Wnioski po pięciu latach

Po upadku Lehman Brothers dominowało przez pewien czas  przekonanie, że tylko państwo może wspierać i ratować gospodarkę, że rola rządu w gospodarce powinna wzrosnąć, i że to sektor prywatny był odpowiedzialny za kryzys. Dzisiaj wiemy, że obraz jest znacznie bardziej skomplikowany, że to przede wszystkim zła polityka państwa przyczyniła się do błędów sektora prywatnego, co w konsekwencji doprowadziło do najgłębszego od lat 30. załamania gospodarki. Przekonanie to zachwiała Grecja, która na skutek nieodpowiedzialnej polityki państwa zbankrutowała. Wstrzymało to apetyty etatystów do dalszej ekspansji państwa w gospodarkę. Czytaj dalej

Zbyt regulowana ręka rynku

Niewidzialna ręka rynku stała się niejako symbolem cynizmu, braku serca, niezrozumienia oczywistej zasady, że ludzie mają inne pragnienia i problemy niż tylko finansowe. Pejoratywne skojarzenia utrudniają zwykle rzetelną dyskusję na tak zasadniczy temat, jakim jest odwieczne pytanie – ile rynku w gospodarce. Nikt chyba nie kwestionuje prostej zasady, według której ceny odzieży czy też owoców na targu warzywnym ustalane są w sposób zupełnie dowolny. Zwłaszcza mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej mają głęboko w pamięci czasy, kiedy to większość cen była ustalana przez centralnego planistę. Efektem – jak dobrze wiemy – był brak towarów. Nikt bowiem nie jest w stanie w tak doskonały sposób ustalić ceny równowagi jak siły popytu i podaży. Dla większości stało się oczywiste, że ceny te ustala niewidzialna ręka rynku i pomysły, aby ją w tym zakresie zastępować organami państwa, nie są dziś podnoszone nawet przez zagorzałych socjalistów. Czytaj dalej

Czy to już odbicie od dna?

W ostatnim tygodniu przez media, i to nie tylko w Polsce, przeszła fala zachwytów nad optymistycznymi wskaźnikami wyprzedzającymi koniunkturę. Wskaźniki takie, na podstawie np. zebranych zamówień, są swego rodzaju próbą zaprognozowania najbliższej przyszłości. I rzeczywiście, po latach marazmu i recesji w krajach Południa pojawiają się dane sugerujące, że kraje te najgorsze mają już za sobą. Pochodną tego jest więc lekki wzrost zamówień eksportowych, ale również poprawa perspektyw handlu. Kraje Południa w wyniku kilkuletniej recesji stały się bardziej konkurencyjne. To zmienia ich pozycje na globalnym rynku i zwiększa siłę eksportową. Czytaj dalej

Uwłaszczmy ubezpieczonych na składkach

Jak nie my to oni. To jeden z argumentów za przejęciem aktywów OFE przez ZUS. Kwota 280 miliardów złotych zarówno dziś, jak i w przyszłości na niejednym polityku będzie robiła wrażenie. Co bardziej gorliwi grożą nawet podwyższeniem VAT-u, jeśli państwo tych pieniędzy nie przejmie. To trochę jak gorączka złota, jak się raz te góry złota zobaczy, to już oczu oderwać nie można.

Z badań opinii publicznej wynika jednak, że ponad połowa Polaków uważa, że składki wpłacane do otwartych funduszy emerytalnych to ich własność. De facto podobne zdanie ma też Eurostat, zaliczając kapitałową część systemu w Polsce do sektora prywatnego. Co więcej, w niektórych firmach prywatnych posiadanie oszczędności w OFE i jednoczesna współpraca z akcjonariuszem funduszu są postrzegane jako konflikt interesów. Z drugiej strony, Sąd Najwyższy nie podziela tej opinii, uznając że składki są daniną publiczną i jako taka nie mogą być zaliczane do środków prywatnych. Jak widać kwestia ta jest dalece niejednoznaczna. A tak długo, jak z punktu widzenia polskiego prawa składki przekazywane przez Polaków do funduszy emerytalnych nie będą ich własnością, politycy zawsze będą mieli zakusy aby oszczędności te przejąć i wydać na bieżące potrzeby. Czytaj dalej

