Niepotrzebna nowelizacja

Nie ma wątpliwości, że rotacyjna kadencyjność członków RPP sprzyja stabilności i utrzymaniu instytucjonalnego know-how. Ta część nowelizacji ustawy o NBP nie powinna budzić większych wątpliwości. Gorzej z pozostałymi zmianami, które nie wydają się specjalnie potrzebne.

Pierwsze, niby drobne, ograniczają zakres władztwa RPP. Dziś de facto pełni one swego rodzaju rolę rady nadzorczej, stąd też zapis przewidujący przyjmowanie przez Radę sprawozdania zarządu NBP. Propozycja, aby tego obowiązku Radę pozbawić, nie znajduje uzasadnienia. Jeśli w Konstytucji powołana została RPP, gdzie przewidziano jej odpowiedzialność przed Sejmem za prowadzenie szeroko rozumianej polityki pieniężnej to odejmowanie jej uprawnień jest nieuzasadnioną zmianą ustrojową.

I trzecia, najważniejsza propozycja dotyczy możliwości zakupu na rynku wtórnym papierów skarbowych przez NBP. Polska Konstytucja zabrania finansowania deficytu przez bank centralny, trudno będzie odróżnić co jest wspieraniem budżetu a co nie jest. Bowiem każdy zakup papierów na rynku wtórnym może być ulgą dla budżetu – jeśli rząd wyemituje papiery zakupione potem przez podmiot od rządu zależny, to instrument ten będzie już na rynku wtórnym. Ale nawet jeśli będzie to zwykły bank komercyjny, dostanie on od NBP gotówkę, za którą kupi potem… papiery skarbowe na rynku pierwotnym. Tak więc zapis dający tak szeroką swobodę może być łatwo nadużywany i jako taki niezgodny z Konstytucją. Czym innym byłaby możliwość interwencji w przypadku zaniku płynności rynkowej – wtedy bowiem nie pojawiają się ryzyka na poziomie makro ze względu na depresję rynkową. Taką możliwość daje art. 3 ustawy o NBP mówiący o zadaniu, jakim jest działanie na rzecz stabilności krajowego systemu finansowego. I taki zapis wystarczy, bez potrzeby nowelizacji ustawy.

42 Komentarze

  1. Wyjątkowo się muszę zgodzić, że nie wszystkie nowelizacje i zmiany zawsze są potrzebne. Ba, niektóre mam wrażenie są czynione jedynie po to, aby cś pogorszyć. Choc wydaje się to absurdalne, to jednak w praktyce wiele razy wychodzi na to, że przez zmianami było o niebo lepiej. Ale cóż, góra podobno wie lepiej czego ludziom potrzeba…

  2. Raczej w najbliższej przyszłości nie doczekasz się, na taki rząd. Powód jest prosty nie ma z czego robić u nas gospodarki, ponieważ już co się dało to albo się sprywatyzowało albo oddało się za kilka groszy. Moim zdaniem tylko rząd pana Kwaśniewskiego potrafił co nieco polepszyć no i może trochę choć mniej Donalda Tuska reszta z tych, którzy się pchają do rządzenia nie posiadaja tej umiejętności.

  3. bo w Polsce zazwyczaj wprowadza się zmiany, które nie są nikomu niepotrzebne, a najbardziej istotne sprawy zostają nierozwiązane latami. kiedy w końcu uregulujemy kwestię in vitro czy przemocy w rodzinie?

  4. Ta trzecia zmiana to została oczywiście ustalona w restauracji „Sowa & przyjaciele”. Bardzo groźna rzecz.

    S. Bożek, pytasz: „Skąd, w takim razie gigantyczna rozbieżność w nominalnych zarobkach, chociażby między Polską i Niemcami, jeśli średnia wydajność pracy w Niemczech jest o 50% wyższa niż w Polsce a średnia płaca jest 3 i pół razy wyższa.” Odpowiedź jest prosta: wynika to z różnicy wielkości inwestycji w stanowiska pracy. Równie wydajny pracownik wyprodukuje inna wartość nosząc skrzynki w rękach, a inną wożąc je wózkiem widłowym. Doucz się, kolego jak chcesz się wypowiadać o ekonomii. To są podstawowe sprawy. Reszty bełkotu szkoda nawet komentować. Ekonomia robotniczo-chłopska uprawiana przy flaszce wódki – poziom Ikonowicza, Szumlewicza i innych takich, szkoda gadać.

