Czy OFE to samo zło?

Rząd ma ogło­sić prze­gląd eme­ry­tal­ny wraz z pro­po­zy­cja­mi zmian. Z prze­cie­ków pra­so­wych można wy­wnio­sko­wać, że ra­port ten bę­dzie wy­jąt­ko­wo kry­tycz­ny wobec fun­du­szy eme­ry­tal­nych i jak się można do­my­ślać, su­ge­ru­ją­cy nie wprost, że le­piej by­ło­by OFE po pro­stu zli­kwi­do­wać.

A nie le­piej by­ło­by po­wie­dzieć Po­la­kom jasno, o co tak na­praw­dę cho­dzi? Mia­no­wi­cie, że mamy obec­nie do czy­nie­nia z naj­głęb­szym od 2001 r. spo­wol­nie­niem go­spo­dar­czym, że do­cho­dy wpły­wa­ją znacz­nie sła­biej, niż wcze­śniej za­kła­da­no, że za­rów­no dy­na­mi­ka kon­sump­cji, jak i in­we­sty­cji są bli­skie zeru, że in­fla­cja też jest znacz­nie niż­sza od za­ło­żeń. I że nie chcąc do­ko­ny­wać trud­nych re­form, szcze­gól­nie po stro­nie wy­dat­ko­wej, rząd zwra­ca się do Po­la­ków z ape­lem o ak­cep­ta­cję za­wie­sze­nia skład­ki do fi­la­ru ka­pi­ta­ło­we­go na dwa lata, tłu­ma­cząc to wy­jąt­ko­wą sy­tu­acją go­spo­dar­czą. Bez całej tej dziw­nej re­to­ry­ki, su­ge­ru­ją­cej, że to, co pry­wat­ne i co ma coś wspól­ne­go ryn­kiem fi­nan­so­wym, jest złe. Bo dąży do zysku, bo po­bie­ra pro­wi­zje. Złe bo in­we­stu­je w spół­ki na gieł­dzie, gdzie zmien­ność wycen akcji jest wyż­sza niż cen ob­li­ga­cji. Złe, bo two­rzy swego ro­dza­ju re­zer­wu­ar, po który ko­lej­ne rządy będą mogły lekką ręką się­gnąć. Czytaj dalej

Jak zwiększyć konkurencyjność Polski

Głos w dyskusji nt raportu o konkurencyjności

1. Konkurencyjność polskiej gospodarki w najbliższej dekadzie jest jednym z najważniejszych wyzwań dla naszego kraju. Pęd nadany polskiej gospodarce 24 lata temu wygasza swoją moc. Gospodarka polska dalej ma szanse się rozwijać, ale grozi nam znacznie niższe tempo wzrostu niż w przeszłości. Stąd pilna potrzeba diagnozy i rekomendacji, aby takiego inercyjnego scenariusza uniknąć.

2.  Grozi nam pułapka kraju średniorozwiniętego. Czyli zbyt drogiego, aby konkurować z Chinami i zbyt mało innowacyjnego. aby konkurować z Niemcami. To taki wariant ciepłej wody w kranie na lata.

3.  Musimy mieć świadomość, że nie konkurujemy tylko z krajami Europy, konkurencja jest dzisiaj globalna i tak ostra jak nigdy przedtem. Oprócz naszej wewnętrznej agendy powinniśmy też działać na rzecz większej konkurencyjności w Europie, choćby w takich obszarach jak

a) wolny handel z USA,
b) pełna liberalizacja usług, które mogłyby być świadczone na terenie całej UE
c) przemyślana polityka migracyjna. Czytaj dalej

Dobrowolność musi być autentyczna

System emerytalny z podziałem na kapitałowy i repartycyjny stworzony został celowo. Po to mianowicie aby rozłożyć ryzyko na dwa różne źródła przyszłego zabezpieczenia emerytalnego i aby już od 1999 roku zacząć odkładać realne pieniądze na przyszłe wypłaty świadczeń, finansując ubytek z tego tytułu wpływami z prywatyzacji. Dobrowolność wyboru między OFE i ZUS-em jest więc  zaprzeczeniem bezpieczeństwa systemu. Niemniej jeśli taka będzie decyzja większości parlamentarnej, to trzeba zdefiniować na czym polega autentyczna dobrowolność i przestrzec przed rozwiązaniami skrajnie nieefektywnymi.

