Jak upada miasto

Polska 1981, Grecja 2012, Detroit 2013. Na pierwszy rzut oka trudno zapewne skojarzyć, co łączy te miejsca i daty. W rzeczy samej są to daty upadku: Polski w roku 1981, Grecji w roku 2012 i amerykańskiego miasta Detroit dzisiaj. Różnica pomiędzy tymi wydarzeniami jest taka, że w 1981 nikt głośno w Polsce nie ogłosił faktu naszej niewypłacalności i zaprzestania spłaty i obsługi długu. Grecja, która w końcu zdecydowała się na redukcję swych zobowiązań w 2012 roku, w oficjalnej wersji była krajem, który uniknął bankructwa. Tyle że w rzeczywistości przeprowadzenie restrukturyzacji długu nie jest niczym innym, jak tylko upadłością kraju. Detroit od pewnego czasu próbowało dogadać się z wierzycielami, okazało się jednak, że wniosek o formalną upadłość jest najskuteczniejszym rozwiązaniem, gdyż tylko w ten sposób miasto może się na nowo najszybciej odrodzić. Teraz fundusze emerytalne miejskich pracowników, które zainwestowały w obligacje miasta, za każde 100 dolarów mogą oczekiwać 10. To chyba najlepiej uzmysławia skalę problemu. Czytaj dalej

Jak obniżyć dług publiczny

W ramach dyskusji o kapitałowym systemie emerytalnym pojawia się argument, że przejmując aktywa OFE, Skarb Państwa – a tym samym całe społeczeństwo – zyskuje, gdyż obniża w ten sposób poziom długu. I przede wszystkim koszty obsługi z nim związane. Innymi słowy im niższy kasowy dług dzisiaj, tym niższe koszty jego obsługi i tym lepiej dla całego społeczeństwa. A jak wiadomo, długiem ukrytym (czyli zobowiązaniami wobec przyszłych pokoleń) rynki finansowe się nie przejmują, gdyż ważne są realne przepływy, a nie przyszłe zobowiązania. Czytaj dalej

Dobrze będzie dopiero w 2015

To, że szorujemy po dnie, wiadomo już od pewnego czasu. Wierząc, że dno nie będzie muliste, nasuwa się na naturalne pytanie: czy od tego dna będziemy się w stanie odbić, czy też tak sobie poszorujemy przez najbliższe lata?  Wciąż zbyt wcześnie wieszczyć Wielkie Odbicie, bo aby się odbić potrzebna jest odpowiednia energia, której jak widać polskiej gospodarce – a przede wszystkim europejskiej gospodarce – brakuje.

Jedyne źródło optymizmu płynie ze Stanów Zjednoczonych. Tam mianowicie kolejny miesiąc solidnie przyrasta liczba nowych miejsc pracy – od kwietnia tego roku przyrosty te kształtują się na poziomie około 200 tys., co jest ewidentną oznaką dobrej koniunktury. Dane te silnie współgrają z deklaracjami szefa FED B. Bernanke, który zapowiedział powolne ograniczanie luzowania monetarnego pod warunkiem poprawy sytuacji na rynku pracy. Dobre dane z amerykańskiego rynku pracy wywołały mocną reakcję rynkową w postaci wzrostu rentowności obligacji. I nie tylko w Stanach, ale również w Europie i Wielkiej Brytanii. Taka reakcja wydaje się co najmniej przedwczesna, trudno bowiem oczekiwać, że zaraz nastąpi porównywalna poprawa w Europie. Rynek uwierzył, że gospodarka rośnie, a FED spełni swe obietnice.  Ale w Europie na taki optymizm za wcześnie – wszelkie prognozy wskazują na to, że 2013 będzie wciąż rokiem recesji, a przyszły bardzo słabego wzrostu. Dodatkowo Europa wciąż jest w fazie restrukturyzacji, i to powolnej, nie należy więc oczekiwać, że sytuacja gospodarcza nagle się poprawi. Czytaj dalej

