Na Ukrainie potrzebna szybka dawka głębokich reform

Ukraina jest de facto bankrutem. Choć wysokość długu nie jest tak wysoka jak w większości krajów południowej Europy, to jego zapadalności (czyli terminy spłat) są bardzo krótkie. 20 proc. długu zapada w tym roku, rezerwy to mniej niż miesiąc eksportu, a deficyt budżetowy i na rachunku obrotów bieżących kształtują się odpowiednio na poziomie 7 i 8 proc. PKB.  Gospodarka ukraińska nie jest rynkowa – ponad 7,5 proc. PKB pochłaniają koszty subsydiów energetycznych. Mimo to punkt startu i tak jest lepszy niż w Polsce 25 lat temu, z tą różnicą, że na Ukrainie są silne grupy zainteresowane utrzymaniem status quo.

Polsce po 1989 na szczęście udało się wykorzystać krótki czas przyzwolenia społecznego na głęboką dawkę reform gospodarczych, dzięki czemu już rok później z socjalistycznej gospodarka stała się rynkową. Może nawet nie po roku, a po kilku miesiącach.  Dla przypomnienia: kluczowy był szeroki pakiet zmian, który wszedł w życie z początkiem 1990 roku. Był na tyle głęboki, że już po kilku miesiącach wprowadzone zmiany stały się nieodwracalne. Pod tym względem proces reformowania ukraińskiej gospodarki przebiegał zupełnie inaczej. Po ponad 20 latach pół-reform i podtrzymaniu wielu nieefektywnych socjalistycznych rozwiązań gospodarki ukraińskiej nie można zaliczyć do rynkowej. Przede wszystkim ze względu na wspomniane już subsydiowanie cen energii i wielu innych usług, co powoduje zupełnie nierynkowe relacje pomiędzy podmiotami gospodarczymi. Do tego dochodzi wciąż olbrzymi udział państwa we własności przedsiębiorstw, a wiele ze sprywatyzowanych firm stało się własnością oligarchów, trudno więc oczekiwać od nich zachowań rynkowych. A bez konkurencji, ze zniekształconymi cenami, z dużym udziałem państwa w gospodarce rynku nie ma.

Do tego ukraiński zryw wolnościowy wydarzył się już dwa razy. W 1991 roku, kiedy Ukraina uzyskała niepodległość i w 2004, kiedy to wygrała Pomarańczowa Rewolucja i doprowadziła Wiktora Juszczenkę do władzy. Oba te historyczne momenty zostały zmarnowane, stąd też znacznie większa niewiara Ukraińców w moc sprawczą reform rynkowych. Wielu z nich zapewne upatruje lepszej perspektywy w Unii Europejskiej, ale samo członkostwo bogactwa nie stworzy. Bez głębokiej i szybkiej dawki reform nie będzie możliwe postawienie ukraińskiej gospodarki na tory rynkowe. Inaczej bowiem powtórzy się scenariusz reformowania z ostatnich ponad 20 lat: krok do przodu, krok do tyłu. Umowa stowarzyszeniowa z UE jest potrzebna zarówno jako bodziec polityczny dla reform, ale przede wszystkim ze względu na dostosowanie prawa do zasad europejskich. W Polsce było o tyle łatwiej, że można było wzorować się na rozwiązaniach przedwojennych, czego najlepszym przykładem było odtworzenie kodeksu handlowego z 1934. Jednocześnie polska droga do akcesji zaczęła się formalnie od złożenia wniosku akcesyjnego już od 1994 roku i od tego czasu trwało dostosowanie prawa do norm europejskich. Na Ukrainie brak cywilizowanych zasad prawnych blokuje rozwój biznesu, nie wspominając o inwestycjach zagranicznych. Jednak przyjmowanie norm unijnych wiąże się z zachwianiem stanu obecnego,  nie będzie więc dobrze przyjmowane przez beneficjentów obecnych rozwiązań. Dlatego też cały proces musi przebiegać szybko, inaczej hydra oligarchiczno-socjalistyczna znów zatrzyma proces zmian w połowie drogi.