Zacząć by należało od definicji dobrowolności. Jak dobrowolność to w obie strony nie tylko z OFE do ZUS ale również z ZUS do OFE. Jak się można domyślać takie rozwiązanie nie zostanie zaproponowane, ze względu na koszty budżetowe, bo różnica pomiędzy tymi wariantami jest taka, że do OFE trzeba by przekazać realne pieniądze, zwiększając tym samym bieżący deficyt FUS, a przelewając pieniądze z OFE do ZUS, ten drugi dostaje realną gotówkę, wspierając tym samym budżet. Skrajnym przykładem dobrowolności, która de facto dobrowolnością nie była, było rozwiązanie węgierskie. Zaproponowano tam pseudo wybór: albo zostajesz w OFE tracąc emeryturę państwową, albo przechodzisz ze wszystkimi zgromadzonymi przez całe życie składkami do węgierskiego odpowiednika ZUS. Co to za wybór jeśli pozostanie w systemie kapitałowym oznaczało realną utratę przyszłej emerytury. Węgierski rynek kapitałowy nigdy nie był tak rozwinięty jak nasz i nie stanowił tak istotnego krwioobiegu gospodarki. Co więcej Węgry znane są z tego, że podejmują od lat działania dalece niezgodne z zasadami stabilnej gospodarki rynkowej. Przejęcie aktywów węgierskich funduszy emerytalnych przez państwo uważane jest powszechnie za skok na kasę. Co najważniejsze, nie pomogło to specjalnie węgierskiej gospodarce poprawić swych wyników. Nie sądzę aby ktokolwiek w Polsce, poza partiami radykalnymi, zdecydował się na wariant Orbana. Czytaj dalej

Założenia makroekonomiczne powinny być konserwatywne

W tym roku czeka nas najgłębsze spowolnienie od 2001. Wtedy wzrost gospodarczy wyniósł 1.2 procent, w tym roku będzie zapewne w okolicach 1 procenta. To bardzo silne wyhamowanie, a ten mizerny wyrost będzie głównie podtrzymywał eksport netto. W większości sektorów gospodarki mamy do czynienia ze stagnacją, co wyraźnie obrazują tak zagregowane wskaźniki jak produkcja przemysłowa czy sprzedaż detaliczna balansujące w okolicach zera. Po stronie inwestycji mamy wciąż do czynienia z ujemną dynamiką inwestycji publicznych, co nie może dziwić w kontekście bazy z poprzedniego roku jak również obecnych problemów budżetowych, które przekładają się na znacznie niższe niż poprzednio wydatki infrastrukturalne. Z inwestycjami prywatnymi nie jest tak źle jak się powszechnie sądzi, nie są one jednak w stanie zrekompensować ubytku wydatków publicznych i dodatkowo dodatnio kontrybuować do wzrostu. Po stronie konsumpcji prywatnej zmagamy się już od paru dobrych miesięcy z dynamiką bliską zera. Czytaj dalej

Nie ratujmy stoczni za publiczne pieniądze

Szef Solidarności Piotr Duda apelował ostatnio aby wzorem ratowanych przez państwa banków wyłożyć pieniądze publiczne na ratowanie upadającej prywatnej Stoczni Gdańskiej. Po to by zachować miejsca pracy. Chwytliwy to argument i dla dobra dyskursu publicznego wypada się z nim szczegółowo rozprawić.

Zacząć należałoby od tego, że banki w Polsce ratowane z pieniędzy publicznych nie były. Ratowano natomiast ich matki z pieniędzy podatników niemieckich, włoskich, angielskich czy amerykańskich. Po drugie, mało który przywódca tych krajów był zachwycony perspektywą wykładania publicznych pieniędzy dla prywatnych instytucji finansowych. Ratowano je, ale nie ze względu na zachowanie istniejących tam miejsc pracy, a dlatego, że były systemowo krytyczne, czyli ich upadek doprowadziłby poprzez efekt domina do upadku innych banków – ale co ważniejsze, do upadku firm, fabryk a także i stoczni uzależnionych od finansowania bankowego. Udzielana pomoc miała charakter tymczasowy, banki po odrobieniu strat wykupywały (i nadal wykupują) pomoc państwa, aby móc funkcjonować niezależnie od wpływu polityków. Aby uniknąć tego moralnego szantażu w przyszłości, politycy europejscy od kliku lat starają się wprowadzić tzw. unię bankową. Po to aby poprzez ściślejszy i skuteczniejszy monitoring nie musieć w przyszłości brać na barki podatników błędnych decyzji popełnianych przez prywatne banki. Analogia pomiędzy potrzebą ratowania stoczni a ratowaniem banków jest ze wszechmiar chybiona. Czytaj dalej

Wyzwania na najbliższe lata

Diagnoza

  1. Polska przeżywa najgłębsze spowolnienie od 2001
  2. Przyczyny są inne niż wtedy – dziś głównie kryzys w Europie i brak sił witalnych w Polsce
  3. Zarówno ten jak i przyszły rok będą trudne. Sądzę, że poprawę możemy zobaczyć dopiero w 2015, w Europie i w Polsce. W Europie sprawy idą w dobrym kierunku, ale powoli niestety.
  4. Czekają nas więc dwa chude lata i na taki wariant trzeba się przygotować.
  5. Skończyły się proste rezerwy wzrostu – grozi nam trwałe niższe tempo wzrostu wydajności.  Gospodarki nie ma jak pobudzić z pieniędzy publicznych – i jak wiemy z doświadczeń – nie tędy jest droga.