  5. A czy polskie prawo w jakiejś chociaż jednej dziedzinie jest spójne i przejrzyste ? Wszędzie w każdej ustawie są rozbieżności takie, że każdy nawet prawnik interpretuje je inaczej !!!!

  6. MANIFEST PRYWATNY, kierowany publicznie !!!!
    Do osób które zamieściły tutaj swoje posty jak i do autora blogu.
    Szanowny Panie, musi być ciężko tak z uporem maniaka wciąż wypisywać swoje „liberalne mądrości”. Jedna z Pańskich ortodoksji, to obrona tzw. niezależności BC i powstrzymanie gospodarki przed „zalewem drukowanego pieniądza”. Skupił się pan tylko na aspektach prawnych – traktując zapisy ustaw czy konstytucji jakby były prawem fizyki. Niestety muszę pana rozczarować – nie są. Konstytucję i prawo można zmieniać – poprawiać jego zapisy i niwelować rzeczy szkodliwe. Prawo ma bowiem chronić człowieka i społeczeństwo i zabezpieczając najlepsze rozwiązania służące ludziom w ramach demokratycznych wyborów, a więc wyborów większości. Wcale nie oznacza to, że jest nim pańska fałszywa „liberalna” ideologia.
    Myślałem, że doda pan też swoją argumentację ekonomiczną, strasząc czytelników rzekomą inflacją, która wyniknęłaby z „dodrukowanie pieniądza” – ale uzupełnili to inni autorzy, umieszczonych na blogu wpisów. Dobrze że zostawił pan ekonomię bardziej na boku, a zajął się pan prawem. Może właśnie profesja prawnika jest dla pana „deską ratunku”. Za 5 lat miałby pan jakiś zawód. Nie chcę być przesadnie złośliwy ale do ekonomii nie ma pan żadnego talentu. Mówię to ze smutkiem – bo kieruję swe słowa do przewodniczącego ekonomistów polskich. Nie miałbym ochoty pana uczyć prawdziwej ekonomii, bo jest pan wyjątkowo uodporniony na taką wiedzą. Pomimo, że jest pan inteligentnym człowiekiem, ma pan „włączoną blokadę” uniemożliwiającą korektę pańskiego myślenia. Jest to blokada oparta na strachu. Pańska ekonomia to intelektualny nonsens. Pan w żaden sposób nie jest w stanie tego dostrzec. Staje się pan zakładnikiem gratyfikacji finansowych dostarczanych panu przez monopole i ich ludzi (głównych beneficjentów obecnej ekonomii), a także fałszywego splendoru i osobistych złudzeń. Wie, pan że bez swojej fałszywej ekonomii byłby pan nikim. Na realnym rynku pracy nie miałby pan szans, „zagryźliby” pana. Jest pan inteligentny, ale nie wiele pan potrafi. Zna pan dobrze tylko język angielski i ładnie się pan posługuje językiem polskim. Poza tym, jest pan sam. Nawet kobiety pan nie ma – nie wspominając już o rodzinie. To właśnie gorzka prawda o panu i prawda o szkodliwej koncepcji ekonomicznej, którą pan tak maniakalnie broni.
    Dawałem wskazówki. Chciałem rozpocząć jakąś szerszą dyskusję – ale przecież to byłoby nie do przyjęcia przez pana i zaraz obnażyłoby wszystkie pańskie słabości.
    Powtórzę tylko dwie moje tezy. Dochody w gospodarce są wyższe od PKB (a nie równe) a także fałszywa jest teza o tzw. krańcowej efektywności kapitału. Korekta tych dwóch aksjomatów (fundamentów ekonomii neoklasycznej) ale nie tylko tych, obnaża intelektualny fałsz teorii którą pan tutaj wygłasza i którą pan za pieniądze i z fałszywego przekonania broni.
