List do Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego

 

Szanowny Panie Prezesie,

 

Pragnę podziękować za zaproszenie do udziału w debacie gospodarczej zaplanowanej na 24 września. Dziękuję również za otrzymane materiały. Jestem zwolennikiem debat gospodarczych oczekując, że różne pomysły ekonomiczne będą dzięki temu obiektywnie przeanalizowane i dokładnie policzone. W przesłanych materiałach znalazły się szczegółowe projekty ustaw PiS wokół których miałaby się toczyć dyskusja, co istotnie zawęża tematykę debaty. Tak postawiony sposób prowadzenia rozmowy o gospodarce -  wykluczający de facto inne poglądy -  zakłada niejako a priori, że dyskutanci zgadzają się z diagnozą która była podstawą projektów ustaw. Nie daje też możliwości rozmowy o tym czy przedstawione postulaty są słuszne. Debata ekonomiczna o Polsce powinna rozpocząć się od diagnozy sytuacji, następnie określenia oczekiwanych do osiągnięcia celów i na tej podstawie dobrania odpowiednich środków do ich realizacji. Inaczej dyskusja jest albo zbyt jednostronna lub też nie podejmuje najważniejszych wyzwań. Dlatego też, po dokładnym zapoznaniu się z przesłanymi materiałami uznałem, że mój udział w tej debacie nie jest celowy.

 

Zderzenie różnych poglądów i rzeczowa dyskusja są bez wątpienia potrzebne polskiej gospodarce. Warto pomyśleć o takiej debacie w przyszłości rozpoczynając od diagnozy sytuacji. W tym krótkim liście pozwolę sobie podzielić się moją diagnozą jak i krótkim komentarzem na temat pożądanych rozwiązań, wierząc, że może okazać się to pomocne w przyszłości.

 

Silnymi stronami naszej gospodarki jest jej zrównoważona struktura, gdzie trzy silniki jakimi są konsumpcja indywidualna, inwestycje i handel zagraniczny w miarę równomiernie ją napędzają. Nie mamy tak wielkich nierównowag jakie występowały w Stanach Zjednoczonych czy też w wielu krajach europejskich, zarówno na rynku nieruchomości jak i na rynkach finansowych. Polacy też – z pewnymi wyjątkami oczywiście – nie popadli w szał konsumpcji, jak stało się to w wielu krajach rozwiniętych. Po latach centralnego sterowania i wszechobecnego państwa mało kto w Polsce dziś wierzy, że upaństwawianie czy też daleko idące ingerencje rządu, będą dla gospodarki zbawienne. Naszą silną stroną jest też przedsiębiorczość Polaków i dobra sytuacja finansowa przedsiębiorstw prywatnych, oczywiście z wyjątkiem kilku branż, których kłopoty są powszechnie znane. Czytaj dalej

Euforia na rynkach, a Europa w recesji

 

Na rynkach zapanowała euforia. Po tym jak EBC podjął decyzję o nielimitowanym skupie krótkoterminowych papierów skarbowych na wtórnym rynku, a chwilę później FED ogłosił trzeci już program tzw. luzowania monetarnego, na rynku finansowym znów wrócił optymizm. Optymizm, że euro w najbliższym czasie się nie rozpadnie, że gospodarka amerykańska znów dostanie kopa w formie dopalacza i że znów w cenie jest złoto. Nie ma się co dziwić reakcji rynków, rzeczywiście w ciągu najbliższych kilku miesięcy działania ECB zasadniczo obniżają ryzyko rozpadu w strefie euro, rzeczywiście w najbliższym kwartale lub dwóch ekstra pieniądz pobudzi trochę koniunkturę i oczywiście jak się drukuje w nadmiarze dolary, to wszyscy na wszelki wypadek kupują złoto –  jedyną dziś wiarygodną walutę świata – której dodrukować się nie da. Czytaj dalej

O czym należałoby dyskutować

Poważna debata o gospodarce w każdym kraju jest potrzebna. Ważne jest aby taka dyskusja miała pewne ramy, po to aby była to rzeczową dyskusją a nie chaotyczną wymianą myśli. W przypadku takiej dziedziny jaką jest gospodarka spełnienie takiego warunku nie jest łatwe ze względu na to, że podobnie jak na piłce nożnej, na gospodarce wszyscy się znają. Poważna debata ekonomiczna powinna zacząć się od diagnozy, następnie określenia celów jakie sobie stawiamy, a następnie dobrania odpowiednich narzędzi do realizacji tych celów. Ważne jest aby analizując pojedyncze koncepcje nie tracić z polu widzenia szerszego spektrum. Tyle teorii dyskusji, na pierwszy rzut oka brzmi trochę banalnie, ale w praktyce bardzo trudno jest utrzymać taka dyscyplinę, szczególnie w środowiskach wygadanych jakim są m.in. politycy.