Zarządzanie budżetowe w spowolnieniu

Od marca mniej więcej widać było, że deficyt budżetowy znacznie przekroczy ten planowany. Po trzech miesiącach ubytek w kasie wynosił 68 procent planu, podczas gdy dochody zrealizowano  tylko w 20 procentach. Takie sytuacje się zdarzają, co więcej Ministerstwo Finansów nie raz przez takie rafy przechodziło. Pod koniec 2012 roku, w obliczu spowalaniającego wzrostu, rząd dokonując korekty budżetu na ten rok brał zapewne pod uwagę, że scenariusz może być jeszcze gorszy niż założony. Zwykle w takich sytuacjach Ministerstwo Finansów „zabezpiecza” się na taką ewentualność prognozując niską inflację, ale też i bardziej konserwatywną dynamikę wzrostu. Każdy minister woli bowiem superatę niż manko w kasie. Szczególnie w sytuacji, kiedy dług do PKB przekracza 50 proc, co ogranicza pole manewru, o czym wszyscy w resorcie finansów doskonale wiedzą. Innym rozwiązaniem było założenie większego deficytu, przyjmując bezpiecznie niższe dochody niż wynikające z prognozy, aby później być mile zaskoczonym. Lub przynajmniej zaskoczonym nie być. Żadnego z tych ruchów jednak nie wykonano. Czytaj dalej

Jak upada miasto

Polska 1981, Grecja 2012, Detroit 2013. Na pierwszy rzut oka trudno zapewne skojarzyć, co łączy te miejsca i daty. W rzeczy samej są to daty upadku: Polski w roku 1981, Grecji w roku 2012 i amerykańskiego miasta Detroit dzisiaj. Różnica pomiędzy tymi wydarzeniami jest taka, że w 1981 nikt głośno w Polsce nie ogłosił faktu naszej niewypłacalności i zaprzestania spłaty i obsługi długu. Grecja, która w końcu zdecydowała się na redukcję swych zobowiązań w 2012 roku, w oficjalnej wersji była krajem, który uniknął bankructwa. Tyle że w rzeczywistości przeprowadzenie restrukturyzacji długu nie jest niczym innym, jak tylko upadłością kraju. Detroit od pewnego czasu próbowało dogadać się z wierzycielami, okazało się jednak, że wniosek o formalną upadłość jest najskuteczniejszym rozwiązaniem, gdyż tylko w ten sposób miasto może się na nowo najszybciej odrodzić. Teraz fundusze emerytalne miejskich pracowników, które zainwestowały w obligacje miasta, za każde 100 dolarów mogą oczekiwać 10. To chyba najlepiej uzmysławia skalę problemu. Czytaj dalej

Jak obniżyć dług publiczny

W ramach dyskusji o kapitałowym systemie emerytalnym pojawia się argument, że przejmując aktywa OFE, Skarb Państwa – a tym samym całe społeczeństwo – zyskuje, gdyż obniża w ten sposób poziom długu. I przede wszystkim koszty obsługi z nim związane. Innymi słowy im niższy kasowy dług dzisiaj, tym niższe koszty jego obsługi i tym lepiej dla całego społeczeństwa. A jak wiadomo, długiem ukrytym (czyli zobowiązaniami wobec przyszłych pokoleń) rynki finansowe się nie przejmują, gdyż ważne są realne przepływy, a nie przyszłe zobowiązania. Czytaj dalej

Dobrze będzie dopiero w 2015

To, że szorujemy po dnie, wiadomo już od pewnego czasu. Wierząc, że dno nie będzie muliste, nasuwa się na naturalne pytanie: czy od tego dna będziemy się w stanie odbić, czy też tak sobie poszorujemy przez najbliższe lata?  Wciąż zbyt wcześnie wieszczyć Wielkie Odbicie, bo aby się odbić potrzebna jest odpowiednia energia, której jak widać polskiej gospodarce – a przede wszystkim europejskiej gospodarce – brakuje.

