych praktyk w sektorze prywatnym, to właśnie efektywność funkcjonowania sektora publicznego staje się kluczowym źródłem przewagi konkurencyjnej  - lub jej braku – danego kraju.

Narastający dualizm staje się dziś największą przeszkodą w poprawie konkurencyjności polskiej gospodarki i wzroście produktywności. Głębokie zmiany modelu funkcjonowania sektora publicznego w Polsce, w tym również na nowo zdefiniowanie jego funkcji, staje się jednym z ważniejszych wyzwań polskiej gospodarki. Bez nich bowiem nie będzie możliwe dokonanie wielu innych, potrzebnych przekształceń, w tym wdrożenie zrębów innowacyjnej gospodarki. Punktem wyjścia jest bowiem dla niej nowoczesne, sprawnie funkcjonujące, uwzględniające najlepsze praktyki w zakresie edukacji i nauki oraz przewidywalne Państwo, tworzące sprzyjające warunki dla długoterminowych inwestycji firm. Czytaj dalej

Czy Polska może stać się mniejszymi Niemcami Europy

W zaprezentowanym niedawno raporcie „Konkurencyjna Polska. Jak awansować w światowej lidze gospodarczej„ pod redakcją prof. Jerzego Hausnera pojawia się ostrzeżenie przed ryzykiem pułapki kraju średniego dochodu. W uproszczeniu jest to stan w którym kraj taki jak Polska  staje się za drogi aby konkurować z Chinami będąc wciąż zbyt mało konkurencyjnym aby konkurować z Niemcami. Polska zbliża się do tego stanu, który nie bez przyczyny nazywany jest pułapką – można w nim bowiem tkwić przez całe dekady. Dotychczasowy wzrost gospodarczy zawdzięczamy przedsiębiorczości, taniej sile roboczej  i efektowi doganiania poprzez import technologii. Jeśli uda nam się poprzez deregulacje gospodarki podtrzymać przedsiębiorczość Polaków, to z roku na rok i tak będziemy tracić dwie pozostałe cechy, zarówno kraju taniego, jak i opierającego swój rozwój na masowym imporcie technologii. W krajach rozwiniętych wzrost bierze się głównie ze wzrostu ogólnej produktywności czynników wytwórczych (TFP) co w praktyce oznacza innowacyjność i umiejętność jej zastosowania w praktyce.  Przejście z kraju, który dogania, na awangardę zmian łatwe nie jest, wymaga przede wszystkim zmiany sposobu myślenia o gospodarce przez rządzących. Czytaj dalej

Kiedy skończy się kryzys

„Kiedy skończy się ten kryzys?” – to jedno z najczęściej zadawanych pytań. Nikt nie ma szklanej kuli aby precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, podczas gdy interlekutorzy zwykle oczekują dokładnych dat. Nie da się precyzyjnie odpowiedzieć, bo obecny kryzys gospodarczy jest procesem wyjątkowo złożonym, zarówno do co procesów jak i czynników zupełnie losowych, takich jak np. decyzje polityków. Kluczową kwestią jest jednak dostosowanie się gospodarek, szczególnie europejskich, do nowych warunków funkcjonowania, głównie w zakresie ich konkurencyjności. O ile jeszcze 15. lat temu kraje Europy Zachodniej konkurowały głównie między sobą, Stanami Zjednoczonymi i Japonią, to teraz konkurencja ma wymiar globalny i dotyczy wszystkich kontynentów. Dlatego też presja konkurencyjna jest nieporównywalnie większa niż kiedykolwiek wcześniej, stąd znacznie większe ciśnienie na ceny, procesy, na innowacyjność i wartość dodaną. Trudniej jest więc się do nowych reguł gry dostosować, ale można, co pokazuje najlepiej przykład Niemiec, które w ciągu ostatniej dekady zwiększały swoją pozycję eksportową na rynkach całego świata. Nie konkurowali przecież ceną, konkurowali wartością dodaną. Podobny model – choć w mniejszej skali – stosuje większość krajów Europy Północnej. Taka też powinna być przyszłość naszego kraju. Kraje Południa Europy będą musiały podstawić w większej niż dotychczas skali na eksport, choć trudno spodziewać się aby w perspektywie najbliższych lat mogły uzyskać choć część tej nadwyżki które mają dziś Niemcy. Czytaj dalej

Najgorzej mają młodzi

Artykuł ukazał się 28 lipca 2006 r. w Gazecie Wyborczej

Autorzy: Rafał Antczak, Paweł Dobrowolski, Ryszard Petru

Masowa emigracja młodych Polaków wynika z braku perspektyw. Główną przyczyną dla której młodzi Polacy nie widzą szans dla siebie w swoim własnym kraju jest niesprawiedliwie wysokie opodatkowanie młodych pracujących. Polskie społeczeństwo starzeje się i jest naturalne, że rosną koszty emerytur i opieki zdrowotnej. Zamiast jednak sprawiedliwie dzielić te koszty, wynaturzono solidarność międzypokoleniową w drenaż kieszeni młodych obywateli. Polska drenuje kieszenie młodych podatników do tego stopnia, że praca w Polsce stała się towarem luksusowym na który nie stać jednej trzeciej młodych Polaków.

Polska jak każde współczesne państwo jest mechanizmem redystrybucji międzypokoleniowej. Ze składek i podatków młodych opłaca się emerytury i leczenie seniorów. Mechanizm ten funkcjonował całkiem dobrze, dopóki na każdego niepracującego i żyjącego z transferów przypadało kilkunastu pracujących i płacących podatki. Uprawnionym było nazwanie takiego rozwiązania solidarnością międzypokoleniową. Jednak uprawnionym było tylko do czasu. Obecnie państwo dobrobytu oparte o transfer od młodych do starych jest nie do utrzymania. Systematyczny wzrost długości życia oraz spadek dzietności sprawiają, że liczba młodych pracujących w stosunku do seniorów pobierających świadczenia spada w większości krajów świata. W Polsce jeszcze w latach sześćdziesiątych na jednego emeryta i rencistę pobierającego świadczenia przypadało dwunastu pracujących i płacących podatki. Dziś na każdego emeryta i rencistę przypada dwie i pół osoby w wieku produkcyjnym oraz tylko dwie osoby pracujące! W takich realiach demograficznych utrzymanie solidarności międzypokoleniowej wymaga coraz większych transferów od młodych do starszych. Państwa solidarności międzypokoleniowej stały się państwami relatywnego dobrobytu dla seniorów. Natomiast dla młodych stają się nieuczciwymi piramidami finansowymi nakładającymi coraz wyższe podatki w zamian za coraz niższe świadczenia. Czytaj dalej