Zapewne cała zmiana będzie musiała się odbyć przy jakiejś formie abolicji dla oligarchów z jednorazowym opodatkowaniem zalegalizowanego w ten sposób majątku. Kraj, który jest na skraju bankructwa, wraz z silnym wpływem oligarchicznym nie będzie w stanie przeprowadzić reform przy sprzeciwie beneficjentów dotychczasowego systemu. Jednocześnie cały ten pakiet reform nie będzie możliwy bez znacznego ograniczenia korupcji – inaczej nie da się realizować opisanych powyżej zmian rynkowych.  Jeśli bowiem korupcja sięga w sposób tak jednoznaczny i otwarty wszelkich władz państwowych, to uczciwi ludzie do polityki pchać się nie będą. Zupełnie inaczej niż to było w Polsce w 1989 roku.

Mimo to dużo wniosków transformacyjnych z przykładu polskich reform można wyciągnąć. I najlepiej przy tym nie słuchać  porad  tych, którzy proponują rozłożenie reform w czasie. Bo taka właśnie strategia leży u przyczyn dzisiejszej słabości Ukrainy.

46 Komentarze

  1. Ciężka sprawa z tymi reformami na Ukrainie. Jeśli nawet ktoś spróbowałby takie reformy wprowadzić, natknąłby się na wiele przeszkód i „życzliwych” formacjii politycznych. Nie ulega wątpliwości, że są one niezwykle potrzebne naszym sąsiadom zza wschodniej granicy, gdyż grozi im bankructwo.

  2. Ukrainie potrzebny jest teraz spokój, żeby mieli jak te reformy przeprowadzić. Rozmawiałem wczoraj z chłopakiem ze Wschodu (dniepropietrowska) i tam się podobno regularne bitwy toczą. To nie są okoliczności sprzyjające reformom. Niestety.

  3. Nie do końca widzę kto miałby na Ukrainie przeprowadzić te niewątpliwie niezbędne reformy. Wydaje mi się, że przed nimi kilka ciężkich lat. Może nawet kilkanaście…

  4. Tak jak piszesz reformy na Ukrainie powinny być przeprowadzone szybko. Kluczowe jest zmniejszenie wydatków na administrację, utrzymanie płynności i wypłacalności budżetu wobec obywateli.
    Dlaczego my Polacy czy Unia ma się dokładać i ratować gospodarkę Ukrainy skoro najbogatsi przedsiębiorcy tego państwa nie kwapią się poświęcić części swego majątku na rzecz ich ukochanego kraju.
    Takiej jak na Ukrainie koncentracji majątku nie spotyka się nigdzie w Europie. Wystarczy spojrzeć na rankingi najbogatszych amerykańskiego magazynu „ Forbes”. Łączna wartość majątku dziesięciu ukraińskich notablów sięgnęła w zeszłym roku 33 mld dolarów.
    Jedynie Petro Poroszenko, właściciel koncernu cukierniczego wsparł rewolucję na Majdanie. Stało się to gdy władze na Kremlu uderzyły w jego interesy, blokując eksport słodyczy na rynek rosyjski w czasie gdy Ukraina rozmawiała z Unią Europejską o porozumieniu.
    Tylko zjednoczenie się oligarchów we wspólnej sprawie mogłoby przynieść efekty i zmienić sytuację Ukrainy. Rodzina Janukowycza i grupa oligarchów kontroluje ok. 80 % gospodarki Ukrainy.
    Jednym ze źródeł wsparcia ukraińskich reform powinno być zamrożenie zagranicznych kont Janukowycza i związanych z nim bogaczy, a nowe władze Ukrainy powinny przynajmniej częściowo znacjonalizować majątki powiązanych z władzą oligarchów.
    -Monika

