Kiedy państwo może interweniować

Kiedy i na jakiej zasadzie państwo może interweniować w gospodarkę? To jeden z największych dylematów ekonomii od lat. W okresie kryzysu nastąpiła niespotykana jak na świat wolnorynkowy skala interwencji w gospodarkę. Można podzielić ją na trzy obszary: wsparcie dla sektora finansowego, zwiększenie inwestycji publicznych w pobudzanie gospodarki, wsparcie finansowe dla branż znajdujących się w głębokim kryzysie. Każdą z tych kwestii należy oceniać osobno. Typowym błędem popełnianym przez komentatorów życia gospodarczego jest wrzucanie wszelkich interwencji do zbioru wspólnego i na tej podstawie wnioskowanie, że wszystkie one były niezbędne, o czym ma świadczyć jedna wybrana.

 

Wsparcie dla sektora finansowego budzi najwięcej kontrowersji i spotkało się z największą krytyką. W sumie przecież każdy ma prawo zadać sobie pytanie, dlaczego mają być ratowane banki czy też firmy ubezpieczeniowe, a nie padające przedsiębiorstwa. Tyle, że tak długo jak chodzi o jakieś tam banki, mało nas interesuje to, czy zwalniani pracownicy stracą pracę czy też nie. Ale zupełnie inaczej reagujemy, jeśli nagle problem dotyczy naszych depozytów, które nagle przestają być bezpieczne (tak jak na Cyprze na przykład). Z perspektywy czasu trudno znaleźć inne rozwiązanie przy tamtym poziomie wiedzy i przy takim a nie innym układzie instytucjonalnym. Zarówno ci, którzy podejmowali decyzję o upadku Lehman Brothers, jak w większości i uczestnicy systemu, i komentatorzy, nie dostrzegali skali powiązań pomiędzy bankiem inwestycyjnym jakim był Lehman a resztą systemu finansowego. Po upadku okazało się, że mało który bank na świecie nie miał do czynienia z tym inwestycyjnym gigantem. Panika jaka wtedy wybuchła, brak wzajemnego zaufania do banków między sobą, ryzyko kolejnych bankructw – to wszystko spowodowało, że jedyną wiarygodną instytucją stało się państwo. Stąd też potrzeba wsparcia finansowego dla kolejnych banków i instytucji finansowych (m.in. ubezpieczycieli), aby zapobiec efektowi domina. Zauważmy jednak, że banki, które otrzymały wsparcie finansowe w okresie kryzysu, już je spłaciły albo też są w okresie spłacania. Rząd USA na tym interesie wyszedł nawet na plus. Tak więc dzisiaj można powiedzieć, że tymczasowe wsparcie finansowe dla sektora finansowego w tamtym okresie było niezbędne. Jednak czas wyciągnąć lekcję z tych wydarzeń i nie narażać państwa na hazard moralny w przyszłości.

 

Kolejny typ interwencji państwa to zwiększenie inwestycji publicznych w pobudzanie gospodarki. Wynika w znacznej mierze z podstawowej zasady, zgodnie z którą w okresach spowolnienia uruchamiane są tzw. automatyczne stabilizatory, czyli wydatki, które rosną, gdy gospodarka hamuje. Nie sposób kwestionować tej idei, chodzi bardziej o skalę i trafność. Jeśli programy te trafiają do rzeczywiście bezrobotnych, a programy aktywnej walki z bezrobociem pomagają tymczasowo nieaktywnym zwiększyć szansę na znalezienie pracy, to ma to jak największy sens. Gorzej jak trafiają kulą w płot. Czym innym jest jednak interwencja, która – tak jak w Grecji – polegała na zwiększeniu wydatków socjalnych po to, aby pobudzić konsumpcję. Szybko się okazało, że po tymczasowym wzroście popytu pieniądze trzeba oddać, a gospodarka wpadła w recesję.

