Na euro możemy wygrać

Rzeczpospolita: Z punktu widzenia ekonomisty, czego Panu brakowało w prezydenturze Bronisława Komorowskiego?

Ryszard Petru: Prezydenturę oceniam bardzo pozytywnie. Choćby obecnie gorący temat SKOK – wciągnięcie przez Prezydenta SKOK-ów pod nadzór bankowy stało się dla ich klientów zbawienne, dzięki temu ochronili swe depozyty. Z  innych działań: projekty ustaw zakładające rozstrzyganie niepewności na korzyść podatnika czy o uldze inwestycyjnej uważam za wyjątkowo korzystne i ważne dla gospodarki. Z uwag, zwróciłbym uwagę wyłącznie na zmiany w OFE – w moim przekonaniu lepiej byłoby gdyby ustawa o OFE zabierająca nam 150 miliardów oszczędności została skierowania do Trybunału Konstytucyjnego przed podpisaniem.

Magdalena Ogórek proponuje napisanie prawa od nowa, w tym również prawa podatkowego. Jak Pan ocenia pomysł kandydatki SLD, która chce powołania komisji kodyfikacyjnej złożonej z ekspertów, którzy napiszą nowe prawo podatkowe? Czytaj dalej

Scenariusz na 2015 rok

Rok 2015 zapowiada się ciekawie. Z jednej strony optymizmem może napawać siła polskiej gospodarki – wzrost oparty o mocny popyt wewnętrzny zarówno ze strony polskich konsumentów jak i przedsiębiorstw. Do tego dojdą jeszcze środki unijne, które zwiększą popyt inwestycyjny. Gdyby nie nieprzewidywalne otoczenie zewnętrzne, oczekiwać by można dynamiki wzrostu powyżej zeszłorocznej.

Z drugiej strony zasadnicza zmiana cen na rynku surowców może powodować daleko idące perturbacje w realnej gospodarce, szczególnie w krajach uzależnionych od cen surowców. Dalsze głębokie spadki cen ropy naftowej mogą doprowadzić do poważnego kryzysu w Rosji, wraz z niewypłacalnością wielu przedsiębiorstw a także z dalszym osłabieniem rubla. Taki scenariusz oznaczałby załamanie eksportu w kierunku wschodnim.

Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest recesja w strefie euro, która będzie osłabiać koniunkturę gospodarczą w Polsce. O ile perturbacje takie jak w 2010 nie powinny nam grozić, to jednak niepokój związany z ryzykiem wyjścia Grecji ze strefy euro czy też brak perspektyw wzrostu w średnim okresie nie będą czynnikami sprzyjającymi polskiej gospodarce.

Trzecim czynnikiem ryzyka są wybory w Polsce. Często niestety w historii bywało tak, że w okresie przedwyborczym składano obietnice, które powodowały, że tworzona po wyborach koalicja stawała się zakładnikiem wcześniej składanych zobowiązań.

Można mieć tylko nadzieję, że żaden z tych czarnych scenariuszy się nie zrealizuje.

Jak nie zaczniemy teraz zmieniać kraju, to może już nigdy nie będzie takiej szansy

Marcin Wojciechowski: Czy ta książka powstała, bo zauważył pan w ostatnich latach zmiany w percepcji kapitalizmu?

Ryszard Petru: W ostatnim okresie przekaz zdominowała narracja, wedle której gospodarka rynkowa nie funkcjonuje, i tylko państwo może być kreatorem wzrostu gospodarczego. Tymczasem należy zagłębić się w rozpoznanie przyczyn kryzysu, aby bezwiednie nie powielać mitów i uproszczeń. Polska jest wyjątkowo jałowa intelektualnie jeżeli chodzi o tę tematykę, m.in. stąd ta książka.

MW: Jak ktoś nie chce zrozumieć to i tak nie zrozumie. Ludzie wolą swoje prawdy.

RP: Jednak w Europie Zachodniej jest grupa ludzi, łącznie z politykami, którzy się tym interesują. Unika się poważniejszej debaty. Polityka w Polsce to teatr. Politycy mają świadomość, że to gra na emocjach i mało kto dopyta o co im tak naprawdę chodzi. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych było inaczej. Kiedyś mieliśmy klasę polityczną, która przykładała wagę do meritum, miała cele i strategie. Jej słabością była nieumiejętność komunikacji. Mieliśmy wtedy do czynienia z przerostem treści nad komunikacją, dziś mamy przerost komunikacji nad treścią. W krajach rozwiniętych jest to bardziej zbilansowane, tam jednak są sztaby ludzi pracujących nad meritum.

