Wyzwania na najbliższe lata

Diagnoza

  1. Polska przeżywa najgłębsze spowolnienie od 2001
  2. Przyczyny są inne niż wtedy – dziś głównie kryzys w Europie i brak sił witalnych w Polsce
  3. Zarówno ten jak i przyszły rok będą trudne. Sądzę, że poprawę możemy zobaczyć dopiero w 2015, w Europie i w Polsce. W Europie sprawy idą w dobrym kierunku, ale powoli niestety.
  4. Czekają nas więc dwa chude lata i na taki wariant trzeba się przygotować.
  5. Skończyły się proste rezerwy wzrostu – grozi nam trwałe niższe tempo wzrostu wydajności.  Gospodarki nie ma jak pobudzić z pieniędzy publicznych – i jak wiemy z doświadczeń – nie tędy jest droga.

Stad leninowskie pytanie: co robić?

Rekomendacje

1. Proste rezerwy są na ukończeniu. Ale Polska transformacja się nie skończyła – wciąż mamy:

  • nieefektywny system ochrony zdrowia
  • aparat skarbowy z mentalnością z PRL
  • wciąż dalece nieefektywny system edukacji z Kartą Nauczyciela w roli głównej
  • w dobie smartfonów wciąż stoły na wlokących się latami  rozprawach sędziowskich uginają się pod stertami akt
  • niejasne plany zagospodarowania przestrzeni, ślimaczące się zezwolenia na budowę, sprzeczne interpretacje podatkowe, na kolanie stanowione prawo
  • pomimo 24 lat transformacji wciąż za dużo jest sektora państwowego w gospodarce, szczególnie w energetyce
  • no i brak stabilnych reguł gry. Likwidacja OFE byłaby najgorszą tego egzemplifikacją.

2. Sądzę, że większość tych zaniedbań i zaniechań wynika najczęściej z nieświadomości polityków. Chcą dobrze, ale nie wiedzą co czynią. Bo skąd mają wiedzieć jeśli większość z nich poza parlamentem albo pracą na państwowym etacie świata nie widziała.

3. Polsce potrzeba jest kontynuacja transformacji, na poziomie drugiej generacji reform. Oprócz likwidacji reliktów PRL, o których wspomniałem, potrzebne są reformy które są również wyzwaniem w Europie Zachodniej:

  • większa aktywność zawodowa
  • większa elastyczność w produkcji i w pracy
  • mniej wydatków sztywnych w budżecie
  • strategia na dobre przyjęcie euro w Polsce
  • więcej prywatyzacji, mniej rad nadzorczych
  • więcej sektora prywatnego, mniej państwowej partyzantki. Dlaczego np. w Warszawie nie powstają prywatne parkingi? Dlaczego wszelkie inwestycje infrastrukturalne są z państwowej kasy?
  • więcej zrozumienia po stronie uczelni, że uczą do pracy a nie dla przyjemności.
  • więcej współpracy pomiędzy  światem nauki a przedsiębiorcami

4. W Polsce wciąż jest dużo biedy, bałaganu, beznadziei. Wyzwania wciąż są poważne. A tylko bogata Polska będzie bezpieczna!

9 Komentarze

  1. Ponad 20 lat widzimy ile racji miała „Trybuna Ludu” pisząc o kapitaliźmie, ale nie,MY tego nie słuchali bo przecież każdy odwiedzający „faterland” dostawał od burmistrza 200 marek na rekę a pracy było….hohoho i to za TWARDĄ walutę.Rzeczywistość okazała się brutalna i zgodna z „Trybuną Ludu” a jedyny kraj który naprawdę stał się POTĘGĄ to KOmunistyczne Chiny. Puknij sie więc człowieku w rozum powiedz kto Cię takich „mądrości” nauczył a jak chcesz doradzać i naprawiać to pierwszą rzeczą jest wprowadzenie podatku obrotowego

  2. Autor bloga podaje jako jeden z elementów uzdrowienia polskiej gospodarki:
    „więcej sektora prywatnego, mniej państwowej partyzantki. (…) Dlaczego wszelkie inwestycje infrastrukturalne są z państwowej kasy?”
    W ostatnim półroczu mieliśmy dwa przykłady prywatnych inwestycji w infrastrukturę.
    Pierwszy – to Port Lotniczy Modlin.
    Drugi – to Koleje Śląskie.
    Oba zakończone wielką kompromitacją.