 

I trzeci z typów interwencji – wsparcie finansowe dla branż znajdujących się w zapaści. Przeciwnicy zawsze mogą podnieść zarzut, że tego typu interwencja wspiera konkretne przedsiębiorstwa (które sobie nie radzą) kosztem tych, które na okres kryzysu były w stanie się przygotować. Śmiało można więc postawić zarzut nieuczciwej konkurencji. Niemniej można znaleźć przykłady kiedy skala załamania, a także jego wyjątkowość, może uzasadniać tego typu kroki. W ostatnim kryzysie zwrócić uwagę należałoby na dwie interwencje, których zasady działania opierały się na nieco odmiennej filozofii. Pierwsza to program zapoczątkowany przez rząd niemiecki, wspierający wymianę starych samochodów na nowe. Nie dotyczył on konkretnych przedsiębiorstw i miał charakter tymczasowy. Jego celem było wsparcie przemysłu samochodowego w okresie, kiedy popyt globalny, w szczególności w Europie, załamał się. Na inny rodzaj pomocy zdecydowali się Amerykanie, wspierając bezpośrednio koncerny samochodowe. Trudno tu o jednoznaczną ocenę. Bo jak określić, czy załamanie jest wyjątkowe i niezawinione? Przecież teoretycznie koncerny samochodowe, podobnie jak inne przedsiębiorstwa, funkcjonują na rynku i muszą brać pod uwagę załamanie popytu. A w owym czasie nikt koncernom informatycznym, czy też turystycznym, nie pomógł. Z drugiej strony, skala przemysłu samochodowego poprzez jego powiązania z innymi branżami uzasadniała wsparcie. Co do zasady, wspierać należy rozwiązania, które są neutralne dla podatnika – ale to, czy dana interwencja będzie neutralna czy też nie, wiemy dopiero po latach. Może przecież równie dobrze okazać się, że wsparcie nie było wystarczające i firma je otrzymująca w końcu i tak upadła. Stąd też bardziej sprawiedliwe i bardziej efektywne jest rozwiązanie niemieckie. Pod warunkiem oczywiście, że państwo na nie stać.

22 Komentarze

  1. Jeśli już dopuszczono banki zagraniczne na nasz rynek, powinny mieć możliwość transferu zysków do swoich macierzy ograniczoną i obłożoną wysokim podatkiem. Można by dawać szanse na większe zyski jedynie gdy byłyby pod kontrolą banku centralnego, a nie tak jak jest dzisiaj że nie mamy kontroli nad naszym pieniążkami- zapraszam http://ciekawe-miejsca-polska-wakacje.blog.pl/

  2. Aha i jeszcze jedno :”Pod warunkiem oczywiście, że państwo na nie stać”
    Państwo nie ma własnych pieniędzy…powinien pan to wiedzieć jako ekonomista.

      • jak maja zdolnosc emisji to niech wyprodukuja ile wlezie i wykupimy wtedy USA a resztą się podzielimy i wszyscy beda bogaci…:)…widac ze nie za bardzo rozumiesz czym jest pienadz i jak dziala w gospodarce

  3. Myli się pan. Nic nie uzasadnia ingerencji Państwa bo

    1. Jesli raz uznamy, że można ingerować „wspomagając” cudzymi pieniędzmi jakąś gałąź przemysłu to nic nas już nie zatrzyma, żeby wspomagać inne wg. widzimisie rządzących. Ocena bowiem jest bardzo subiektywna… i w rezultacie korupcjogenna.

    2. Wg. pańskiego przykładu przemysł niemiecki wsparła np. babcia, która od 15 lat jeździ tramwajem więc zapłaciła własnymi pieniedzmi, żeby jej bilet na tramwaj podrożał bo zmniejszyła się konkurencyjność tramwajów…

    3. hamuje pan naturalne zachowania rynku i przedsiębiorców wspomgając jakąś działkę przemysłu bo gdyby nie zapomoga to firma musiała by ograniczać koszty produkcji, inwestować i myśleć jak przetrwać…po zapomodze już nie musi..co więcej oni wiedzą, że znów ją dostaną jak będzie źle co psuje rynek i konkurencyjność ponieważ ryzyko jest nieodłącznym składnikiem wolnego rynku.