    • Problemem Ukrainy nie jest tylko krótkookresowe ustabilizowanie finansów publicznych – chociaż to jest niezbędne. Ważna jest też stabilizacja finansów w średnim i długim okresie i szybki rozwój ekonomiczny kraju i szybki (podkreślam bardzo – szybki) wzrost wynagrodzeń pracowników. Żaden z tych celów w praktyce nie może być zrealizowany w zadowalający sposób.
      Aby ustabilizować finanse kraju w średnim okresie należałoby dołożyć Ukrainie w kilka lat jakieś 200-300 mld Euro. Dodatkowo niezbędna byłaby lawina inwestycji zagranicznych (trwająca latami) a później też krajowych (zwłaszcza przemysłowych), która stałaby się podwaliną szybkiego wzrostu płac. Dodatkowo niezbędne są radykalne reformy instytucji publicznych ale też nowy ład polityki antyliberalnej w zakresie inwestycji, innowacji, wiedzy, edukacji, przemysłu, podatków, tworzenia realnej konkurencji, (w tym zapanowania nad zagranicznymi monopolami i uporządkowania przywilejów własnych oligarchów) i wsparcia socjalnego. Wszystkie ww. polityki nie mają obecnie precedensu.
      Ponieważ zaproponowane obecnie reformy są tylko retoryczną wydmuszką -są kompletnie bezwartościowe Ukrainę czeka upadek -chociaż ja traktuję to bez emocji. Omawiany kraj znalazł się w klinczu pomiędzy pazerną Rosją a nieudolnym i gnijącym LIBERALNYM KAPITALIZMEM wywodzącym się z Zachodu (a infekującym cały świat w tym Rosję i Ukrainę). W sumie i tak wszystko sprowadza się do jednego mianownika – jakim jest oczekiwanie upadku tego niewydolnego liberalnego systemu. Rewolucja na Ukrainie i reakcja imperialistyczna Rosji na tę rewolucję w dużej mierze ma źródło właśnie w tym systemie. Gdyby liberalny kapitalizm byłby skuteczny (mówię czysto hipotetycznie – bo to niemożliwe) i poprawiał standard życia wszystkich ludzi globu, w tym zwykłych Ukraińców i Rosjan – czy można by liczyć na desperacką rewolucję ludzi na Ukrainie i pocieszanie się Rosjan byciem obywatelem „symbolicznego imperium” zamiast cieszenia się życiem w materialnym dobrobycie?

  5. Co racja, to racja, bez reform nic się nie zmieni, a może być jeszcze gorzej. Niby lubimy narzekać na reformy, zmiany, ale kto może powiedzieć, co by bez nich wszystkich było.

  6. Po mojemu potrzeba im ustawy wilczka, plus wprowadzenie kary smierci badz jakiejkowiek innej dotkliwej za korupcje, matactwo i zalatwianie stolkow, o bantyzmie nie mowiac.

  7. Panie Ryszardzie, czy można prosić o kontakt mailowy do Pana?
    W formularzu niestety nic się nie wyświetla.
    Z góry dziękuję!

  8. A może Polacy by się tak zrzucili na Ukrainę. Tak jak np. na Owsiaka czy Caritas? Powiedzmy po 10 zł od osoby pracującej. Trochę by się uzbierało…

  9. Sytuacja na Ukrainie cały czas się zmienia, najgorsze jest to, że dokonał się przewrót, ale teraz Ukraińcy nie mają za bardzo pomysłu na to, jak zmienić swój kraj.

  10. „Polska dokonała reform i z gospodarki socjalistycznej zrobiła rynkową” – To największe kłamstwo tego tuskowego systemu !

  11. Tak tak wiemy to ze trzeba pomoc. Pomoze ze wskazania amerykanskiego MFW zarzadzany przez kilku amerykanskich Zydow ktorzy udziela kredytow na lichwiarski procent a splacac beda jeszcze prawnukowie tych co kredyt dostana.

  12. Szanowny Panie Ryszardzie,,

    Nie jestem specjalnym entuzjasta szkoly chicagowskiej ani terapii szokowych Miltona Friedmana I twierdze, ze terapia szokowa na Ukrainie w tejze wlasnie chwili jest przedwczesna. Dlaczego? Bo nie ma stabilizacji politycznej wymaganej dla tak ekstremalnych reform. My profesjonalni ekonomisci (Pan z pewnoscia wyksztalceni na wyzszym poziomie niz ja) powinnismy zdawac sobie sprawe, iz tego rodzaju ekonomiczne defibrylatory nie skutkuja w chwili, gdy widoczny jest brak utrwalonej demokracji, o wladzy nie mowiac, tak jak to bylo w dawnej Wenezueli I Chile Augusto Pinocheta. Temu ostatniemu p. Friedman nie wahal sie doradzac sie ni chwili. I co z tego wyszlo? Z powazaniem za kompetencje I wiedze, Slawomir Smolec

