Zarządzanie budżetowe w spowolnieniu

Od marca mniej więcej widać było, że deficyt budżetowy znacznie przekroczy ten planowany. Po trzech miesiącach ubytek w kasie wynosił 68 procent planu, podczas gdy dochody zrealizowano  tylko w 20 procentach. Takie sytuacje się zdarzają, co więcej Ministerstwo Finansów nie raz przez takie rafy przechodziło. Pod koniec 2012 roku, w obliczu spowalaniającego wzrostu, rząd dokonując korekty budżetu na ten rok brał zapewne pod uwagę, że scenariusz może być jeszcze gorszy niż założony. Zwykle w takich sytuacjach Ministerstwo Finansów „zabezpiecza” się na taką ewentualność prognozując niską inflację, ale też i bardziej konserwatywną dynamikę wzrostu. Każdy minister woli bowiem superatę niż manko w kasie. Szczególnie w sytuacji, kiedy dług do PKB przekracza 50 proc, co ogranicza pole manewru, o czym wszyscy w resorcie finansów doskonale wiedzą. Innym rozwiązaniem było założenie większego deficytu, przyjmując bezpiecznie niższe dochody niż wynikające z prognozy, aby później być mile zaskoczonym. Lub przynajmniej zaskoczonym nie być. Żadnego z tych ruchów jednak nie wykonano. Czytaj dalej

Dobrowolnosc musi byc prawdziwa

GOŚĆ RADIA PIN
3.07.2013
Ryszard Petru

Agnieszka Witkowicz: Gościem radia PIN jest dzisiaj prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich, Ryszard Petru. Dzień dobry.

Ryszard Petru. Dzień dobry.

AW: „ZUS zawsze jest, był i będzie. W ciągu ostatnich 23 lat wypłacał emerytury we wszystkich, nawet najtrudniejszych, okolicznościach” – tak mówił premier Donald Tusk. I grozi palcem ekonomistom, którzy próbują społeczeństwo od ZUSu odstraszyć: „Źle by się stało, gdyby udało się wmówić Polakom, że ZUS jest instytucją niegodną zaufania”. A ja bym chciała pomówić o faktach. Jakie mamy podstawy, żeby ZUSowi ufać?

RP: ZUS rzeczywiście zbiera pieniądze i wypłaca. On jest taką maszynką, która te pieniądze zbiera i ma je wypłacać w oddziałach ZUSu, poprzez różnego rodzaju wpływy na konto. Porównywanie ZUSu z OFE jest niewłaściwe, bo cała idea nowego systemu emerytalnego polegała na tym, że mamy dwa różne koszyki. W ZUSie się nie inwestuje, tylko wydaje pieniądze na bieżąco. W OFE natomiast odkładamy swoje oszczędności i one są realnie inwestowane i mają realną stopę zwrotu. Problem ZUSu to nie jest problem ZUSu, tylko problem sposobu, w jaki politycy przyszłości będą wypłacać emerytury. Czytaj dalej

Kiedy skończy się kryzys

„Kiedy skończy się ten kryzys?” – to jedno z najczęściej zadawanych pytań. Nikt nie ma szklanej kuli aby precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, podczas gdy interlekutorzy zwykle oczekują dokładnych dat. Nie da się precyzyjnie odpowiedzieć, bo obecny kryzys gospodarczy jest procesem wyjątkowo złożonym, zarówno do co procesów jak i czynników zupełnie losowych, takich jak np. decyzje polityków. Kluczową kwestią jest jednak dostosowanie się gospodarek, szczególnie europejskich, do nowych warunków funkcjonowania, głównie w zakresie ich konkurencyjności. O ile jeszcze 15. lat temu kraje Europy Zachodniej konkurowały głównie między sobą, Stanami Zjednoczonymi i Japonią, to teraz konkurencja ma wymiar globalny i dotyczy wszystkich kontynentów. Dlatego też presja konkurencyjna jest nieporównywalnie większa niż kiedykolwiek wcześniej, stąd znacznie większe ciśnienie na ceny, procesy, na innowacyjność i wartość dodaną. Trudniej jest więc się do nowych reguł gry dostosować, ale można, co pokazuje najlepiej przykład Niemiec, które w ciągu ostatniej dekady zwiększały swoją pozycję eksportową na rynkach całego świata. Nie konkurowali przecież ceną, konkurowali wartością dodaną. Podobny model – choć w mniejszej skali – stosuje większość krajów Europy Północnej. Taka też powinna być przyszłość naszego kraju. Kraje Południa Europy będą musiały podstawić w większej niż dotychczas skali na eksport, choć trudno spodziewać się aby w perspektywie najbliższych lat mogły uzyskać choć część tej nadwyżki które mają dziś Niemcy. Czytaj dalej