    4. Zna pan 4 sposoby wydawania pieniędzy opisane przez Friedmana ??
    Powinien pan wiedzieć, czemu wydawanie cudzych pieniędzy na własne potrzeby jest złe…

  4. Co do pierwszego typu interwencji – jest on niemoralny i najbardziej korupcjogenny. Gdy ustala się z sufitu wzięte zasady dla funkcjonowania banków (10% depozytu w bankowym funduszu gwarancyjnym, płynność ponad wszystko itd) to nie dziwmy się że firmy działające według tych zasad plajtują pociągając za sobą całą gospodarkę. Sposób który pozwala rozwiązać taki kryzys pokazali Islandczycy – pozwolili SPLAJTOWAĆ bankom które utraciły płynność finansową. Islandia od 2009 nie ma kryzysu.

    Drugi typ interwencji jest kulawy i ślepy.
    Czemu kulawy – bo zanim te dotacje dotrą do odpowiednich firm zanim zostaną w Polsce „klepnięte” w odpowiednią stronę to mijają takie okresy czasu że podmiotowi grozi śmierć głodowa, plajtuje, sprzedaje dom, samochód i żonę (patrz słynna sprawa z drogowcami – budowlańcami których państwo polskie oszukało i splajtowało nie płacąć im)
    Czemu ślepy ? Bo trzeba udowodnić na PAPIERZE że spełnia się wymogi formalne na otrzymanie tej inwestycji. Często jest to oszustwo, mające na celu tylko wyłudzenie pieniędzy od państwa na nieistniejące modernizacje (patrz Poczta Polska i jej system sledzenia przesylek 100 milionow wywalonych w bloto)

  5. Witam. Nie należę do elity, do inteligencji, ale na skutek własnych doświadczeń mam pewne przemyślenia, propozycję do rozważenia. Niestety słowa nie są w stanie jakoś uzmysłowić ludziom pewnych kwestii, to chyba niestety jest już naturalna nasza ludzka cecha. Przejdę do sedna: niektórzy z nas są tutaj po prostu zajebywani (niestety musiałem użyć wulgaryzmu bo inne słowa są zbyt delikatne) przez rzeczywistość. Ja akurat mam doświadczenia z problemami psychicznymi, których efektem końcowym była schizofrenia, a apogeum: nietrafione leki, które mi zaaplikowano, ale oczywiście z punktu widzenia całej rzeczywistości moje życie i doświadczenia to tylko mały epizodzik z miliardów innych epizodów. Uświadomiłem sobie jednak, że aby sprawiedliwie ocenić tą rzeczywistość należy brać pod uwagę absolutnie każdy nawet najmniejszy taki „epizod”. Dlatego też mój „epizod” także należy wziąć pod uwagę i na jego przykładzie można pokusić się o ocenę tej rzeczywistości. Ocena jest jednoznaczna: ta rzeczywistość to dno, nie mam już co do tego najmniejszych wątpliwości. Niestety większość tego sobie nie uświadamia bo po prostu nie doświadczyli tego jakie tutaj są możliwości cierpienia. To naturalne. W tym zapewne tkwi siła życia. Oczywiście moje doświadczenia nie można porównać z doświadczeniami ,np. ludzi w obozach koncentracyjnych podczas wojny czy torturowaniem ludzi w obecnych czasach podczas różnych konfliktów, ale mimo wszystko są wystarczające żeby „zrozumieć” co się tu dzieje i to od zarania dziejów, wystarczające aby wyciągnąć wnioski. Moim zdaniem kontynuowanie życia na ziemi oznacza skazanie następnych pechowców na piekło. Niektórzy z tych pechowców ratują się samobójstwem, ale cała droga do samobójstwa jest długa i śmiało można ją nazwać niezwykle okrutną i żmudną drogą krzyżową. Dlatego też mam pewną propozycję do rozważenia, nie jest to nic nowego i nie jestem pierwszy, ani ostatni, który coś takiego bierze pod uwagę. Proponuję po prostu rozważyć opuszczenie rzeczywistości materialnej. Ot właśnie tak po prostu. Mało kto coś takiego proponuje i zapewne na początku będzie to wydawało się skrajnie dziwne i szalone, ale… spróbujcie się z tym oswoić, nie odrzucając tego z marszu, a po pewnym czasie zaczniecie zauważać ciekawe zalety takiego rozwiązania. No bo co nam zależy? Ile snickersów jeszcze tutaj zjemy, ile zażyjemy tutaj przyjemności? Wszystko jest ograniczone. Nawet Warren Buffet już długo nie nacieszy się swoimi zdobyczami. Cała ta walka, szarpanina o lepszy stołek, „inwestycje” mające przynieść zysk, one wszystkie wskazują tylko na to, że nie jesteśmy tutaj wolni i musimy o tą wolność między sobą rywalizować. Pierdolić to! Mamy być wszyscy wolni i szczęśliwi, każda inna opcja to dno, to piekło. I nie bójmy się Absolutu bo nie można się bać Najwyższej Mądrości. Może jeszcze nie ma takich technicznych możliwości, aby się stąd ewakuować, ale coś czytałem iż broń termojądrowa może mieć praktycznie nieograniczoną moc, jednak nie jestem fizykiem i nie wiem czy byłoby to absolutnie bezbolesne. Może możliwości są, a może jeszcze ich nie ma, ale porozważać już można, do czego gorąco zachęcam. Brzmi to niestety desperacko, ale co mam zrobić ten temat już taki jest, że wywołuje w nas nieprzyjemne emocje. Trzeba się z tym oswoić wtedy jest łatwiej. Dużo zależy od podejścia: można coś takiego potraktować jako „czarny” koniec albo wręcz odwrotnie jako coś wspaniałego, jako możliwy wspaniały początek, ostateczne wyzwolenie. Na koniec: i tak każdy z nas musi się zmierzyć z ostatecznością, ale zauważmy, że razem byłoby o wiele raźniej, a nawet zabawniej z pewną dozą ułańskiej fantazji. W takim podejściu zawiera się też duch: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.” Zastanówcie się może właśnie to jest to! ;)