    Czy państwo sami empirycznie nie dostrzegacie całą masę nonsensów tej „liberalnej” ekonomii. Co to za nauka, która nie potrafi wyjaśnić nawet najbardziej podstawowych procesów gospodarczych. Podam przykład, tacy ludzi jak pan Petru sądzą, że wynagrodzenia powinny być zależne od średniej wydajności pracy w gospodarce. Skąd, w takim razie gigantyczna rozbieżność w nominalnych zarobkach, chociażby między Polską i Niemcami, jeśli średnia wydajność pracy w Niemczech jest o 50% wyższa niż w Polsce a średnia płaca jest 3 i pół razy wyższa. To oznacza że Niemiec dostaje aż 230% nominalnego wynagrodzenia w stosunku do Polaka na każdą jednostkę realnej wartości dodanej w gospodarce. Liberałowie nie potrafią tego wytłumaczyć. Taka „liberalna niewiedza” jest skandaliczna –dyskwalifikuje taką ekonomię. Podam tylko, że wzrost wynagrodzeń nie powinien być zależny od średniej wydajności pracy w gospodarce ale od „zdefiniowanego przeze mnie” – nośnika wydajności, którym może być głównie przemysł. Póki, co więcej nie wyjaśniam – i tak nie wiem czy warto. Ta „Petru i liberalna spóła nauka” nie wie nawet skąd bierze się kryzys. Wystarczy się zagłębić w tą pseudo ideologię aby dostrzec w niej rażące luki i sprzeczności.
    Najwyższy czas rozpocząć debatę nad prawdziwą ekonomią, która daje możliwości niebywałego wręcz rozwoju. Dającą szansę nie tylko ludziom przedsiębiorczym ale wszystkim członkom społeczności na skokową wręcz poprawę standardu życia. Ekonomię nowego społecznego kapitalizmu, zapewniającego nie tylko wzrost realnych dochodów, którego beneficjentami są wszyscy ale też trwałą równowagę makroekonomiczną, bez kryzysów. Rzeczywistość, gdzie nie będzie brakować pracy albo dochodów na utrzymanie, odpowiedniej edukacji i ustawicznego kształcenia, opieki zdrowotnej, emerytur dla wszystkich obywateli na godne życie w starszym wieku, opieki społecznej dla potrzebujących. Rzeczywistości gdzie cena 1m2 mieszkania będzie rosła odpowiednio wolnej od nominalnych wynagrodzeń, zapewniając rodzinom czy singlom na godne warunki mieszkaniowe a z czasem wręcz na komfortowe warunki mieszkaniowe. Rzeczywistość gdzie praca będzie się orientować o poszukiwanie lepszych rozwiązań i idei a nie o „liberalny wyzysk”. Świat w którym ludzie będą mieli prawdziwe, wybory (a nie ekonomiczny przymus). Będą mogli podejmować ciekawą pracę, samorealizować się i mieć sporo czasu (jeśli będą chcieli) dla rodziny czy własnych pasji. Światu, gdzie ekonomia jest nauką wspomagającą rozwój, (jak medycyna czy inżynieria) a nie jest dyscypliną, której dokonania ten rozwój rujnują. Nie możemy dużej na to pozwolić, by największym hamulcowym gospodarki stała się sama dyscyplina, która się nią zajmuje. To jest przecież niegodziwe.

