Prezydent wszystkich Polaków?

Prezydent Duda dołożył właśnie kolejny kamyczek do swojej budowli nieprawdziwych obietnic. Piszę „nieprawdziwych”, choć nasuwa się bardziej dosadne i niestety prawdziwe określenie, no bo jak nazywamy mówienie ludziom nieprawdy? Ale pozostańmy przy nim, za dużo mamy słownej agresji w życiu politycznym, wszystko można powiedzieć kulturalnie.

Pierwsze były jego obietnice wyborcze. 500 zł na dziecko, poprzedni wiek emerytalny, dla każdego coś miłego. O tym, skąd wziąć na to pieniądze, mowy nie było, wiadomo, że jak się chce, to się znajdzie. No i piłeczka na boisko rządu – przecież wy jesteście od tego, zróbcie to, ja tylko pokazuję, co jest potrzebne.

Była to – oprócz nieprawdziwych obietnic – także jawna manipulacja polityczna: ja jestem dobry prezydent, który się troszczy o ludzi, a tam jest ten zły rząd, który się nie troszczy i nie chce ulżyć potrzebującym. Oszustwo – no dobrze, użyłem tego słowa – było jak widać podwójne.

Potem prezydent Duda deklarował swoją wolę bycia prezydentem wszystkich Polaków. Nie minęło parę dni, a spotkał się w sprawie referendum ze „wszystkimi”, czyli inicjatorami protestu przeciwko obniżeni wieku szkolnego oraz przewodniczącym „Solidarności” w sprawie wieku emerytalnego. Są to bliscy polityczni sojusznicy PiS. A nie spotkał się z tymi, którzy też by chcieli o coś zapytać w referendum – o finansowanie Kościoła na przykład. Bo to sojusznicy PiS nie są. Efekt w postaci apelu do Senatu o referendum zobaczyliśmy wczoraj.

Powiem szczerze – nie jest uczciwe twierdzić, że sprawuje się „prezydenturę dla wszystkich Polaków”. Nie w ten sposób, Panie Prezydencie.

I na koniec kolejna manipulacja – pytania w referendum. Pozostanę przy pierwszym, emerytalnym. Tu kwestia nie polega przecież na tym, czy mamy pracować krócej czy dłużej. Możemy pracować krócej, ale wtedy emerytury będą niższe. Pracując dłużej dostaniemy lepszą emeryturę. Możemy tego chcieć albo nie, możemy o tym decydować w referendum, to nasze obywatelskie prawo, ale wybierajmy między prawdziwymi możliwościami. Uczciwe postawienie pytania powinno być takie: czy jesteś za obniżeniem wieku emerytalnego i obniżeniem emerytur, czy za pozostawieniem tego tak jak jest teraz. Bo taki jest realny wybór.

Niestety potwierdza to obawy, które wyraziłem w liście do Pana Prezydenta. Obawy o partyjność Pana prezydentury i kontynuacje populizmu z kampanii. Obawy o psucie demokracji i wstrzymywanie rozwoju Polski.

To dopiero początek Pana prezydentury. Będę obserwował uważnie Pana postępy. Chociaż z coraz mniejszą nadzieją i coraz większymi obawami. Niepokoję się bowiem, czy będzie Pan wspierał zmiany, które pozwolą Polakom lepiej zarabiać, a nie utknąć na pozycji mistrza świata w dokręcaniu śrubek.