Strefy ekonomiczne nie zawsze ekonomiczne

Wciąż  dominuje u nas przekonanie, że dla pobudzenia gospodarki trzeba tworzyć bardzo konkretne zachęty, programy, interwencje. Jednym z takich przykładów ciągłej wiary w skuteczność tego typu  działania są strefy ekonomiczne. Każdy region, czy miasto stara się przyciągnąć inwestorów, zwykle zagranicznych, kusząc ich ulgami podatkowymi, preferencjami i zachętami. Podejmując jednak te działania zwykle jednak zapomina się o polskich przedsiębiorcach działających na tym terenie. Oni zwykle nie mogą skorzystać z nowo proponowanych preferencji, nie mogąc przenieść swej działalności do nowego miejsca. Zwykle bowiem koszty takiego manewru są zbyt duże. Co więcej, strefa ekonomiczna stwarza lepsze warunki dla nowych przedsięwzięć z stosunku do starych, a to można by nazwać nieuczciwą konkurencją. Władzom lokalnym zwykle bardzo zależy na nowych miejscach pracy, są dla nich skłonni zrezygnować z potencjalnych dochodów podatkowych. Intuicyjnie można to zrozumieć. Ale zbyt często zapomina się o drugiej stronie medalu, czyli likwidowaniu miejsc pracy poza strefami w wyniku nierównej konkurencji i to niestety głównie tych tworzonych przez rodzimych przedsiębiorców. W dzisiejszej wyjątkowo konkurencyjnej rzeczywistości bardzo trudno jest odrobić wyższą marżą różnice jaką można uzyskać nie płacąc podatków działając w strefie ekonomicznej. Czytaj dalej

Euro wymusi konkurencyjność

W debacie o wejściu Polski do strefy euro przyszedł czas aby spojrzeć na proces przyjmowania wspólnej waluty w sposób bardziej obiektywny niż było to możliwe  w epicentrum kryzysu europejskiego. Jeszcze pól roku temu dominowało przekonanie, że zaraz nastąpi rozpad strefy euro i że nic gorszego niż wspólna waluta nie mogło się Europejczykom przydarzyć. Z kolei przed upadkiem Lehman Brothers było dużo euforii i optymizmu co do przyszłości i skuteczności mechanizmów strefy euro. Skrajne oceny nie sprzyjają rzeczowej dyskusji – teraz jest czas aby spojrzeć na to wyzwanie nieco bardziej na chłodno. Mamy za sobą doświadczenia kryzysu, które obnażyły słabości unii walutowej, ale też pokazały skuteczność instytucji jaką jest Europejski Bank Centralny.

Zacząć należy od argumentów ekonomicznych. Wspólna waluta ma swoje wady i zalety, stąd też niejednoznaczna ocena skutków jej przyjęcia. Przeciwnicy wskazują przede wszystkim na brak elastycznego kursu walutowego, który jest najprostszym i jednocześnie najskuteczniejszym mechanizmem dostosowania gospodarki. Zwracają uwagę na przykłady wielu krajów, w tym w szczególności ostatnio krajów Południa Europy, w których brak konkurencyjności był spowodowany m.in. brakiem możliwości szybkiego dostosowania po stronie kursu. Czytaj dalej

Czas na rok Gierka

Z tym rokiem Gierka to dobry pomysł. W sumie przecież nikt jak on nie przyczynił się do upadku komunizmu, nie tylko w Polsce ale w całej Europie Wschodniej. To dzięki niemu właśnie powstała Solidarność i dzięki niemu siedem lat po formalnym bankructwie Polski rządzący komuniści zdecydowali się oddać władzę. Tempo w jakim ekipa Gierka doprowadziła do formalnego bankructwa Polski w 1981 jest jednym z lepszych w nowożytnej historii.

