Nowy porządek w Europie

Problem Grecji pokazał jak niedopracowanym w szczegółach jest projekt europejski. W szczególności w części dotyczącej wspólnej waluty. Podczas gdy w Polsce emocjonujemy się prawyborami prezydenckimi, w Europie toczy sie fundamentalna debata dotycząca jej przyszłości.

Wszystkie państwa które przyjęły wspólną walutę oddały w ręce Europejskiego Banku Centralnego władctwo nad polityką pieniężną. Od tego momentu polityka ta prowadzona jest niezależnie od interesów poszczególnych krajów. W  kryzysie ECB okazał się wyjątkowo skuteczny, był bowiem w stanie szybko i sprawnie reagować w dynamicznie zmieniających się warunkach. W okresie najgłębszego kryzysu to właśnie olbrzymie zastrzyki gotówki w europejski system finansowy zapobiegły jeszcze większej zapaści. Gdyby w tym samym czasie zamiast jednego banku centralnego musiało koordynować swe działania 16 banków centralnych z różnych państw strefy euro działania te byłyby wolniejsze i mniej skuteczne.  

Drugą nogą polityki gospodaczej jest polityka fiskalna. Tę jednak państwa zatrzymały w swojej domenie. Wprowadziły co prawda w ramach traktatu z Maastricht ograniczenia dla deficytu budżetowego jaki i długu publicznego ale już w okresie wprowadzania euro część krajów nie przestrzegała tych kryteriów. Grecja nie jest jedynym wyjątkiem. Niemcy czy Francja miały okresy kiedy deficyty budżetowe przekraczały ustalone w traktacie 3% PKB. Tak długo jednak jak odstępstwa od tego poziomu nie były znaczne tak długo problem deficytów nie spędzał snu z powiek inwestorom i politykom. Teraz, gdy deficyt Grecji wynosi 13%, a średni deficyt w całej Unii 7% jak najbardziej zasadne jest zadawanie pytań o stabilność strefy euro.

Jeszcze kilka tygodni temu największe kraje strefy euro, w tym przede wszystkim Niemcy i Francja podkreślały, że Europa musi sama poradzić sobie z problemem Grecji. Oficjalnie nawoływały rząd w Atenach do bardziej zdeterminowanych działań obniżających deficyt, po cichu jednak przygotowywano różne warianty pomocy dla Grecji. Padały pomysły złożenia się na pożyczkę dla Grecji, wykupu greckich obligacji przez niemieckie banki komercyjne w ramach gwarancji państwowych, wreszcie rozważano utworzenie Europejskiego Funduszu Walutowego. Pomysły miały na celu udowodnienie, że Europa jest w stanie sama zaradzić obecnym problemom i nie potrzebuje pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jednak po kilku tygodniach debat Niemcy zmieniły ton. Zmiana ta wynika zarówno z problemów wewnętrznych Niemiec (niemieckie społeczeństwo nie chce płacić za niesforność Greków) jak i złości na rząd Grecji który wciąż głównie liczy na pomoc z zewnątrz. Zmiana stanowiska Niemiec polega na tym, że po raz pierwszy nie wykluczyły pomocy dla Grecji przez MFW. I jednocześnie opowiedziały się za możliwością wyrzucenia ze strefy euro członka który w sposób rażący nie przestrzega  przyjętych w traktatach zasad. Obie te deklaracje to zupełnie nowa rzeczywistość. Swego rodzaju zerwanie z tabu. W końcu ktoś powiedział, że można ze strefy euro wystąpić, a raczej zostać wyrzuconym. Obie te deklaracje rządu Niemiec wciąż są traktowane bardziej jako straszak niż zapowiedź konkretnych działań. Ale słowa w polityce międzynarodowej mają swoje znaczenie. Na naszych oczach tworzy się nowy porządek gospodarczy w Europie.

Moim zdaniem bardzo dobrze się stało. Tylko działanie zdecydowana, stojące na straży bezpieczeństwa strefy euro mogą być skuteczne. Każda inna pomoc niż Międzynarodowego Funduszu Walutowego byłaby mniej efektywna. Brak sankcji za nieprzestrzeganie ustalonych wcześniej zasad w dłuższym okresie doprowadzi do erozji strefę euro. Europa musi na nowo ustalić zasady gry i konsekwentnie ich przestrzegać. Dziesięć lat po utworzeniu strefy euro przychodzi pierwszy poważny kryzys, który albo wspólnotę wzmocni lub też będzie początkiem jej upadku. W przeszłości zbyt często polityka dominowała nad myśleniem ekonomicznym. Ale w dłuższej perspektywie to politycy płacą cenę za złe regulacje w gospodarce. Rok po tym jak kryzys finansowy przeżywał swoje apogeum a rządy poszczególnych państw prześcigały się w ogłaszaniu coraz to większych pakietów fiskalnych teraz trwa walka o bezpieczną polityką budżetową.  Wracamy do fundamentów.

3 Komentarze

  1. Nowy porządek oznacza pewne zmiany. Także w sferze kredytowej możemy mówić o pewnych zmianach. Abyśmy byli na bieżąco, warto jest odwiedzić taką stronę jak http://kredytoblog.pl/, aby znacznie więcej wiedzieć.

  2. Re: Nowy porządek w Europie [0]Szanowny Panie Ryszardzie, bardzo cenię Pana refleksje nt. współczesnej gospodarki. Czy
    zgadza się Pan z uwagą, iż przed nami II faza kryzysu i tym razem tak „słodko” go nie
    przejdziemy?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.