Zaczynając od diagnozy. Polska gospodarka ma swoje zalety, między innymi zrównoważoną strukturę rozwoju gospodarczego, w którym trzy silniki jakimi są konsumpcja prywatna, inwestycje i handel zagraniczny w miarę równomiernie napędzają naszą gospodarkę. W Polsce nie mamy tak wielkich nierównowag jakie miały miejsce w Stanach Zjednoczonych czy też w wielu krajach europejskich, zarówno na rynku nieruchomości jak i na rynkach finansowym. Polacy też, z pewnymi wyjątkami oczywiście, nie popadli w szał konsumpcji, jak to stało się m.in. w USA. Po latach centralnego sterowania i wszechobecnego państwa mało kto dziś wierzy, że upaństwawianie czy też daleko idące ingerencje finansowe rządu, będą dla gospodarki zbawienne. Nauczyliśmy się liczyc na siebie. Naszą silną stroną jest też dobra sytuacja finansowa polskich przedsiębiorstw prywatnych (z wyjątkiem dwóch czy trzech branż). Po stronie stron słabych, wciąż znaczne zapóźnienie technologiczne wobec Europy Zachodniej, niska jakość infrastruktury, słaba jakość usług publicznych, nieelastyczne finanse publiczne przy relatywnie wysokim poziomie zadłużenia w relacji do PKB, jak na kraj wciąż zaliczający się do rynków wschodzących. Nadal duży udział państwa w wytwarzaniu narodowego dochodu, zbytnie przeregulowanie gospodarki, czy nieefektywny system sądowniczy (w zakresie prawa gospodarczego) to kolejne nasze bolączki. Wyzwaniem jest też rynek pracy, który w ostatniej odsłonie kryzys okazał się bardziej elastyczny niż wynikać to mogłoby z regulacji, ale z drugiej strony jego cechą jest nierównowaga pomiędzy miastem a wsią i olbrzymie niedopasowanie na rynku pracy. To i tak bardzo skrótowy opis, nie uwzględniający wielu obszarow m.in. takich jak ochrona zdrowia, czy edukacja. Czytaj dalej

Tąpnięcie było mocne

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

W danych o dynamice PKB za drugi kwartał najbardziej zaskoczył nie tyle niższy od konsensu wynik, ale przede wszystkim jego składowe. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że w drugim kwartale lecieliśmy już tylko na jednym silniku i był nim eksport netto. I to nie dlatego, że eksport ma się  tak dobrze, ale dlatego że szybciej zwalnia import, co jest wynikiem spowolnienia w inwestycjach. W Polsce zwykle podaje się dynamiki wzrostu gospodarczego porównując poziom dochodu z danego roku z takim samym poziomem w roku poprzednim. Porównując te dane w sposób bardziej statystycznie poprawny, a mianowicie przyrosty PKB z kwartału na kwartał eliminując wcześniej wszelkie zaburzenia sezonowe, nasz dochód wzrósł o 0.4 procent, w podobnym tempie co spożycie indywidualne i inwestycje. W poprzednich kwartałach wzrosty te były wyższe, odpowiednio na poziomie 0.8 i 0.6 procent. Spowolnienie jest więc ewidentne, pytanie tylko czy będzie dalej hamować, czy też jesteśmy już blisko dna.

 

Z danych GUS widać jednoznacznie, że zarówno konsumpcja prywatna jak i inwestycje mocno wyhamowały. Przyczyny są jednak różne i aby nie wpadać w zupełną panikę – jak to uczyniła już część komentatorów – należy przeanalizować które z tych tendencji mają charakter tymczasowy a które stały. W przypadku inwestycji prywatnych mamy do czynienia z bardzo głębokim spadkiem zapasów, co raczej nie powinno się powtórzyć w takiej skali w przyszłych kwartałach. Co do inwestycji publicznych mamy do czynienia z mocnym wyhamowaniem projektów infrastrukturalnych porównując je z tym samym okresem roku poprzedniego. Ten trend w kolejnych kwartałach się utrzyma ze względu zarówno na naturalne wyhamowanie projektów inwestycyjnych jak i ograniczeń wydatkowych nałożonych na tegoroczny budżet. W moim przekonaniu inwestycje publiczne w Polsce są jedynym sensownym wydatkiem, na którym nie powinno się szukać oszczędności gdyż jako jeden z niewielu krajów możemy wykazać, że działania te dają zarówno krótkoterminowy efekt popytowy, jak i ważniejszy, długookresowy efekt podażowy. Jeśli mógłbym coś doradzić rządzącym to taką restrukturyzację wydatków, aby nie zmniejszać wydatków na inwestycje infrastrukturalne w tym i w przyszłym roku.  Skąd pieniądze, o tym zaraz. Czytaj dalej