Stad leninowskie pytanie: co robić?

Rekomendacje

1. Proste rezerwy są na ukończeniu. Ale Polska transformacja się nie skończyła – wciąż mamy:

  • nieefektywny system ochrony zdrowia
  • aparat skarbowy z mentalnością z PRL
  • wciąż dalece nieefektywny system edukacji z Kartą Nauczyciela w roli głównej
  • w dobie smartfonów wciąż stoły na wlokących się latami  rozprawach sędziowskich uginają się pod stertami akt
  • niejasne plany zagospodarowania przestrzeni, ślimaczące się zezwolenia na budowę, sprzeczne interpretacje podatkowe, na kolanie stanowione prawo
  • pomimo 24 lat transformacji wciąż za dużo jest sektora państwowego w gospodarce, szczególnie w energetyce
  • no i brak stabilnych reguł gry. Likwidacja OFE byłaby najgorszą tego egzemplifikacją.

2. Sądzę, że większość tych zaniedbań i zaniechań wynika najczęściej z nieświadomości polityków. Chcą dobrze, ale nie wiedzą co czynią. Bo skąd mają wiedzieć jeśli większość z nich poza parlamentem albo pracą na państwowym etacie świata nie widziała.

3. Polsce potrzeba jest kontynuacja transformacji, na poziomie drugiej generacji reform. Oprócz likwidacji reliktów PRL, o których wspomniałem, potrzebne są reformy które są również wyzwaniem w Europie Zachodniej:

  • większa aktywność zawodowa
  • większa elastyczność w produkcji i w pracy
  • mniej wydatków sztywnych w budżecie
  • strategia na dobre przyjęcie euro w Polsce
  • więcej prywatyzacji, mniej rad nadzorczych
  • więcej sektora prywatnego, mniej państwowej partyzantki. Dlaczego np. w Warszawie nie powstają prywatne parkingi? Dlaczego wszelkie inwestycje infrastrukturalne są z państwowej kasy?
  • więcej zrozumienia po stronie uczelni, że uczą do pracy a nie dla przyjemności.
  • więcej współpracy pomiędzy  światem nauki a przedsiębiorcami

4. W Polsce wciąż jest dużo biedy, bałaganu, beznadziei. Wyzwania wciąż są poważne. A tylko bogata Polska będzie bezpieczna!

Jaka jest tak naprawdę rola banków centralnych w dzisiejszym świecie

Do niedawna wydawało się, że powoli wracamy do normalności. FED co prawda wciąż nie chce dać jednoznacznego sygnału kiedy zacznie wycofywać się z kolejnej rundy monetarnego luzowania, to jednak rynek od pewnego czasu wyczekuje (z niepokojem oczywiście) tego typu zapowiedzi. Wszystko miało wracać powoli do normy, tyle że Bank Japonii zasypuje od dwóch miesiący gospodarkę yenami, chcąc podwoić w ciągu dwóch lat podaż pieniądza w gospodarce. Skala ekspansji w porównaniu z wielkością gospodarki będzie znacznie większa niż w przypadku FED FED, nie mówiąc już o EBC. Bliższa natomiast będzie temu co robi Bank Anglii, który skupił ponad 30 procent wszystkich wyemitowanych obligacji. Oczywiście pytanie zasadnicze jest takie, jakie przyniesie to skutki dla gospodarki, zarówno te pozytywne jak i te uboczne.

Zacznijmy od pozytywnych. Jednym z zasadniczych celów tej polityki jest dostarczenie płynności bankom, które bez tego nie byłoby w stanie spełniać swej podstawowej roli w gospodarce – płynnościowej.  I to się udaje. Kolejnym celem było przełożenie tej nadpłynności na wzrost akcji kredytowej i potanienie kosztu pieniądza. Uważa się, że o ile zarówno w USA jak i w Wielkiej Brytanii udało się obniżyć koszt pieniądza, o tyle wciąż nie ma pomysłu jak tego konia doprowadzonego do wodopoju zmusić do wypicia wody. Innymi słowy wciąż ten łatwy pieniądz w żaden sposób nie przekłada się na akcję kredytową, szczególnie w obszarze małych i średnich przedsiębiorstw. Cały więc zamysł aby poprzez luzowanie monetarne pobudzić gospodarkę za bardzo się nie sprawdza. Zwolennicy jednak tłumaczą, że bez tego zastrzyku stanąłby zupełnie sektor bankowy – i tu trudno się z nimi nie zgodzić. Czytaj dalej