Angela Merkel ma racje

Zaskoczyła mnie argumentacja zarzucająca Niemcom brak solidarności europejskiej. Twierdzi się, że za Kohla Niemcy przedkładały sprawy europejskie ponad narodowe, a teraz za Merkel polityka stawia sprawy europejskie na drugim miejscu. Uważam tę tezę za błędną. W interesie Europy leży powodzeniu projektu wspólnej waluty. Kryzys grecki pokazał jak niedopracowanym w szczegółach jest ten projekt. O ile państwa w nim uczestniczące zdecydowały się przekazać władztwo na polityką monetarną Europejskiemu Bankowi Centralnemu o tyle politykę fiskalną ograniczyły jedynie zapisami z Maastricht mówiącymi o tym, że deficyt budżetowy nie może przekraczać 3% PKB, a dług publiczny 60%. Jak powszechnie wiadomo ograniczenia te zostały tylko na papierze. Nie tylko Grecja, ale i największe państwa Unii, w tym Niemcy i Francja, przekraczały przyjęty limit budżetowy w przeszłości. Bez sankcji. Przykład grecki jest ekstremalny, gdyż do rekordowego poziomu deficytu dochodzi jeszcze fałszowanie statystyk.

Jeśli w ramach strefy euro nie będą przestrzegane ograniczenia fiskalne, to czeka ją erozja. Nie może być więc tak, że kraje strefy euro zrzucają się na pomoc w imię solidarności dla Grecji, a potem będą się martwić jak zapewnić stabilność fiskalną. Pomoc jest potrzebna, tu zgoda. Ale muszą jej towarzyszyć prawdziwe sankcje za nieodpowiedzialną politykę fiskalną. Pomoc jakiemukolwiek krajowi wyłącznie w imię sprawiedliwości jest wysłaniem sygnału, że wszystko jest w porządku. Moim zdaniem bez Międzynarodowego Funduszu Walutowego wychodzenie Grecji z obecnej sytuacji zapaści budżetowej nie będzie skuteczne. Co więcej, przejęte przez przywódców strefu euro rozwiązanie, że pomoc nadejdzie dopiero wtedy kiedy będzie naprawdę niezbędna wymusza na Atenach prawdziwe działania reformatorskie. Rząd w Atenach wolałby pieniądze od razu, bez tak ostrych warunków jakich może wymagać za jakiś czas Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Ale jeśli Europa chce uniknąć tego typu kryzysów w przyszłości musi już teraz działać stanowczo. Dlatego uważam, że jeśli nawet kanclerz Merkel działa pod naciskiem niemieckiej opinii publicznej to akurat w tym przypadku działanie to jest zbieżne z długofalowym interesem strefy euro i całej Unii Europejskiej.

 

2 Komentarze

  1. Dokladnie. Wejscie do strefy euro to dopiero poczatek. Nie mozna po tym osiasc na
    laurach i nie przestac pilnowac swoich finansow.

  2. Re: Angela Merkel ma racje [1]To też nauczka dla krajów kandydujących do strefy €, że nie jest to żaden raj pełen
    cudów. I może to my (kraje kandydujące) powinniśmy wymagać od strefy bardziej, niż ona od
    nas?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.