Kiedy skończy się kryzys

„Kiedy skończy się ten kryzys?” – to jedno z najczęściej zadawanych pytań. Nikt nie ma szklanej kuli aby precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, podczas gdy interlekutorzy zwykle oczekują dokładnych dat. Nie da się precyzyjnie odpowiedzieć, bo obecny kryzys gospodarczy jest procesem wyjątkowo złożonym, zarówno do co procesów jak i czynników zupełnie losowych, takich jak np. decyzje polityków. Kluczową kwestią jest jednak dostosowanie się gospodarek, szczególnie europejskich, do nowych warunków funkcjonowania, głównie w zakresie ich konkurencyjności. O ile jeszcze 15. lat temu kraje Europy Zachodniej konkurowały głównie między sobą, Stanami Zjednoczonymi i Japonią, to teraz konkurencja ma wymiar globalny i dotyczy wszystkich kontynentów. Dlatego też presja konkurencyjna jest nieporównywalnie większa niż kiedykolwiek wcześniej, stąd znacznie większe ciśnienie na ceny, procesy, na innowacyjność i wartość dodaną. Trudniej jest więc się do nowych reguł gry dostosować, ale można, co pokazuje najlepiej przykład Niemiec, które w ciągu ostatniej dekady zwiększały swoją pozycję eksportową na rynkach całego świata. Nie konkurowali przecież ceną, konkurowali wartością dodaną. Podobny model – choć w mniejszej skali – stosuje większość krajów Europy Północnej. Taka też powinna być przyszłość naszego kraju. Kraje Południa Europy będą musiały podstawić w większej niż dotychczas skali na eksport, choć trudno spodziewać się aby w perspektywie najbliższych lat mogły uzyskać choć część tej nadwyżki które mają dziś Niemcy. Czytaj dalej

O co chodzi w systemie emerytur kapitałowych

Warto przypomnieć zasadniczą przesłankę utworzenia w Polsce kapitałowej części powszechnego systemu emerytalnego. Była nią demografia. W perspektywie dwudziestu lat od momentu wprowadzania nowego systemu emerytalnego znacznie miały pogorszyć się wskaźniki demograficzne i w systemie emerytalnym powstałby olbrzymi niedobór, który mógłby być sfinansowany głównie ze znacznych podwyżek podatków. Aby temu zapobiec zaproponowano rozwiązanie polegające na odkładaniu części składki emerytalnej już teraz po to aby gromadzić środki na wypłaty świadczeń, kosztem bieżącej konsumpcji. Koszt tej operacji był niemały (1.7 proc PKB rocznie) ale po stronie aktywów państwo polskie miało wciąż olbrzymi zasób prywatyzacyjny, który miał właśnie sfinansować ten ubytek. Teoretycznie można było przeznaczyć cały przychód z prywatyzacji na obniżkę długu, ale tym właśnie różni się systematyczne oszczędzanie od oszczędzania ad hoc, że miało ono być rozłożone w czasie. Co więcej doświadczenia poprzednich lat pokazały, że po pierwszych reformatorskich latach przemian w Polsce prywatyzacja spowolniła, a przychody z niej były na bieżąco przejadane. Tak więc jednym z celów pośrednich utworzenia powszechnego systemu kapitałowego w Polsce było przyspieszenie procesu prywatyzacyjnego i przeznaczenie przychodów z niego na sfinansowanie przyszłych emerytur, a także rozwój rynku kapitałowego w Polsce. Czytaj dalej

Najgorzej mają młodzi

Artykuł ukazał się 28 lipca 2006 r. w Gazecie Wyborczej

Autorzy: Rafał Antczak, Paweł Dobrowolski, Ryszard Petru

Masowa emigracja młodych Polaków wynika z braku perspektyw. Główną przyczyną dla której młodzi Polacy nie widzą szans dla siebie w swoim własnym kraju jest niesprawiedliwie wysokie opodatkowanie młodych pracujących. Polskie społeczeństwo starzeje się i jest naturalne, że rosną koszty emerytur i opieki zdrowotnej. Zamiast jednak sprawiedliwie dzielić te koszty, wynaturzono solidarność międzypokoleniową w drenaż kieszeni młodych obywateli. Polska drenuje kieszenie młodych podatników do tego stopnia, że praca w Polsce stała się towarem luksusowym na który nie stać jednej trzeciej młodych Polaków.