  6. Nie możecie uwierzyć, że w sprawach emerytur i ekonomii tylko ja mam rację nie wy wszyscy tak jak nie mogliście uwierzyć w Kopernika. Wcześniejszych Kopernikowi na stosach spalaliście, bo myśleliście, że to oni błędnie rozumują nie wy. Teraz nie możecie uwierzyć, że dziecko waszej pomocy nie potrzebuje i dlatego źle rozumujecie? Życie człowieka ma dwa okresy nieprodukcyjne to dzieciństwo i emerytura i dlatego każdy z nas powinien dwie składki wnosić jedną na dzieciństwo drugą na emeryturę to matematyka. Uprości wam się ekonomia jak Kopernik uprościł wam ruchy planet. Tak jak złodziej sobie emeryturki pozałatwiał płacąc składki na nie to powinien jeszcze płacić składki na swoje dzieciństwo by nie kraść to matematyka. Dzieci będą miały emerytury przed pracą ze składek złodzieja tak jak złodziej ma ją po pracy to matematyka!
    Dziecko nie musi być kochane tylko nieokradane nie mam autorytetów
    moralnych czy to Korczak czy inni, bo wiem swoje. Einsteina się nie
    pyta czy w ekonomii coś czytał tylko się go słucha. Jeśli matematycznie każde
    dziecko zapracuje na siebie to nikt nie musi mu łaski robić by go
    nie okradać?

  7. A gdzie są właściciele zagrożonych instytucji (np. akcjonariusze Lehman Brothers)? W czasach dobrej koniunktury systematycznie pobierają dywidendy i zachęcają zarządy do ryzykownych działań dla maksymalizacji krótkookresowych rezultatów. W czasie kryzysu/krachu/załamania znikają do tego stopnia, że autor bloga w ogóle o nich nie wspomniał. Czy to nie oni powinni dorzucić środków do swojej własności dla zapewnienia jej dalszego funkcjonowania? W skali niedużej prywatnej firmy tak to właśnie działa. Czym są więc te duże organizacje, że podstawowe prawa i obowiązki własności w nich funkcjonują?

  8. Pan Rostowski jest dobrym ekonomistą ,ale niepotrzebnie ubabrał się polityką. Realizuje w ten sposób zamówienie polityczne PO, wbrew za pewnie swoim przekonaniom i posiadanej wiedzy.

  9. Warunkiem wsparcia banków powinno być jednoczesne wprowadzenie zakazu inwestowania przez banki oferujące depozyty w jakiekolwiek produkty inwestycyjne. Niestety tego nie zrobiono a więc nasze depozyty nadal zależą od loterii giełdowej.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.