Czy Polska może stać się mniejszymi Niemcami Europy

W zaprezentowanym niedawno raporcie „Konkurencyjna Polska. Jak awansować w światowej lidze gospodarczej„ pod redakcją prof. Jerzego Hausnera pojawia się ostrzeżenie przed ryzykiem pułapki kraju średniego dochodu. W uproszczeniu jest to stan w którym kraj taki jak Polska  staje się za drogi aby konkurować z Chinami będąc wciąż zbyt mało konkurencyjnym aby konkurować z Niemcami. Polska zbliża się do tego stanu, który nie bez przyczyny nazywany jest pułapką – można w nim bowiem tkwić przez całe dekady. Dotychczasowy wzrost gospodarczy zawdzięczamy przedsiębiorczości, taniej sile roboczej  i efektowi doganiania poprzez import technologii. Jeśli uda nam się poprzez deregulacje gospodarki podtrzymać przedsiębiorczość Polaków, to z roku na rok i tak będziemy tracić dwie pozostałe cechy, zarówno kraju taniego, jak i opierającego swój rozwój na masowym imporcie technologii. W krajach rozwiniętych wzrost bierze się głównie ze wzrostu ogólnej produktywności czynników wytwórczych (TFP) co w praktyce oznacza innowacyjność i umiejętność jej zastosowania w praktyce.  Przejście z kraju, który dogania, na awangardę zmian łatwe nie jest, wymaga przede wszystkim zmiany sposobu myślenia o gospodarce przez rządzących. Czytaj dalej

Dobrowolnosc musi byc prawdziwa

GOŚĆ RADIA PIN
3.07.2013
Ryszard Petru

Agnieszka Witkowicz: Gościem radia PIN jest dzisiaj prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich, Ryszard Petru. Dzień dobry.

Ryszard Petru. Dzień dobry.

AW: „ZUS zawsze jest, był i będzie. W ciągu ostatnich 23 lat wypłacał emerytury we wszystkich, nawet najtrudniejszych, okolicznościach” – tak mówił premier Donald Tusk. I grozi palcem ekonomistom, którzy próbują społeczeństwo od ZUSu odstraszyć: „Źle by się stało, gdyby udało się wmówić Polakom, że ZUS jest instytucją niegodną zaufania”. A ja bym chciała pomówić o faktach. Jakie mamy podstawy, żeby ZUSowi ufać?

RP: ZUS rzeczywiście zbiera pieniądze i wypłaca. On jest taką maszynką, która te pieniądze zbiera i ma je wypłacać w oddziałach ZUSu, poprzez różnego rodzaju wpływy na konto. Porównywanie ZUSu z OFE jest niewłaściwe, bo cała idea nowego systemu emerytalnego polegała na tym, że mamy dwa różne koszyki. W ZUSie się nie inwestuje, tylko wydaje pieniądze na bieżąco. W OFE natomiast odkładamy swoje oszczędności i one są realnie inwestowane i mają realną stopę zwrotu. Problem ZUSu to nie jest problem ZUSu, tylko problem sposobu, w jaki politycy przyszłości będą wypłacać emerytury. Czytaj dalej

Likwidacja systemu

Każdy z trzech przedstawionych wariantów zmian w systemie emerytalnym w krótszym lub dłuższym okresie likwiduje lub wygasza system kapitałowych emerytur w Polsce. W wariancie pełnej dobrowolności, gdzie pozostający w OFE traci prawo do gwarancji minimalnej emerytury, zaproponowano przenosiny wraz z całymi zgromadzonymi dotychczas aktywami, podobnie do rozwiązania węgierskiego. Nie wiemy oczywiście ile osób zadeklaruje pozostanie w systemie kapitałowym, niemniej przy tego typu zachętach jak utrata gwarancji minimalnej emerytury oraz system, w którym brak decyzji oznacza automatyczne przeniesienie do OFE, można się spodziewać, że większość wyląduje w ZUS. Dodając do tego otwartą możliwość przeniesienia się z OFE do ZUS w każdej chwili, wystarczy jedna bessa, a ludzie masowo uciekną do ZUS, wybierając jak to zwykle w takich sytuacjach najgorszy moment na taką decyzję.