Polska jak każde współczesne państwo jest mechanizmem redystrybucji międzypokoleniowej. Ze składek i podatków młodych opłaca się emerytury i leczenie seniorów. Mechanizm ten funkcjonował całkiem dobrze, dopóki na każdego niepracującego i żyjącego z transferów przypadało kilkunastu pracujących i płacących podatki. Uprawnionym było nazwanie takiego rozwiązania solidarnością międzypokoleniową. Jednak uprawnionym było tylko do czasu. Obecnie państwo dobrobytu oparte o transfer od młodych do starych jest nie do utrzymania. Systematyczny wzrost długości życia oraz spadek dzietności sprawiają, że liczba młodych pracujących w stosunku do seniorów pobierających świadczenia spada w większości krajów świata. W Polsce jeszcze w latach sześćdziesiątych na jednego emeryta i rencistę pobierającego świadczenia przypadało dwunastu pracujących i płacących podatki. Dziś na każdego emeryta i rencistę przypada dwie i pół osoby w wieku produkcyjnym oraz tylko dwie osoby pracujące! W takich realiach demograficznych utrzymanie solidarności międzypokoleniowej wymaga coraz większych transferów od młodych do starszych. Państwa solidarności międzypokoleniowej stały się państwami relatywnego dobrobytu dla seniorów. Natomiast dla młodych stają się nieuczciwymi piramidami finansowymi nakładającymi coraz wyższe podatki w zamian za coraz niższe świadczenia. Czytaj dalej

OFE muszą uzasadnić swoje istnienie

Propozycja aby w ramach II filaru wypłacać emeryturę na zasadzie programowego wycofywania środków trudno uznać za poważną. Ten typ wypłat świadczeń emerytalnych jest powszechny i bezpieczny ale …. tylko w ramach ubezpieczeń dodatkowych a nie powszechnych! Różnica jest zasadnicza, rolą podstawowego systemu emerytalnego jest zapewnienie przyszłym emerytom świadczeń na poziomie bezpiecznym, wszelkie dodatkowe formy ubezpieczenia mogą to podstawowe świadczenia jedynie uzupełniać, wtedy może to się już odbywać w różnych formach.

Ludzie co do zasady nie są w stanie ocenić długości swego życia, zwykle też wolą  wróbla w garści niż gołębia na dachu. W praktyce oznacza to, że wielu z nas byłoby skłonnych zaakceptować wyższe świadczenie emerytalne płacone przez 10 lat, niż niższe dożywotnio. Rolą państwa jest jednak niedopuszczenie do takiej sytuacji i zapewnienie powszechnej emerytury dożywotniej dla wszystkich. Emerytura dożywotnia jest formą ubezpieczenia – świadczeniobiorca wykupuje ubezpieczenie na dożycie będące swego rodzaju odwrotnością ubezpieczenia na wypadek śmierci. W pierwszym przypadku świadczeniodawca musi tak skonstruować wysokość świadczenia emerytalnego aby zabezpieczyć wypłaty do ostatnich dni życia emeryta i  tak skalkulować wysokość emerytury aby starczyło pieniędzy. Tego typu ubezpieczenia wyceniane są aktuarialnie (statystycznie z uwzględnieniem tendencji demograficznych) bazując na statystyce populacji. Ryzyko rozkłada się pomiędzy ubezpieczonych – ci co żyją krócej finansują tych co żyją dłużej. Tak samo zresztą jest dziś w ZUS. Czytaj dalej