    Sławomir Bożek

  7. Nigdy nie uwierzę że działaniami kombinowanymi banku dojdziemy do dobrobytu . Wierzę że tylko mądra praca zespołowa wzmocni państwo . Pracę muszą wykonywać wszyscy zdolni do pracy w sposób sumienny i na miarę swoich umiejętności . Rozwój ekonomii nie jest na swoim szczycie , poza tym innego rodzaju ekonomii potrzeba dla Polski , a innego dla np Niemiec . Tylko kto o tym zdecyduje , kto dokona wyborów , kiedy wyborców uczy się zdecydowanie więcej czasu religii … niż państwowej ekonomii ( podkreślam państwowej nie globalnej ) Jak to jest , co decyduje , że w Polsce socjaldemokracja ma poparcie 9,5 % , a w europie średnio 24,5 % . To ja mam myśleć że inne nacje są głupsze ? Większe poparcie dla socjaldemokracji , to bogatszy konsument , bogatszy rynek , bardziej wydajna praca , lepsi dla siebie ludzie .

  8. Nie ma to jak państwo wysysające społeczeństwo z ostatnich godności człowieka. Nie oszukujmy się w Polce coraz gorzej się żyje, niby pensja minimalna rośnie ale tak naprawdę jest tak samo bo na produkty więcej wydajemy co z tego ze zarobimy 30 zł więcej jak wydamy 50 zł na droższe produkty w ciągu miesiąca..

  9. USTAWA o NBP jest potrzebna! Nie słyszał Pan? „jest du-pa w budżecie”- i teraz trzeba ją załatać OFE i pomocą NBP. A z resztą „ch..j” z „du-pą w budżecie” PR trzeba pompować za pieniądze podatnika- subwencje partyjne są zdecydowanie za niskie. Jeszcze podatek od naczelnej tuby propagandowej TVP by się przydał. By Krasko z Lisem mogli swobodnie głosić komunistyczne pamflety na temat Tuska.

  10. ~IceQ popełniasz błąd semantyczny chcąc aby rząd zajął się gospodarką (w rozumieniu regulacji- o ile tak myślisz). Gdybyśmy nei żyli w socjaliźmie a w gospodarce wolnorynkowej rząd nic nie musiałby robić, tylko cieszyłby się z rosnących wskaźników. Żaden polityk nie będzie lepiej wiedział jak prowadzić dany biznes od przedsiębiorcy, trzeba po prostu dać przedsiębiorcom wolność i znieś istniejące regulację, a Polacy dadzą sobie radę. ba newet więcej. znając naszą elastyczność i przedsiębiorczość w przeciągu dekady możemy być w czołówce europy.
    podsumowując potrzeba nam państwa minimalistycznego w sensie administracji które nie będzie nam zabierało 80% dochodów i pozwoli każdemu człowiekowi zająć się swoim życiem. Co do artykułu podoba mi sie, ale trochę odraża mnie Pan Ryszard Petru bo nie wiem czemu kojarzy mi się z obecnym mainstreamem, którego nienawidzę.
    pozdrawiam