  3. Świetny wpis, zwłaszcza dotyczący zakończenia transformacji. Zwłaszcza punkty o których zdecydowanie zbyt mało mówi się w debacie publicznej: przestrzeń i edukacja. Tą pierwszą obrazuje paradoks polegający na tym, że jestesmy jednym z krajów gdzie najtrudniej o pozwolenie na budowę. Z drugiej strony w mało którym rozwiniętym, a nawet średnio rozwiniętym kraju panuje taki bałagan przestrzenny. Z kolei edukacja to kwestia, w której ilość w Polsce kompletnie nie idzie w parze z jakością, a głównym powodem jest (o czym nikt niemal nie piśnie) zbyt często bardzo słaba JAKOŚĆ nauczycieli.

    Całą liste odchudziłbym o 2 podpunkty. Służba zdrowia nie jest tak zła, jakby mogło się wydawać – w Europei Zachodniej wydaję się na nią wielokrotnie więcej, przy nie aż tak dużym wzroście jakości usług. I, w przeciwieństwie do edukacji, różnica między jakością polskich i zachodnioeuropejskich lekarzy jest dużo mniejsza niz w przypadku nauczycieli. Po drugie, nie rozumiem narzekania na ‚państwo w energetyce’. Może koncerny z polkim kapitałem byłyby lepsze, ale na to nie ma co liczyć – osobiście zdecydowanie wolę P. Rostowskiego niż Władimira Putina.

  4. Pełna zgoda:) Oprócz przyjęcia EURO – własna waluta z płynnym kursem jest najlepszym katalizatorem na wszelkiego rodzaju kryzys oraz nadmierny wzrost gospodarczy z drugiej strony – zapewnia długoterminową konkurencyjność kraju. Szkoda nawet ten temat poruszać.

    Ja mam dość prostą i oczywistą organizacyjną zmianę, która w dość łatwy sposób jest w stanie uporządkować system służby zdrowia (publicznie się niestety nie podzielę – mogę prywatnie).
    I nie dotyczy ilości pieniędzy bo to „najłatwiejsze” rozwiązanie widzą tylko politycy (och jakie to proste remedium – więcej i więcej pieniędzy, a studnia przecież nie ma dna:).

    OFE – hasłowo: albo wolimy oszczędzać, albo wolimy wydawać. A najłatwiej wydawać oczywiście nie swoje:(

    Pozdrawiam
    TO

  5. Panie Petru

    To wszystko co masz pan do powiedzenia? Średnio wykształcony i średnio inteligentny człowiek to wie.
    Tak bredzicie co to trzeba zrobić i brylujecie przed kamerami. Niech w końcu jedenz Was powie premierowi jak ma rządzić. Ale który by się odważył, może premier zaoferuje jakiś ciepły stołek, po co zadzierać. Prawda?

  6. Łatwo powiedzieć, że tylko bogata Polska będzie bezpieczna, gdy będzie bogata. Na dzisiejszej scenie politycznej nie widzę nikogo, kto by do tego dążył.

  7. Nie zgadzam się z Panem w kwestii OFE. Nie będę tutaj rozpisywał się w ile kwestiach tylko skupię się na dwóch : mianowicie kwestia opłat za prowadzenie jakie pobiera sobie OFE jest nie do przyjęcia a po drugie samo funkcjonowanie OFE w kwestii inwestowania. Jeżeli chcę zainwestować kapitał to podmiot proponuje mi warunki, w których niema opłaty od ilości wpłaconego kapitału. Lokując pieniądze w produkt strukturyzowany mam możliwość podjęcia ryzyka czyli ochrona kapitału i mniejszy ewentualny zysk lub ryzyko. Różnica jest oczywista – w OFE na te kwestie nie mam wpływu. Czemu nikt nie rozlicza OFE za ich błędne inwestycje np. w taki Petroinvest. Zamiast OFE proponuje Bank Emerytalny, do którego wpływają pieniądze za które wystarczy zakupić Obligacje i to byłoby prostsze i lepsze rozwiązanie.
    W kwestii PRL wystarczy stwierdzić jedno : w sektorze państwowym panuje dalej komunizm. Brak należytej kontroli nad wydatkami, wszechobecny nepotyzm, który doprowadza do rozrostu biurokracji itd.