W całej dyskusji o tym co działo się z polską gospodarką za dużo jest wspomnień, a stanowczo za mało liczb. W tym krótkim felietonie przytoczę parę podstawowych danych dla zobrazowania spustoszenia które sprowadził na polską gospodarkę Edward Gierek. Czytaj dalej

Plusy i minusy 2012 roku

+ Wycofanie się z oskładkowania umów cywilnoprawnych

Ważne było wycofanie się przez rząd z planów oskładkowania umów cywilnoprawnych. Kończący się rok to okres wzrostu bezrobocia. Spodziewam się, że na koniec roku będzie ono wyższe niż 13 proc. Oskładkowanie umów cywilnoprawnych doprowadziłoby do dalszego zwiększenia liczby osób bez pracy. Dlatego dobrze, że te plany zostały porzucone. Umowy te, błędnie nazywane śmieciowymi, są w zasadzie jedyną formą, która daje możliwość szukania oszczędności przy zachowaniu miejsc pracy, gdy gospodarka zwalnia. Polska na tle innych krajów europejskich ma elastyczny rynek pracy, tego nie ma np. we Włoszech czy Hiszpanii i skutkiem jest bardzo wysokie bezrobocie, zwłaszcza wśród młodych.

- Szum wokół zwolnień w fabryce Fiata

Wydaje się, że nieproporcjonalnie dużą uwagę przykłada się do sytuacji w fabryce Fiata w Tychach. Oczywiście fakt, że 1,5 tys. osób straci pracę jest zasmucający, ale pamiętajmy, że w kraju jest mnóstwo miejsc, gdzie pracę traci więcej osób. Do tego zwolnieni pracownicy Fiata mają dużą szansę na znalezienie nowego zajęcia. Górny Śląsk to przecież region kraju, w którym najłatwiej o pracę. Szkoda też, że nie zwraca się uwagi na rozwój centrów usług wspólnych. Dzięki nim w minionym roku powstało w Polsce 20 tys. miejsc pracy w różnych branżach: IT, księgowości, czy finansach. W 2013 czeka nas dalszy rozwój w tym obszarze.

W sprawie euro musimy się wreszcie zdecydować

Cezary Michalski: Swoim wywiadem z Januszem Lewandowskim, w którym padła deklaracja polskiego komisarza UE, że polski rząd ma pół roku na wyrażenie woli, co do przyjęcia euro, sprowokował pan nowy etap sporu w tej kwestii. Nie zmieniła się jednak obsada ról w tym sporze. Eurosceptyczna prawica nadal uważa strefę euro za piekło, rząd nadal wysyła sprzeczne sygnały. Mamy deklarację premiera o konieczności rozpoczęcia debaty społecznej, a jednocześnie informację o zawieszeniu narodowego programu przygotowań do wprowadzenia euro. Z Platformy docierają też ciągle deklaracje o słuszności dotychczasowej polityki „trzymania nogi w drzwiach”. Czy w tej atmosferze jakakolwiek decyzja może się w ogóle pojawić?

Ryszard Petru: Mamy raport ministerstwa finansów z końca września, gdzie rzeczywiście pojawił się bardzo wyraźny dystans wobec planów wprowadzenia euro w Polsce, a także odmowa wyznaczenia jakiegokolwiek kalendarza. Między wrześniem a dniem dzisiejszym zaszła jednak zasadnicza zmiana. Zgodzę się, że na razie wciąż mamy wrażenie kakofonii docierającej od strony rządu, ale myślę, że świadomość powagi sytuacji dotarła do decydentów i wraz z upływem czasu będzie to już coraz bardziej brzmiało jak zgrana orkiestra.

Ale co się właściwie zmieniło? Polska opinia publiczna wciąż jest informowana przez prawicowych ekspertów i dziennikarzy o nieuchronnym rozpadzie strefy euro, szybkim wypadnięciu z niej Grecji itp. A minister finansów powtarza, że musimy przeczekać, bo gospodarkę mamy zdrową i nie możemy ryzykować jej stabilności wchodząc w tak niepewny obszar.

