Fundamentalna reforma rządu Tuska

W polowie maja MPiPS przedstawiło projekt ustawy, która w sposób zasadniczy ogranicza liczbę osób pracujących, które będą otrzymywały nowe przywileje emerytalne. W ramach dotychczas obowiązującego systemu przywilej wcześniejszego przechodzenia na emeryturę dotyczy 1.1 miliona pracujących. Propozycja ministerstwa pracy przewiduje, że emerytury pomostowe (wypłacane do momentu osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego) będą obejmować 130 tys. pracujących. Formalnie sytuacja wygląda w ten sposób, że od przyszłego roku nie obowiązują żadne przywileje emerytalne. Czyli nie przyjęcie ustawy o emeryturach pomostowych oznaczałoby, że wszyscy zostali by pozbawieni wszelkich przywilejów. Podobnie stanie się w przypadku gdyby ustawę tą zawetował prezydent. Z tym, że w poprzednich latach dwukrotnie już przesuwano termin wygaśnięcia starych przywilejów emerytalnych właśnie powołując się na brak ustawy o emeryturach pomostowych. Jeśli tym razem tak się nie stanie, a lista osób uprawnionych nie zostanie powiększona to będzie to pierwsza fundamentalna reforma rządu D.Tuska. Jak jest ona ważna pokazują wskaźniki. Dziś na 100 pracujących w wieku 15-64 przypada 15 osób po 65-ce. Za 20 lat relacja ta wzrośnie dwukrotnie. A to, bez zmian wieku emerytalnego, wymagałoby bardzo znacznej podwyżki składki emerytalnej (do ponad 30% z obecnych 19.5%). Sumaryczny koszt utrzymania poprzedniego systemu wyniósłby bez tej reformy ok. PLN50mld w ciągu najbliższych 30 lat nie licząc dodatkowych wpływów ze składek i podatków. Jednocześnie należy zauważyć, że oprócz oczywistych oszczędności, rozwiązanie to będzie sprzyjało wzrostowi aktywności zawodowej. To przecież właśnie m.in. wcześniejsze emerytury powodują, że Polska ma jeden z najniższych wskaźników aktywności zawodowej w Europie (w Polsce wskaźnik ten wynosi obecnie 57%, w Europie Zachodniej o 10 pp więcej). Tak więc aktywizacja tych osób oprócz samych oszczędności zwiększy także potencjalny PKB, zwiększy również dochodu budżetu. Doświadczenia światowe nie wskazują bowiem na zastępowalność pokoleniową na rynku pracy. A przy wciąż rosnącym rynku pracy nie powinno być problemów z popytem na usługi np. doświadczonych nauczycieli. To czy rzad zdoła tę reformę przeprowadzić będzie sprawdzianem tego na ile koalicja naprawdę chce zmieniac Polskę.