  11. Polska jest krajem porażająco skolonizowanym przez zagraniczny kapitał[1]. Poziom kosztów obsługi długu publicznego osiąga astronomiczne rozmiary[2]. W tej chwili można przyjąć, że koszt obsługi długu publicznego jest porównywalny z przychodami z podatku PIT[3]. Rok w rok odbywa się kolonialny drenaż owoców pracy naszego narodu przez zagranicznych inwestorów.
    Zdecydowanie proponowane zmiany w ustawie o NBP są konieczne. Polska jest bezbronna w przypadku nadzwyczajnych spekulacyjnych przepływów kapitału. Wprowadzenie możliwości nabywania przez NBP obligacji skarbowych na rynku wtórnym to zapewnienie bankowi centralnemu ochrony przez niestabilnością rynków finansowych. Takie narzędzia posiadają już kluczowe banki centralne świata.
    Polacy nie znają się na ryzykach współczesnych rynków finansowych.
    Jeśli wybuchnie jakakolwiek panika na rynkach finansowych (np. wskutek ryzyka upadku dolara) to inwestorzy zagraniczni rozpoczną wyprzedaż obligacji SP i ucieczkę z rynku polskiego. Zwiększona podaż obligacji doprowadzi do załamania ich cen i jednocześnie spadku ceny PLN wobec innych walut. Inwestorzy, którzy stracą na obligacjach będą bardziej zdesperowani przy sprzedaży PLN.
    Jeśli NBP będzie mógł skupować legalnie obligacje rządowe na rynku wtórnym to będzie miał szansę przejąć nadwyżkę ich podaży, ustabilizować ich kurs i uspokoić przez to kurs PLN wobec innych walut. Zapobiegnie to panice i obniży koszty emisji nowych serii obligacji rządowych.
    Ustawa zmniejszy negatywny wpływ paniki na rynkach finansowych na międzynarodowe postrzeganie Polski i obniży ryzyko obniżenia naszego ratingu inwestycyjnego (on wpływa na oprocentowanie).
    Dla mnie osobiście ryzyko skompromitowania tej ustawy to najpoważniejsze ryzyko „afery taśmowej”.
    PAŃSTWO POSIADAJĄCE WŁASNĄ WALUTĘ I WŁASNY BANK CENTRALNY ZDOLNY DO SKUPU WŁASNYCH OBLIGACJI RZĄDOWYCH NIE MOŻE ZBANKRUTOWAĆ. JEGO DŁUG JEST ZABEZPIECZONY WPŁYWAMI PODATKOWYMI. TO JEST PODSTAWOWY ARGUMENT PRZECIWKO WEJŚCIU POLSKI DO STREFY EURO[5].
    NBP POWINIEN BYĆ POŻYCZKODAWCĄ OSTATNIEJ SZANSY DLA RZĄDU A NIE TYLKO DLA PRYWATNYCH BANKÓW KOMERCYJNYCH.
    GRECJA NIE POSIADAJĄC „LENDER OF LAST RESORT”- MOŻLIWOŚCI SKUPU PRZEZ WŁASNY BANK CENTRALNY WPADŁA W SIDŁA. TROJKA ZMUSZA JĄ TERAZ DO CIĘCIA WYDATKÓW PUBLICZNYCH I WYPRZEDAŻY MAJĄTKU NARODOWEGO. GRECKIE BEZROBOCIE JEST JEDNYM Z NAJWYŻSZYCH W EUROPIE.
    PARANOJĄ JEST TO, ŻE NBP INWESTUJE W RYZYKOWNE OBLIGACJE USA (WSKAŹNIK DŁUGU PUBLICZNEGO DO PKB W OKOLICACH 100%) A NIE MOŻE ZAINWESTOWAĆ W BEZPIECZNIEJSZE OBLIGACJE WŁASNEGO RZĄDU (WSKAŹNIK DŁUGU PONIŻEJ 60%).
    BRAK TAKIEGO NARZĘDZIA W ARSENALE NBP SPRAWI, ŻE NIE MOŻEMY SIĘ BRONIĆ W CHWILACH DESTABILIZACJI NASZYCH FINANSÓW PUBLICZNYCH PRZEZ INWESTORÓW ZAGRANICZNYCH.
    Gwałtowne przepływy kapitału, w reżimie płynnego kursu walutowego, to powszechnie znana metoda szantażu politycznego stosowanego przez międzynarodowy kapitał wobec rządów państw narodowych.
    Należy pamiętać, że spadek kursu PLN wobec innych walut spowoduje nominalny wzrost zadłużenia zagranicznego Polski (Rząd RP jest CZĘŚCIOWO zadłużony w walutach obcych) w stosunku do PKB.
    MAREK BELKA PODPADŁ MIĘDZYNARODOWEJ FINANSJERZE – SKRYTYKOWAŁ BANKI ZA UDZIELANIE NIEŚWIADOMYM KONSUMENTOM RYZYKOWNYCH KREDYTÓW FRANKOWYCH. NIE JEST TEŻ ZWOLENNNIKIEM WEJŚCIA DO STREFY EURO.
    POLSKI NARÓD NIE ZNIESIE DŁUŻSZEGO WYPIJANIA SOKÓW ŻYWOTNYCH. DONALD TUSK – ZLIKWIDOWAŁ POŻYWKĘ DLA MIĘDZYNARODOWEGO KAPITAŁU – OFE. TO NIEWYBACZALNE. TERAZ TECHNOKRATA MATEUSZ SZCZUREK PRZENOSI AKTYWA INSTYTUCJI PUBLICZNYCH DO BGK ZABIERAJĄC ZYSKI ZAGRANICZNYM BANKOM.
    POWOLNE ODCINANIE GLOBALNYCH PASOŻYTÓW OD POLSKICH ŻYWICIELI ZIRYTOWAŁO ICH DECYDENTÓW – RZĄD D. TUSKA WYDAŁ NA SIEBIE WYROK ŚMIERCI.
    WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE SĘDZIĄ JEST MIĘDZYNARODOWY KAPITAŁ A WYKONAWCĄ KORPORACYJNE MEDIA.