    • A o jaką profesjonalną wiedzę u Ryśka ci chodzi, bo ja nie zauważyłem jej, a też jestem ekonomistą. (Inna sprawa jest taka, że ja nie liczę na żadne plecy w tym zawodzie -a Rysiek takie plecy mógłby potencjalnie dostarczyć -więc może stąd on ci tak imponuje). Sam zaprzeczasz sobie, krytykując Miltona Friedmana i jego nieudane reformy w Chile. Kwestionujesz też pomysły Rycha dla Ukrainy, sam też nie proponujesz żadnych rozwiązań. O czym więc ty mówisz? Gdzie jest ten wasz liberalny profesjonalizm? Prawda jest taka że szkoły klasyczne są chociażby z dwóch powodów fałszywe (tak naprawdę tych powodów jest dużo więcej).
      Jak można bowiem poważnie traktować aksjomat o równości dochodów i PKB w gospodarce, jak można z podobnym zacięciem przyjmować regułę krańcowej efektywności kapitału, dla wszystkich jego rodzajów. Uznając te dwa nonsensy, jak taką ekonomię, można traktować poważnie. Przecież nauka opiera się na logice? W przeciwnym razie można mówić, przyjmując najwyższy poziom eufemizmu, o totalnym braku powagi.
      To co prezentujecie tutaj obaj jest okropnie żałosne !!!!

      • Szanowny Panie,

        Dziekuje za bardzo rzeczowy komentarz.. Widze, ze zna sie Pan na rzeczy I umie bronic swoich pogladow. Powiem tylko iz, sobie nie zaprzeczam, tylko stwierdzam fakt, iz Chile nie bylo przygotowane na reform szkoly chicagowskiej. Kropka. Ukraina rowniez. A czy szkoly klasyczne zasluguja na uznanie I czy wyznaja logike to juz zostawie wyzszej randze ekonomistom. Nie proponuje trybu zmian, bo w tej chwili tylko Pan wie co zrobic. Najpierw niech wyklaruje sie sytuacja polityczna, by moc mowic o strukturze ekonomicznej dla nowego kraju.
        Z powazaniem
        Slawek

  13. Szykujecie im scenariusz Sachsa taki jak dla Polski?
    Dla ludności gospodarka rynkowa, dla tych przy korycie uwłaszczenie się na majątku Ukrainy!

    • Dokladnie tak bedzie. Pejsaci bankierzy juz zamawiaja koszerne winko na szabas zeby opic ten interes.

  14. ……………bowiem korupcja sięga w sposób tak jednoznaczny i otwarty wszelkich władz państwowych, to uczciwi ludzie do polityki pchać się nie będą. Zupełnie inaczej niż to było w Polsce w 1989 roku. Nie rozśmieszaj mnie człowieku !

  15. Wcale nie dziwi że przedstawiciel bangsterów chciałby wyszlamować przyszłe pokolenia ukrainców. Uczciwym ludziom chiałbym przypomieć że bankructwo nie jest najgorszym rowiązaniem.

  16. najpierw się ich sfinansuje a jak trochę okrzepną, to podłączy do dojarki. To taki grecki scenariusz, a na końcu znowu spotkają się na Majdanie i będą palić opony…

  17. najpierw się ich sfinansuje a jak trochę okrzepną, to podłączy do dajarki. To taki grecki scenariusz, a na końcu znowu spotkają się na Majdanie i będą palić opony…