MW: Ten problem jest coraz częściej podnoszony. Uważa pan, że nadchodzi czas, kiedy i u nas to będzie bardziej zbalansowane? Czytaj dalej

Nie dotować starych branż

Jaka może być nasza gospodarka w 2020 r.?

Może podążać w kierunku gospodarki, która tworzy produkty z wartością dodaną, w której zarabiamy znacznie więcej niż teraz, gdzie maleją różnice między Polska A i Polską B, a emigracja zarobkowa zanika. Już za pięć lat możemy zmierzać więc w stronę nowoczesnej gospodarki, tylko już dziś musimy zacząć przestawiać ją na takie tory.

W jakim kierunku zmierzamy obecnie?

Dziś rozwijamy się szybciej niż średnio Europa Zachodnia, ale już w podobnym tempie jak Wielka Brytania czy USA! To pokazuje, że model rozwoju oparty o tanią siłę roboczą i import nowych technologii, powoli się kończy. Można powiedzieć, że w wielu przemysłach Polsce mamy obecnie podobnej jakości aparat wytwórczy jak kraje rozwinięte. Tylko że my najczęściej wykorzystujemy go jedynie do odtwarzania, produkcji tanich towarów. Musimy przejść od etapu odtwarzania do etapu tworzenia, tworzenia większej wartości dodanej. Jeśli tego nie zrobimy, dalej będziemy specjalizować się w niskopłatnych zajęciach, a to nie jest żadna perspektywa rozwojowa. Czytaj dalej

Po co nam strategia wejścia do euro

Wbrew powszechnej opinii nie było kryzysu strefy euro, a jedynie kryzys wśród niektórych członków tego obszaru. Nie sposób nie zauważyć, że Niemcy wyszły z globalnego spowolnienia wzmocnione, co więcej zyskały na strefie euro. Euro bowiem nie jest ani przyczyną porażki, ani powodem sukcesu. Daje jedynie większe możliwości, a te wiążą się zwykle z większymi ryzykami. Euro to zarówno niższe koszty transakcyjne, mniejsze ryzyko prowadzenia biznesu ze względu na brak zmienności walutowej, jak i pełna swoboda przepływów finansowych. Wolny przepływ kapitału doprowadził do poszukiwania wyższych rentowności w ramach tej samej waluty. Stąd tak duże zaangażowanie banków w krajach południa Europy. Jednak  głównym problemem strefy euro była nie tyle wspólna waluta, a polityka Europejskiego Banku Centralnego. Czytaj dalej

Nie wolno iść drogą Węgier

Wywiad ukazał się w dzienniku Rzeczpospolita 15 października 2014 r.

- Poseł Artur Dębski namawia przedsiębiorców do protestu przed Sejmem 7 listopada. Jak pan sądzi, przyjdą?

- Poważni nie przyjdą, bo to nie tego typu metody działania. Ale faktem jest, że od pewnego czasu głos polskiego przedsiębiorcy nie jest słyszalny w polskim parlamencie. Nie mówi się o stymulowaniu przedsiębiorczości, o deregulacji, o uproszczeniu systemu podatkowego. Mamy ogromnie restrykcyjne prawo podatkowe, które plasuje nas na 130. miejscu na świecie. Co gorsza, politycy najczęściej nie mają świadomości jak działania legislacyjne wpływają na podmioty gospodarcze.

 - Najnowszy inicjatywa PO, czyli sześciodniowy dzień pracy – nie jest to na korzyść przedsiębiorców?

- Nie chodzi o dłuższy tydzień pracy, tylko o to, żeby tworzyć warunki do tego aby efektywnie funkcjonować w ramach obowiązującego prawa. Tak jak w Niemczech. Tymczasem u nas przedsiębiorczość, aby była efektywna, wykorzystuje luki prawne. Czytaj dalej

Rząd, który staje się zakładnikiem związków zawodowych zawsze przegrywa

Rząd, który staje się zakładnikiem związków zawodowych zawsze przegrywa – rozmowa z Ryszardem Petru

Związki zawodowe, obecne głównie w dużych zakładach państwowych nie uwzględniają polskiej rzeczywistości, a rzeczywistość jest dość brutalna i smutna. Jesteśmy biednym państwem i jeśli obywatelom bardziej przykręci się śrubę, efekt może być taki jak w Hiszpanii – brak pracy.”