    [1] Vide ostatnie dane liczbowe NBP o międzynarodowej pozycji inwestycyjnej netto Polski. Różnica pomiędzy aktywami posiadanym przez Polaków za granicą, a aktywami posiadanymi przez zagranicę na terytorium RP wynosi 1.121.823 mln zł. W stosunku do PKB jest to jeden z najwyższych poziomów w Europie.
    [2][2] Vide raport Ministerstwa Finansów: „Strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2013 – 2016. W 2013 r. koszty obsługi długu Skarbu Państwa wyniosły 43,5 mld zł.
    [3] Prognoza przychodów budżetowych z PIT na 2014 r. wynosi 43,7 mld zł.
    [4] W rankingu jakości zarządzania państw w UE Polska zajmuje 24 miejsce (po Grecji a tuż przed Rumunią i Bułgarią)
    [5] Tak myśli Marek Belka więc jest osobą niepożądaną przez lobbystów międzynawowego kapitału.

    • myślę i mówię tak samo, mam w nosie PO a belka podpadł mi podatkiem, ale absolutnie w tym jednym wyjątku trzymam KCIUKI by ta nowelizacja przeszła, i w konsekwencji trzymam kciuki tym by odciąć baksterów i ich chamski drenaż od Polaków

      • To jest ta ustawa, którą uzgodnili Belka i wysłannik Sienkiewicz w Pędzącym Króliku, oj przepraszam w Sowa i Przyjaciele. W zamian za te ustawę poleciał Rostowski z ministra. Ta ustawa ma umożliwić Belce drukowanie pustych pieniędzy bez oglądania się na RPP.

    • Dużo ładnie brzmiących twierdzeń, tylko mało logiki. Zgodnie z tym co Pani napisała, możliwość zakupu obligacji przez NBP ma zapobiec panice, ustabilizowaniu kursu obligacji itd. Niby ok, ale taka sytuacja. Brakło pieniedzy na realizacje budzetu w 2014, NBP kupuje obligacje czyli „pozycza” rzadowi kase. NBP ma tyle kasy ile wydrukuje wiec drukuje. Dzieki temu ze nie mamy euro nie moglibyśmy zbankrutować bo zawsze kiedy braknie NBP dodrukuje. Wie Pani co sie bedzie działo w takiej sytuacji? Mieliśmy to w latach 80tych. Hiperinflacja. Dług państwa jest zabezpieczony podatkami (wpływami) ??? To niech sobie Pani spróbuje zaciągnać kredyt hipoteczny na np 500tyś przy rocznych dochodach 50tyś które są jeszcze na dodatek niepewne. Nikt Pani nie da tego kredytu, nie? A dodrukuje sobie Pani? Dlaczego miałbym pożyczać rządowi swoje pieniądze kupując obligacje np roczne na 5% jeśli inflacja w ciągu tego roku wyniosłaby 10%? Kupiłaby Pani w takiej sytuacji rządowe obligacje? TROCHE MYŚLENIA I MNIEJ PSEUDONAUKOWEGO BEŁKOTU!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.