  18. Rysiek – posłuchaj 42 letni chłopczyku !!!!!!!!
    Po pierwsze, posługujesz się wyłącznie sloganami a nie wiedzą ekonomiczną, cytuję: „wiele ze sprywatyzowanych firm stało się własnością oligarchów, trudno więc oczekiwać od nich zachowań rynkowych” – nie widzisz, że to twoja retoryka pseudo naukowa to kompletna bzdura – jak bowiem profesjonalnie uzasadnisz że oligarchowie zachowują się z założenia nierynkowo – to żałosne. Kto się wg ciebie zachowuje rynkowo, bankierzy z GoldmanSachs. Czy ty byłbyś w stanie wejść w jakąś naukową polemikę, czym jest rynek? Ty rozumiesz go bardzo tendencyjnie.
    Po drugie, jak odniesiesz się do tych faktów i czy w ogóle będziesz miał na to odwagę chłopczyku? Czemu pomimo 25 lat przemian i olbrzymich wyrzeczeń społeczeństwa naszego kraju wciąż nasz standard życia jest daleko niższy od krajów wysoko rozwiniętych. Czemu tylko trzecia cześć społeczeństwa skorzystała obiektywnie na tych przemianach. Kolejna taka sama liczbowo część naszych rodaków musi pracować na dwa etaty albo lata spędzać za granicą w rozłące z rodziną, by sobie przyzwoity standard zapewnić. Trudno to jednak uznać za sukces. Tym bardziej smutna jest sytuacja pozostałej ostatniej części naszego społeczeństwa, którzy nie są w stanie poradzić sobie w tych „twoich rynkowych warunkach” i wegetują a deficyt dochodów i wydatków pokrywają ze zbycia resztek majątku i zadłużania się.
    Jak wytłumaczysz sytuację RFN który w latach 50 -rozpoczynał odbudowę z kompletnej ruiny (plan Marszala był realnie mniejszy niż jedna 7 letnia transza pomocowa z UE) a już po 30 latach (w latach 80-tych) standard życia ubogiego Niemca, stał się marzeniem dzisiejszego Niemca z uboższych warstw społecznych. W Polsce minęło 25 lat, ale my nie zaczynaliśmy od ruiny – jeśli ktoś nie wierzy to niech porówna archiwa z Polski z końca lat 80-tych i Niemieckie z lat 50-tych u.wieku.
    Jak wytłumaczysz spadek standardu życia szarych Brytyjczyków czy Amerykanów. Jak wytłumaczysz, że chociażby polscy przeciętnie wykształceni emigranci do USA, byli w stanie po wojnie, w krótkim czasie dorobić się własnych domów i osiągać dochody z pracy wyraźnie przewyższające ich wydatki – i nie był to efekt powściągliwości w wydatkach ale obiektywnie bardzo wysokiej siły nabywczej wynagrodzeń, które uzyskiwali z pracy. Jak wytłumaczysz, że teraz nawet nieźle wykształceni obywatele USA mają często problem żeby osiągnąć dochody, które pokryją ich najpilniejsze wydatki.
    Jak wytłumaczysz, silną koncentrację dochodów i majątków w coraz węższej grupie osób -beneficjentów tego, „ukochanego przez ciebie” systemu?
    Jak odniesiesz się do faktu, że od 30 lat jak ten „Twój LIBERALNY USTRÓJ” nastał na świecie to sukcesywnie obniżano podatki, nastąpił też olbrzymi problem z ich płaceniem (casus rajów podatkowych), sprywatyzowano przedsiębiorstwa, ograniczono silnie wydatki publiczne, a pomimo tego średnie tempo wzrostu gospodarczego w krajach wysoko rozwinięty spada, coraz większa liczba obywateli tych krajów biednieje a tylko niewielka jej część ma się coraz lepiej.
    Jak wytłumaczysz, fakt że koncentracja dochodów u wąskiej grupy bogaczy powinna sprzyjać wysokim oszczędnościom i inwestycjom a tak się nie dzieje.
    Jak wytłumaczysz fakt, gigantycznego wzrostu cen w ciągu 20 lat w Amerykańskiej prywatnej służbie zdrowia, (który znacznie wyprzedzał wzrost płac?
    Jak wytłumaczysz taką samą regułę wzrostu cen na rynku nieruchomości? Jeśli wg „twych teorii” ekonomicznych brakuje permanentnie oszczędności, to czemu „twój ponoć doskonały rynek” nie inwestuje w nowoczesne fabryki a skupuje domy? Przecież w ten sposób „twój ukochany rynek” marnotrawi oszczędności?
    Jeśli „twoje liberalne koncepcje” twierdzą że oszczędności + inwestycje jest równe PKB, zatem konsumpcja może wypierać inwestycje. Powiedz mi Rysiek -pozaziemski ekonomisto, gdzie się podziały dochody uzyskane przy realizacji tychże inwestycji, bo mi w fundamentach „twych mądrych teorii” brakuje? Gdzie jest w tym równaniu które zamieściłem ta brakująca w twoich teoriach część dochodu?
    Jeśli mi na na te pytania Rysiek odpowiesz, to być może będę cię uważał za ekonomistę. Na razie jesteś tylko żałosnym oszustem, wrogiem naszego kraju i prymitywnym lobbystą monopolistycznych zachodnich korporacji, które parafrazując twe słowa, „trudno od nich oczekiwać zachowań rynkowych”.