To wszystko składa się na obraz nieprawdziwy, choćby w tym sensie, że nieaktualny. Pół roku temu można było mieć uzasadnione wątpliwości co do determinacji obrony strefy euro nawet przez jej liderów, a już szczególnie można było mieć wątpliwości, co do jej przetrwania w dotychczasowym kształcie. Decyzja polityczna o ratowaniu strefy euro już jednak zapadła. Podjęto też decyzję o zachowaniu Grecji w strefie euro, czyli o zachowaniu strefy euro w jej obecnym kształcie – dodatkowo z perspektywami jej poszerzenia, a nie ograniczenia o to czy inne państwo. A w sytuacji, kiedy te wszystkie decyzje zapadły – a do tego dodajmy wcześniejszą deklarację prezesa Europejskiego Banku Centralnego o ratowaniu euro wszelkimi dostępnymi środkami – ich konsekwencją są liczne działania rozpoczynające proces głębszej integracji państw strefy euro. Dlatego też trzymanie nogi w drzwiach pociągu, który odjeżdża ze stacji, przestało być możliwe. Czytaj dalej

Do euro bez ERM II

Strefa euro tworzy się na nowo. Nowe rozwiązania instytucjonalne takie jak pakt fiskalny, unia bankowa, budżet strefy euro, a w konsekwencji prawdopodobnie również euro obligacje, to zupełnie nowa jakość. Uczestnicy wspólnej waluty tworząc te nowe rozwiązania chcą uniknąć błędów przeszłości jakimi było nieprzestrzeganie traktatu z Maastricht. Oczywiście nawet trzymanie się limitów deficytu i długu mogło nie wystarczyć, co najlepiej pokazał przykład Irlandii, w której nierównowagi na rynku aktywów, jak i w konsekwencji na rynku finansowym, doprowadziły do eksplozji obu wskaźników. Niemniej jednak przestrzeganie tych podstawowych kryteriów z Maastricht znacznie ograniczyłoby skalę obecnego kryzysu finansowego. Nie byłoby problemów Grecji, Portugalii, Włoch i w części też Hiszpanii.  Teraz kraje wspólnej waluty tworzą system który ma zapobiec zarówno przekraczaniu limitów, jak i wprowadzić mechanizmy systemowego monitoringu i pomocy dla państw które mogę znaleźć się w finansowych tarapatach. W interesie Polski jest przyłączenie się do tego klubu, co więcej dzisiaj powinniśmy wspólnie współtworzyć ten nowy system, tak aby uwzględniał również nasze postulaty i interesy. Czytaj dalej

Kiedy będzie kryzys

2013 nie zapowiada się na łatwy rok w gospodarce. Końcówka 2012 nie mogła napawać optymizmem, podobnie będzie z pierwszym a być może też z drugim kwartałem tego roku. W tym kontekście coraz częściej pada słowo kryzys w odniesieniu do stanu naszej gospodarki, pytanie tylko na ile tego typu oceny są uzasadnione. Rozpocząć by należało od definicji kryzysu. W literaturze znajdziemy kilka określeń kryzysu ekonomicznego, od nagłego spowolnienia gospodarki, poprzez długotrwały stan utrzymującego się wysokiego bezrobocia i niskiego tempa wzrostu gospodarczego, po definicję, gdzie mianem kryzysu określa się stan w którym mamy do czynienia z okresem bardzo niskiego lub ujemnego tempa wzrostu gospodarczego. W sumie żadna z tych definicji nie pasuje za bardzo do naszej obecnej sytuacji, bo ani to spowolnienie gospodarcze nie jest nagłe, ani nie trwa długo, ani też nie jest to czas ujemnego wzrostu gospodarczego. Nie chodzi w żadnym wypadku o uspakajanie, każde z tych opisanych w definicjach zjawisk może niedługo stać się elementem rzeczywistości – jednak jak na razie prawdziwe zjawisko kryzysowe dotyka w Polsce głównie kilku branż, a nie całej gospodarki. Mowa tu przede wszystkim o branży budowlanej, zarówno w zakresie budownictwa mieszkaniowego jak i budowy infrastruktury. Poważne kłopoty przeżywają też branże eksportowe, w tym samochodowa i pokrewne, takie choćby jak branża transportowa. W wielu przypadkach można tam mówić o prawdziwym kryzysie. Załamanie w każdym sektorów było nagłe i głębokie i niestety będzie trwało dłuższą chwilę. Na szczęście w większości pozostałych sektorów sytuacja jest znacznie lepsza, choć daleko od dobrych czasów, choćby tych z 2011 roku. Czytaj dalej