Strategiczne partnerstwo

Kiedy Grecja, a wraz z nią cała Unia Europejska przeżywa największy kryzys instytucjonalny od powstania wspólnoty, warto się zastanowić nad wnioskami płynącymi z tych wydarzeń dla nas. Grecja przez lata była beneficjentem Unii Europejskiej, a Niemcy przez lata były głównym płatnikiem. Ta solidarność leży u podstaw całej filozofii UE. Niemcy, choć coraz bardziej niechętnie, wciąż zgadzają się na to aby być głównym płatnikiem. Pamiętajmy jednak, że Niemcy mają też swoje problemy: starzejące się społeczeństwo, wciąż nieefektywną gospodarkę byłej NRD, a ponadto najgłębszą recesję gospodarczą od zakończenia II Wojny Światowej i rosnące bezrobocie. Gdy teraz słyszą, że mają pomóc Grecji która nie jest w stanie sama ograniczyć swojego deficytu (który jest czterokrotnie wyższy niż niemiecki (!)) dostają furii. Nie chcą też aby za Grecją ustawiła się kolejka pozostałych państw po podobną pomoc. Naciskają więc na reformy i nawołują do zaciskania pasa. To z kolei denerwuje rząd w Atenach, który musi się zmierzyć z falą strajków w proteście przeciw programowi cięć, który i tak Niemcy uważają za niewystarczający. Zrobiło się nerwowo, co najlepiej ilustruje reakcja Greków, którzy przypomnieli o zrabowanym podczas II Wojny Światowej greckim złocie. Nerwowo i dość poważnie …

Wnioski dla Polski. Po pierwsze obawiam się, że trudniej będzie wejść do euro. Po tym co się dzieje obecnie w Grecji państwa strefy euro będą chciały być bardziej niż poprzednio przekonane, że nowo przyjmowane kraje nie będą im dostarczać tego typu problemów. Polska na tle średniej europejskiej wypada nie najgorzej, jednak daleko nam do Niemiec, które przy dynamice wzrostu na poziomie -5% w zeszłym roku osiągnęły deficyt budżetowy na poziomie ponad 3% PKB. Dla przypomnienia w Polsce deficyt wyniósł ponad 7% PKB. Innymi słowy kraj wchodzący do strefy euro będzie musiał być wyjątkowo wiarygodny fiskalnie. Tak więc sądzę, że wchodzenie do przedsionka strefy euro (czyli ERMII) będzie niemożliwe jeśli deficyt będzie powyżej 3% PKB. Formalnie nie ma przeciwwskazań, aby wchodzić z wyższym deficytem, ale po greckiej lekcji ostrożność Komisji Europejskiej jak i Europejskiego Banku Centralnego wzrośnie. To ta bardziej pesymistyczna strona medalu.

Ale jest też element optymistyczny. Nasza dzisiejsza pozycja lidera wzrostu daje nam doskonałą szansę ustawienia się po stronie awangardy Unii Europejskiej a nie po stronie petentów. Mam pełną świadomość, że Polska przez lata jeszcze będzie korzystała ze wsparcia z Unii. Ale to nie powinno przeszkadzać nam znaleźć się po stronie krajów które nie wnoszą problemów tylko proponują rozwiązania. Czym innym jest wsparcie zapewnione w ramach perspektywy budżetowej a czym innym pomoc w przypadku problemów podobnych do greckich czy wcześniej węgierskich. Unia ma dziś bardzo poważne wyzwania: boryka się z rekordowo wysokim bezrobociem, coraz większą niechęcią własnych obywateli do wpólnej waluty i na domiar złego jeszcze z problemami wysokich deficytów i rosnącego zadłużenia. Polska niestety nie miała najlepszej historii w zakresie finansów publicznych. Przez znaczną część okresu transformacji deficyty były w Polsce wysokie. Po pierwszych reformach okresu transformacji straciliśmy pozycję głównego reformatora. A opóźnienia w podpisywaniu traktatu lisbońskiego wspierały raczej wizerunek hamulcowego a nie reformatora.

Dziś jednak następuje nowy podział w Europie. Na tych na których można liczyć i na tych na których liczyć nie można. Polska jako kraj który najlepiej w Europie poradził sobie z krysem, który sprzeciwiał się wzrostom wydatków, który deklaruje chęć wejścia do euro nie licząc na taryfę ulgową, jest dziś bliżej Niemiec niż Grecji. Musimy zrobić wszystko aby tak właśnie było w przyszłości.