    • Przepraszam, popełniłem istotny błąd w końcówce mego wywodu (wynikający chyba z pospiechu). Może to i dobrze, bo problem dotyczy najważniejszego fałszu w teorii tzw ekonomii klasycznej, („podstawowego źródło mądrości” pana petru) – tj. aksjomatu o równości dochodów i produkcji w gospodarce.
      Jak już powiedziałem wcześniej liberalne szkoły uważają, że dochody są równe PKB i idąc dalej PKB można podzielić na konsumpcje i inwestycje. Do tej drugiej tezy nie mam uwag. W przypadku pierwszej z nich uważam zupełnie inaczej. Twierdzę, że dochody są zawsze wyższe od PKB a oszczędności są zawsze większe od inwestycji. Przy czym inwestycje, w rozumieniu makroekonomicznym to: zwiększenie mocy wytwórczych w fabrykach, firmach usługowych, zwiększenie zasobu mieszkań i infrastruktury, przyrost zapasów i surowców a także zwiększenie zasobu wiedzy i technologi.
      Wszystkie wytworzone w gospodarce dobra w danym okresie mają pokrycie z jednej strony w dochodach a z drugiej w wydatkach. To nie oznacza jednak, że wszystkie dochody należy wydać na dobra wytworzone w ramach bieżącego PKB aby ten bilans zrównoważyć. Można znaczną część oszczędności przeznaczyć na zakupy dóbr spoza PKB. Są to przykładowo: ziemia, nieruchomości na rynku wtórnym, akcje, obligacje, kosztowności z rynku wtórnego, odkupione prawa autorskie, technologie, itp. Są nim też wierzytelności (bardzo ważny składnik) wynikające z udzielonych kredytów finansujących konsumpcję państw i indywidualnych podmiotów. Te pasywne inwestycje zmieniają tylko właściciela (bądź zadłużają biorącą kredyt stronę) ale żadna nowa wartość przy ich zakupie w gospodarce nie powstaje. Dzieje się wręcz przeciwnie, to właśnie te pasywne inwestycje przyczyniają się do destrukcji w gospodarce. Nadmiar oszczędności w kapitalistycznej gospodarce (zwłaszcza w liberalnej ekonomii, o niskiej redystrybucji dóbr publicznych w ramach PKB i o niskich podatkach – budującego znaczny nadmiar oszczędności wśród bogaczy), przyczynia się do gigantycznej skali inwestycji pasywnych w czasie hossy. Prowadzi to do znacznego przewartościowania aktywów (stąd takie drogie mieszkania czy ziemia inwestycyjna), stąd też rekordy na rynkach akcji a także gigantyczne zadłużenie hipoteczne i konsumpcyjne gospodarstw i wzrastające zadłużenie państw.
      Kryzys powstaje w wyniku załamania bańki spekulacyjnej, wynikającego z realizacji inwestycji pasywnych na masową skalę.
      Uzupełniając mój wywód dochody w gospodarce są o tyle wyższe od PKB, ile wynosi skala zrealizowanych pasywnych inwestycji. Uzyskane w wyniku realizacji pasywnych inwestycji dochody (np. uzyskane wpływy ze sprzedanego mieszkania lub zaciągniętego kredytu), bilansują się z konsumpcją. Tak więc mamy dodatkowy dochód pochodzący spoza PKB, który jest wymieniamy na konsumpcję pochodzącą z PKB. Stąd nie ma równości dochodów i PKB z uwagi na inwestycje pasywne (spoza PKB).
      W przypadku realizacji inwestycji sens stricto gospodarczych, dochody są równe produkcji, bo dobra pochodzącego z PKB (np. wartości wytworzonej linii montażowej do produkcji samochodów) są wydatkowane na konsumpcję pochodzącą z PKB. W takim wypadku dochody w gospodarce będą się równać PKB.
      Na tym polega najważniejsze sprostowanie w ekonomii – które starałem się tutaj wyłuszczyć. Nie jest to żaden Keynesizm (a tylko rzecz trochę go przypominająca). Oczywiście to, co podałem to tylko mały fragment ale rzecz rewolucyjna dla ekonomii.
      Prawdziwa ekonomia – nazywam ja ekonomią strukturalną lub społeczną – jest nowym alternatywnym rodzajem kapitalizmu. Naprawia on naturalne błędy liberalnej ekonomii i tzw wolnego rynku. Ta nowa teoria jest ścisła, logiczna, stosunkowo prosta, pozbawiona psychologi (która ma 3 rzędne znaczenie) i odpowiada na pytanie, jak gospodarka funkcjonuje na prawdę i od czego zależy jej rozwój który mógłby być znacznie szybszy od możliwości liberalnej ekonomii). Mówi też o tym, jak potencjalnie włączyć w korzyści wynikające z rozwoju gospodarczego wszystkich członków społeczeństw.
      Z nowej ekonomii wynika też taka prawidłowość, że obecny kryzys szybko się nie skończy i będzie się nasilał. Obecnie mamy, co najwyżej krótkotrwałą korektą długookresowego trendu spadkowego. Ten trend spadkowy służy oczyszczeniu gospodarki z długów i redukcji cen aktywów, tak by wyrównać proporcje dochodów z pracy i cen tych aktywów. W dłuższej perspektywie liberalizm i tak nie przetrwa, bo społeczeństwa nie zaakceptują jeszcze wielu lat spadku ich poziomu życia i stagnacyjnej gospodarki. Stąd nie doczekamy końca zakończenia cyklu spadkowego, przed kolejnym cyklem wzrostowym gospodarki liberalnej. Dodatkowo grożą nam potencjalne nowe gwałtowne kryzysy, przyśpieszające okres spadków. Przykładowo, załamanie się bańki pasywnego inwestowania na rynku nieruchomości w Chinach. Spowoduje to głównie problemy Chin ale też załamie eksportu surowców do tego kraju i pogłębienie kryzysu na zachodzie, co w połączeniu z działaniami spekulacyjnymi rynków finansowych może doprowadzić do globalnego krachu, który powstrzymano w 2008 roku produkcją pieniądza.