Z Ryszardem Petru, ekonomistą i przewodniczącym Towarzystwa Ekonomistów Polskich, rozmawiamy o planowanych zmianach w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych

Martyna Niedośpiał: Chciałam zacząć od tego jak według Pana rynek zareaguje na obciążenie pracodawców większym oskładkowaniem?

Ryszard Petru: Nie wiem, w jakiej formie rząd ostatecznie przyjmie tę ustawę. Obawiam się, że może skończyć się to pogłębieniem szarej strefy. Co do zasady jednak, gdyby chodziło tylko o oskładkowanie do minimum pensji krajowej, to uważam, że tego typu rozwiązanie łączy ogień z wodą, dlatego że daje gwarancję pracownikowi minimalnej składki i nie jest zbyt inwazyjne gospodarczo. Tylko, że musimy mieć świadomość, że bardzo wiele firm, kierując się kryterium najniższej ceny wygrało przetargi (zwykle państwowe) oferując właśnie najniższą cenę. I teraz, w przypadku podwyższenia składek, te firmy będą musiały znaleźć nowe osoby, które zgodzą wykonać się tę samą pracę za nominalnie niższe wynagrodzenie i zwolnić poprzednio zatrudnionych. Ważną częścią problemu z umowami na czas określony jest sposób, w jaki państwo dokonuje przetargów publicznych. Czytaj dalej

W końcu koniec kryzysu

Przełomowym i symbolicznym był dzień, kiedy na początku kwietnia Grecja wyemitowała pierwsze od czterech lat obligacje. Bo przecież jeszcze dwa lata temu był to zupełny bankrut. Nie dość, że nikt nie chciał im pieniędzy pożyczyć, to jeszcze całkiem sporo poważnych osób opowiadało się za wypchnięciem tego kraju ze strefy euro. A tu nie dość, że już nie bankrut, to jeszcze zdobywa zaufanie rynku finansowego. Grecja zdołała 3 miliardy euro pięcioletnich obligacji wyemitować z oprocentowaniem poniżej 5 proc., a kupić ich chciano sześć razy więcej niż rząd oferował. To bardzo dobry wynik. I naprawdę niskie oprocentowanie. Dla porównania – Polska musi płacić za emisję swojego długu poniżej 4 proc. Ten powrót na rynek można porównać do sytuacji pacjenta, który po raz pierwszy po długiej chorobie został odstawiony od kroplówki. Wciąż jest schorowany, przyjmuje medykamenty, ale chodzi już o własnych siłach. Czytaj dalej

Na Ukrainie potrzebna szybka dawka głębokich reform

Ukraina jest de facto bankrutem. Choć wysokość długu nie jest tak wysoka jak w większości krajów południowej Europy, to jego zapadalności (czyli terminy spłat) są bardzo krótkie. 20 proc. długu zapada w tym roku, rezerwy to mniej niż miesiąc eksportu, a deficyt budżetowy i na rachunku obrotów bieżących kształtują się odpowiednio na poziomie 7 i 8 proc. PKB.  Gospodarka ukraińska nie jest rynkowa – ponad 7,5 proc. PKB pochłaniają koszty subsydiów energetycznych. Mimo to punkt startu i tak jest lepszy niż w Polsce 25 lat temu, z tą różnicą, że na Ukrainie są silne grupy zainteresowane utrzymaniem status quo. Czytaj dalej

Out of the box

Aby rozwiązać narosłe przez lata problemy, trzeba umieć myśleć niestandardowo. Poza schematami. Inaczej strony sporu wciąż powtarzają coraz to bardziej wyrafinowane argumenty udawadniające wcześniej głoszone tezy. Zamiast szukać rozwiązania, okopują się na swoich pozycjach. Tak właśnie niestety wygląda tzw. dialog klimatyczny pomiędzy Europą a Polską. Przedstawiciele różnych agend europejskich powtarzają w kółko Polsce, że jedyną możliwą strategią działania jest po prostu dostosowanie się do tzw. wymogów klimatycznych, a Polska na to, że będąc krajem tak bardzo uzależnionym od węgla, nie jest w stanie przeprowadzić tej operacji bez znacznego ograniczenia tempa wzrostu gospodarczego. Im bardziej UE naciska na Polskę, tym bardziej Polska zmuszona jest użyć weta. Jak wiadomo, nie jest to rozwiązanie dobre dla żadnej ze stron. Dla EU – ponieważ długo opracowywane plany legną w gruzach, dla Polski – ponieważ kraj, który blokuje, jest traktowany jako konfliktowy i taki, z którym nie ma sensu tworzyć sojuszy, również w innych sprawach. Czytaj dalej