Dla Polski w zakresie gospodarki strategicznym partnerem są Niemcy. Są naszym głównym partnerem handlowym. To Niemcy będą nas wprowadzały do strefy euro. Ale żeby być traktowanym również jako partner, nie można wchodzić w rolę petenta. Przy obecnej słabości UE Polska powinna pokazać, że w przyszłości petentem nie będzie. Po raz pierwszy od dziesięcioleci mamy szanse aby to udowodnić.  

5 Komentarze

  1. Re: Strategiczne partnerstwo [0]Witam Panie Ryszardzie. Bardzo bym chciał ,aby zapoznał się Pan z moim zdaniem n/t
    dzisiejszego „kapitalizmu” i spojrzał na ten kraj moimi oczami – oczami młodej osoby, zaraz
    po szkole ,która pragnie legalnie się wzbogacić.
    ————————————————————-
    Komentarz nie będzie nawiązywał bezpośrednio do tematu upadku Grecji choć będzie
    przestrzegał nas przed jej losem (dodaje go pod ostatnim wpisem)
    ————————————————————-
    Na początku pragnę wyrazić zaskoczenie wielokrotnie używanym terminem liberalizm w związku
    z sytuacją w naszym kraju oraz na całym dzisiejszym świecie.

    W moim przekonaniu liberalizm to ustrój ,który zabiera obywatelowi min. jego zarobionych
    pieniędzy (5%) przeznaczając je na bezpieczeństwo państwa czyli Policję oraz Wojsko.
    Wszelkie inne instytucję państwowe nie mają w tym systemie racji bytu.
    Nie dopuszczalnym jest także fakt jakichkolwiek ingerencji w wolny rynek (choćby ustalanie
    stóp procentowych, koncesje, zezwolenia, nakazy (np. sanepid i jego chore normy) ) Każdy
    kryzys i także ten wynika z nadmiernej fiskalizacji oraz nad regulacji rynku przez
    polityków.
    Obecnie w Polsce jak i na świecie panuję socjalizm z pewnymi małymi elementami wolnego
    rynku.

    Tu moje pytanie dlaczego Pan w swoich wystąpieniach w TV wspiera ten poroniony stan rzeczy
    samym nie negowaniem go, podsuwaniem kolejnych odgórnych rozwiązań mających zmienić ten
    stan rzeczy, skoro mógłby Pan po prostu powiedzieć, STOP, wróćmy do LIBERALIZMU.

    —————————————————–
    Chciałem niedawno otworzyć własny interes i strasznie się przeraziłem tym całym papierkowym
    „gównem”. Same papiery trzeba zbierać około 3 miesięcy plus badania i idiotyczne nakazy
    sanepidu. Następnie podatki, złodziejskie podatki i chore koszty pracy.

    ——————————————————–
    Zobaczyłem Pańską wypowiedz w faktach n/t systemu emerytalnego. Przeraziła mnie.
    Zacznijmy od tego ,że każdy obywatel powinien się sam troszczyć o jego zabezpieczenie na
    starość. Pracując przez 40 lat i odkładając po 1 tyś zł na koncie bankowym można mieć potem
    z samych odsetek 5 tyś zł miesięcznie emerytury.

    NFZ – to kolejny socjalistyczny bełkot. Jak to jest ,że ktoś może mi do cholery narzucać
    ,że mam się ubezpieczyć. To ja sam jestem właścicielem swego życia i to ja mam prawo nim
    ryzykować.

    Dług publiczny – Sejm winien przyjąć ustawę zakazującą zamykania budżetu deficytem. W
    najgorszym wypadku powinniśmy być na 0. Każdy inny grosz ponadto jako deficyt to rzecz
    niedopuszczalna.
    Jako ekonomista powinien Pan besztać każdego kto chcę tworzyć deficyt. ( Morganowie,
    Rothschildowie i Rockefellerowie tylko na to czekają, im nie zależy na spłacie długów tylko
    na dojeniu państw. Lincoln jako jedyny prezydent USA spłacił ich długi, planował regulację
    zabraniające zadłużania państwa hmm to przypadek że zginął ??)

    Liczę na konwersację z Panem. Jak już powiedziałem wcześniej mam 19 lat, jestem
    przedsiębiorczy i posiadam inny stan świadomości także ekonomicznej więc mogę patrzeć na
    wiele spraw szerzej i głębiej. Należę do sympatyków UPR i uważam tą partię za elitę
    intelektualną.
    Chciałbym z Panem nawiązać dalszą korespondencję mailową. Są w tym kraju miliony problemów
    ,które rzucają takim jak mi ,którzy pragną się bogacić , kłody pod nogi.

    fcbarca4ever1899@gmail.com

  2. Re: Strategiczne partnerstwo [0]Nie do końca mogę się zgodzić z treścią wpisu. Chodzi mi jednak nie tyle o przedstawione w
    nim fakty, czy założenia, ale o jego mentalność.