      • To interesujące. Skoro ma to być jednak kapitalizm „społeczny”, to jak ujmuje czynnik ludzki? I w jaki sposób taki model, zaaprobowany, wpływa na polityczną władzę? Na demokrację? Czy żeby przejść do niego, nie byłaby konieczna rewolucja? Rewolucje na tle ideologiczno-ekonomicznym źle się kojarzą.
        Oznacza to chyba także, że w ciągu wieków mamy do czynienia z różnymi „ekonomiami”. Kiedyś w Polsce żył 1 mln ludzi i oni pracowali, nie używano pieniądza, o bogactwie kraju decydowała znacząco właśnie liczba ludzi.

    • Petru nie jest żadym liberałem chyba że taklim samym jak doradcy Tuska. Za to ty reprezentujesz jakieś intelektualne prosocjalistycze popłuczyny. To ty chcesz leczyć kiłę rzerzączką. Poszedł won ze swoimi teoriami wprost z wykładów o ekonomii socjalizmu.

  19. Zapomniałeś dodać,że mądrzy ludzie byli w naszej polityce zaraz po 89, potem było już różnie. Gdyby prof. Balcerowicz miał okazję być min. fin. przez kilka lat, teraz bylibyśmy pewno na poziomie zbliżonym do tych wszystkich krajów do których lubimy wyjeżdżać na zarobek lub chociaż wakacje. Jesli Polacy nie dostrzegą wielkiego potencjału w tym człowieku stracą kolejny raz wielką szansę na rozwój. Nie słuchajcie ssmańskich pogróżek tylko wierzcie w dobro tego człowieka, który jakby chciał mógłby pracować w najlepszych firmach na świecie a czeka dalej na Wasze przebudzenie. W końcu i on się zmęczy tym czekaniem. LUV :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.