    • A ja się zupełnie z Panem Petru nie zgadzam, to stek liberalnych bzdur.
      Ciecia w budżecie np (jak przytoczył) w służbie zdrowia. Jakie, co może należy w ogóle przestać leczyć ludzi niech umrą to nie będzie potrzeba na emerytury, i na zasiłek pogrzebowy też nie (bo można go zlikwidować). A może należy sprywatyzować jak USA i tam rzeczywiście nieubezpieczeni umierają na ulicy a cały ich super prywatny system kosztuje tylko nominalnie 100 razy drożej niż w Polsce i 3,5 raza w relacji do PKB.
      Druga rzecz zatrudnienie. Gdzie maja pracować jak nie ma przemysłu. Liberalne durnie nie rozumieją od czego zależy proces wymiany dóbr i hierarchia potrzeb. Zawsze rośnie zatrudnienie gdy jest odpowiedni udział przemysłu w PKB i poziomu jego wydajności- od tego zależy poziom płac nominalnych i realnych i to stwarza też szansę na odpowiednią skalę popytu na pracę w usługach. Dobrym przykładem jest Norwegia czy chociażby Niemcy (tam zwykły obywatel pracuje wyraźnie lżej niż w Polsce-zwłaszcza w Norwegii) a pomimo dobrze płatnej pracy dla własnych obywateli jest w nadmiarze. Wszystko wiąże się z wysoką efektywnością i skalą przemysłu (wyjątkowo, dla nielicznych krajów wystarczą złodziejskie usługi – jak londyńskie city- efekt jest ten sam).
      W Polsce przy niedoprzemysłowieniu (i przemyśle o niskiej wydajności pracy) szansa na pracę w usługach, w ramach procesu wymiany dóbr jest bardzo ograniczona (chyba, ze ludzie będą pracować za grosze). Bo zawsze wyznacza go (wynikająca z hierarchii potrzeb) i związanej z nią struktury wydatków. Niskie wynagrodzenie Polaka pochłania znacznie wyższy poziom wydatków na dobra przemysłowe niż w Niemczech i Norwegii a relacja wydatków całkowitych w odniesieniu do wydatków na dobra z przemysłu wyznacza krotność zatrudnienia w gospodarce. Wszelka elastyczność tu nie wystarczy a obniżanie w ten sposób efektywnej stawki godzinowej bardzo szkodliwe. Można uelastyczniać prace ale podnosząc stawki za pracę.
      Nowe inwestycje nie powstaną, bo nie ma takiej potrzeby bo dzisiaj są one w znacznej mierze niewykorzystane. To dotyczy nie tylko Polski ale i świata.
      Problem, bowiem nie sprowadza się do barier formalnych dla inwestycji, ale dla braku popytu na jej produkcję. Wynika też z monopolu prawnego i organizacyjnego dużych korporacji umożliwiającego mniejszym firmom pozyskiwać efektywnie technologie, dobra inwestycyjne, finansowanie i kooperacje w zakresie dostaw i zbytu. To są prawdziwe bariery dla mniejszych firm, żeby konkurować z gigantami (które konkurencję zwalczają systemowo).
      A i tak najważniejsze są fundamenty. Absurdalne koncepcje liberałów, zakładające że dochody=PkB, osczędności =inwestycjom i istnieje krańcowa produktywność kapitału dla wszystkich rodzjów inwestycji. Jak to rozszyfrujemy to widać jak na dłoni, że nie brakuje oszczędności tylko popytu na dobra. Niestety dochody rosną szybciej niż PKB a za to maleją w ramach tej relacji dochody szarych kowalskich żyjących z pracy. Kto ma kupować te dobra? Odpowiedz Rycha liberała – marsjanie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.