    Panie Ryszardzie (jeśli wolno mi tak się zwrócić), moim zdaniem błąd Pana myślenia polega
    na sposobie rozdzielania pozycji Polski i reszty Europy. Mówi Pan o awangardzie, o
    petentach i o tym, kto po której stronie jest lub być powinien. Moim zdaniem takie
    podejście jest błędne, gdyż przyjmuje Pan za wyznacznik polskiej pozycji to, jak inne
    kraje, które w Pana mniemaniu należą do elity nas postrzegają. Podejmuje decyzje przez
    pryzmat tego, jak inni na to patrzą . Dla mnie to straszliwy błąd, którego nie mógłbym
    nigdy zaakceptować…

    Pozycji lidera nie można budować przez porównania z innymi, gdyż lider, to ten, który
    przewodzi, ktoś kreatywny, innowacyjny; idąc jako pierwsze przeciera innym szlak i
    udowadnia słuszność własnych wyborów, a nie kroczy cudzymi śladami.

    Siłą Niemiec w EU są dwa zasadnicze argumenty: wielkość ich gospodarki i fakt, że są
    głównym płatnikiem unii. Jeżeli Niemcy powiedzą veto, to reszta nas niewiele na to będzie
    mogła poradzić. Oni nie oglądają się na nas, czy Francuzów i to, jak ich postrzegamy, bo
    znają własną wartość. My także powinniśmy zacząć oglądać się na siebie, a nie innych.

    Naszą wartością jest dodatni wynik w czasie kryzysu, sposób podejścia do wydatków unii i
    gotowość do przyjęcia większej odpowiedzialności. To takie działania budują naszą pozycję,
    a nie fikcyjna plakietka awangardy zbudowana na pozorach i potrzebie bycia częścią elity -
    Panie Ryszardzie: nie trzeba być członkiem G8, by coś znaczyć i mieć na tą „organizację”
    wpływ. Podejście Chin jest na to najlepszym dowodem.

    Jeżeli zbudujemy silną gospodarkę, odporną na światowe zawirowania, to automatycznie
    staniemy się wspomnianą awangardą, bez potrzeby udowadniania czegokolwiek.

  3. Re: Strategiczne partnerstwo [0]Rząd NIemiec jest skazany pomóc Grecji, gdyż musi mieć na uwadzę m. in. dużą ekspozycję
    niemieckich banków w greckich papierach dłużnych.

  4. Krzysztof Rybiński na Obserwatorze Finansowym, kresli nastepujacy scenariusz greckich
    kłopotów – jednak bankructwo odroczone w czasie, po konsumbcji aktualnie otrzymalnej
    pomocy od rządów krajow strefy euro

    grecki poziom długu publicznego, poziom deficytu budżetowego, największe w Europie
    koszty starzenia się społeczeństwa i brak akceptacji dla reform – co pokazują
    nieustanne strajki – to wszystko powoduje, że Grecja nie ma szans na wyjście z
    kłopotów i prawdodpodobnie cała historia zakończy się tragedia grecka!
    Pytanie zatem quo vadis Euro? bardzo aktualne

  5. Re: Strategiczne partnerstwo [1]Sytuacja Grecji przypomina sytuację dorosłego dziecka, które powinno się już usamodzielnić
    i zacząć działać proaktywnie, ale czy to zakończy się sukcesem? Co więcej sami rodzice są
    wielce zainteresowani usamodzielnieniem się własnego dziecka(beneficjenta).

    Znając kulturę Grecji (grupowa – organiczna, wg Mola’a) bardzo w to wątpię. To nie jest
    kultura systematyczna (uporządkowana jak kultura niemiecka) na tyle aby móc zacisnąć pas i
    zacząć oszczędzać.

    Czy My Polacy wykorzystamy taką szansę? My według Mole’a znajdujemy się pośrodku – Ani nie
    jesteśmy systematyczni ani organiczni, ani indywidualistyczni ani grupowi. Tacy trochę
    jesteśmy byle jacy. A to że wyszliśmy obronną ręką z kryzysu? Być może dlatego, że
    faktycznie jesteśmy na tyle mądrzy a być może dlatego, że w Polsce mało co się udaje i
    dlatego nawet kryzys się nie udał.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.