Jedyne źródło optymizmu płynie ze Stanów Zjednoczonych. Tam mianowicie kolejny miesiąc solidnie przyrasta liczba nowych miejsc pracy – od kwietnia tego roku przyrosty te kształtują się na poziomie około 200 tys., co jest ewidentną oznaką dobrej koniunktury. Dane te silnie współgrają z deklaracjami szefa FED B. Bernanke, który zapowiedział powolne ograniczanie luzowania monetarnego pod warunkiem poprawy sytuacji na rynku pracy. Dobre dane z amerykańskiego rynku pracy wywołały mocną reakcję rynkową w postaci wzrostu rentowności obligacji. I nie tylko w Stanach, ale również w Europie i Wielkiej Brytanii. Taka reakcja wydaje się co najmniej przedwczesna, trudno bowiem oczekiwać, że zaraz nastąpi porównywalna poprawa w Europie. Rynek uwierzył, że gospodarka rośnie, a FED spełni swe obietnice.  Ale w Europie na taki optymizm za wcześnie – wszelkie prognozy wskazują na to, że 2013 będzie wciąż rokiem recesji, a przyszły bardzo słabego wzrostu. Dodatkowo Europa wciąż jest w fazie restrukturyzacji, i to powolnej, nie należy więc oczekiwać, że sytuacja gospodarcza nagle się poprawi. Czytaj dalej

Czy Polska może stać się mniejszymi Niemcami Europy

W zaprezentowanym niedawno raporcie „Konkurencyjna Polska. Jak awansować w światowej lidze gospodarczej„ pod redakcją prof. Jerzego Hausnera pojawia się ostrzeżenie przed ryzykiem pułapki kraju średniego dochodu. W uproszczeniu jest to stan w którym kraj taki jak Polska  staje się za drogi aby konkurować z Chinami będąc wciąż zbyt mało konkurencyjnym aby konkurować z Niemcami. Polska zbliża się do tego stanu, który nie bez przyczyny nazywany jest pułapką – można w nim bowiem tkwić przez całe dekady. Dotychczasowy wzrost gospodarczy zawdzięczamy przedsiębiorczości, taniej sile roboczej  i efektowi doganiania poprzez import technologii. Jeśli uda nam się poprzez deregulacje gospodarki podtrzymać przedsiębiorczość Polaków, to z roku na rok i tak będziemy tracić dwie pozostałe cechy, zarówno kraju taniego, jak i opierającego swój rozwój na masowym imporcie technologii. W krajach rozwiniętych wzrost bierze się głównie ze wzrostu ogólnej produktywności czynników wytwórczych (TFP) co w praktyce oznacza innowacyjność i umiejętność jej zastosowania w praktyce.  Przejście z kraju, który dogania, na awangardę zmian łatwe nie jest, wymaga przede wszystkim zmiany sposobu myślenia o gospodarce przez rządzących. Czytaj dalej

Dobrowolnosc musi byc prawdziwa

GOŚĆ RADIA PIN
3.07.2013
Ryszard Petru

Agnieszka Witkowicz: Gościem radia PIN jest dzisiaj prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich, Ryszard Petru. Dzień dobry.

Ryszard Petru. Dzień dobry.

AW: „ZUS zawsze jest, był i będzie. W ciągu ostatnich 23 lat wypłacał emerytury we wszystkich, nawet najtrudniejszych, okolicznościach” – tak mówił premier Donald Tusk. I grozi palcem ekonomistom, którzy próbują społeczeństwo od ZUSu odstraszyć: „Źle by się stało, gdyby udało się wmówić Polakom, że ZUS jest instytucją niegodną zaufania”. A ja bym chciała pomówić o faktach. Jakie mamy podstawy, żeby ZUSowi ufać?

RP: ZUS rzeczywiście zbiera pieniądze i wypłaca. On jest taką maszynką, która te pieniądze zbiera i ma je wypłacać w oddziałach ZUSu, poprzez różnego rodzaju wpływy na konto. Porównywanie ZUSu z OFE jest niewłaściwe, bo cała idea nowego systemu emerytalnego polegała na tym, że mamy dwa różne koszyki. W ZUSie się nie inwestuje, tylko wydaje pieniądze na bieżąco. W OFE natomiast odkładamy swoje oszczędności i one są realnie inwestowane i mają realną stopę zwrotu. Problem ZUSu to nie jest problem ZUSu, tylko problem sposobu, w jaki politycy przyszłości będą wypłacać emerytury. Czytaj dalej